Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #SadisticWriter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #SadisticWriter. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Podsumowanie roku 2018 + pożegnanie

Wielu blogerów książkowych publikuje teraz podsumowania roku 2018. Cóż, czas również i na nas! I to nie tylko z podsumowaniem naszych wyzwań, ale również naszej działalności. Tak, moi mili. Oficjalnie nasze drogi się rozchodzą, a Zniewolone Treścią zostają zamknięte. Nie jest to jednak rozpad smutny, a zapowiadający coś nowego. SadisticWriter poszła inną drogą i założyła z Olą nowego bloga – DemoniczneKsiążki, Laurie zamierza wstawiać recenzje na bloga, który niedługo powstanie, a o Cleo i Pauli na pewno jeszcze usłyszycie. Zakończenie naszej działalności nie sprawia, że zrywamy ze sobą kontakt albo żegnamy się z książkami – wręcz przeciwnie, po prostu każda idzie w swoją stronę! 
Zniewolone Treścią zostały założone w 2016 roku, a pierwszy post pojawił się na blogu dokładnie 4 lipca. Skład bardzo się w tym czasie zmienił. Najpierw był z nami Franklin i Daga, potem dołączyła do nas Laurie, która już z nami pozostała. 
Mamy za sobą mnóstwo ciekawych akcji, tagów, a także recenzji tworzonych dla siebie oraz dla wydawnictw. Może nie byłyśmy popularne, ale na pewno coś osiągnęłyśmy! Zyskałyśmy 186 obserwatorów i prawie 60 tyś. wejść. Można powiedzieć, że nasza działalność trwała niepełne 3 lata, ale za to fajne 3 lata! Wspólnie opublikowałyśmy aż 284 postów (łącznie z tym). To naprawdę duże osiągnięcie!
Jak to mówią: coś się kończy, a coś zaczyna. Mamy nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy, a teraz zapraszamy was na podsumowanie naszych wyzwań. Po nich każda z nas wypowie się na temat tego, co dały nam Zniewolone Treścią :).

poniedziałek, 24 grudnia 2018

[AKCJA] Zimowa książka

Cześć! Pewnie jesteście w tym momencie pochłonięci ostatnimi przygotowaniami do wigilijnej wieczerzy. Nic dziwnego, że jeszcze was tutaj nie było! Mamy jednak nadzieję, że gdy już odetchniecie z ulgą (i przepełnionymi brzuchami), zerkniecie na zimowe propozycje, które dla was przygotowałyśmy. Przy okazji akcji chciałybyśmy wam życzyć wesołych świat! Oby ten czas był dla was jak najbardziej rodzinny :).

wtorek, 27 listopada 2018

[Recenzja książki] Janet Evanovich - " Po drugie dla kasy"

Autor: Janet Evanovich
Tłumacz: Dominika Repeczko 
Tytuł: Po drugie dla kasy
Tytuł oryg.: Two for the dough
Tom: 2
Cykl/seria: Stephanie Plum 
Gatunek: kryminał 
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania:  2012
Ilość stron: 415

Opis: Stephanie szuka Kenny’ego Mancusa, bo musi spłacić raty za samochód. Morelli też szuka Kenny’ego Mancusa i sposobu na wyciągniecie ze Stephanie wszystkich informacji. Babcia Mazurowa szuka rozrywki i najlepszego domu pogrzebowego w mieście. Tak na przyszłość. Spiro Stiva szuka dwudziestu czterech trumien, które kupił po bardzo okazyjnej cenie i ma nadzieję, że Stephanie pomoże mu znaleźć złodzieja. Sprawa się komplikuje, ciała się piętrzą, niekoniecznie w całości, a długi niestety rosną. Trzeba jak najszybciej doprowadzić te poszukiwania do końca. Po pierwsze z uwagi na Babcię Mazurową. Po drugie jak zawsze – dla kasy. 


Po udanej pierwszej części, czas na następną. Przedtem miałam pozytywne odczucia co do książki o S. Plum. Czy tym razem będzie podobnie, coś się zmieni? 
       Poza pracą i relacjami z Morellim, u Stehanie nie wiele się zmienia. Wciąż ugania się za przestępcami dla kasy. Poza tym na jej drodze wciąż pojawia się Joe. Facet robi wszystko aby przeszkodzić swojej byłej w pościgu. W tej części poznajemy babcię Mazur. Jej wnuczką jest Stephie Plum. Kobieta musi zająć się starszą kobietą. Opieka nad nią jest niemal na pełen etat. Pomimo tego wszystkiego Plum wykonuje pracę z zaangażowaniem. Jak twierdzi, idzie jej to całkiem dobrze. Przecież złapała zbiega, wzięła co do niej należy. Pokaźna suma pieniędzy pozwoliła jej na zakup np. nowego auta. Przed Stephie nowe zadanie. Poskromić przestępce, zaopiekować się ukochaną babcią Mazur. Jak sobie poradzi? 
     Postać Stephie Plum jest według mnie zabawna. Wszędzie jej pełno, biegnie tam skąd inni wialiby czym prędzej. Podoba mi się, że konsekwentnie dąży do celu. Za wszelką cenę. Nie zważa na niebezpieczeństwo. Twardzielka z niej. Spodobało mi się, że poza jej pracą, w książce jest sporo na temat jej życia rodzinnego. Częste obiadki z babcią i matką,  zabawa w swatkę. Te i inne rzeczy powodują, że lektura jest rzeczywista, nie odbiega od przeciętnego życia. 
     Wątek rodzinny wprowadził świeżość do książki. Jeśli, któryś raz z kolei miałabym czytać, że ugania się za przestępcami dla kasy, to chybabym nie wytrzymała. Lektura stałaby się dla mnie nudna. Lubię wątki kryminalne, ale z umiarem. Dlatego też, uważam, że druga część jest równie dobra jak i pierwsza. Zastanawia mnie, co jest w kolejnych częściach. Z tego co kojarzę, jest ich chyba z dwadzieścia. Kto wie, może sięgnę po nie i się przekonam, co Stepie pokaże. 
  Wracając do powieści. Dialogi są równie zabawne, jak w poprzedniej części. Nie są monotonne.  Dużo "dobrego" wniosła babcia Mazur. Przezabawna starsza kobieta, z niewyczerpanymi pokładami energii. Udziela się towarzysko na pogrzebach. Lubi brać w nich udział. Uczęszcza na wszystkie uroczystości pogrzebowe w pobliżu. Nie naciska tak bardzo na Stephanie Plum, aby znalazła sobie faceta. W przeciwieństwie do pani Plum, matki Stephie. Ta, chciałaby aby jej córka związała się z kimkolwiek. Dosłownie.  
   Okładka nie jest jakoś bardzo skomplikowana. Napakowana kolorami, bez jakiś fajerwerków. Pierwsza okładka jest zmieniona na filmową, reszta pozostaje bez zmian. 
         Akcja pędziła szybko. Nie było zbędnych momentów. Uważam, że liczba bohaterów była w sam raz. Nikt nie potrzebny się nie pojawił. Każdy robił swoje. 
        Podsumowując. Jak dla mnie powieść udana. Pewnie można byłoby się przyczepić do czegoś. Według mnie liczy się rozrywka. Świetnie się bawiłam, czytając tę lekturę. Miejscami czułam się jakbym to ja brała udział w pościgu przestępców. Łowczynią nagród nie zostanę, ale chętnie zapoznam się z  dalszymi losami Stephie Plum. 
       A wy? Jakie macie zdanie? Udalibyście się w pościg, oczywiście dla kasy? 

Ocena: 7/10
             

sobota, 4 sierpnia 2018

[Recenzja książki] Jessica Sorensen - "Spełnione marzenia: Ella i Micha"


Autor: Jessica Sorensen
Tłumacz: Ewa Helińska
Tytuł: Spełnione marzenia, Ella i Micha
Tytuł oryg.: The Ever Afrer of Ella and Micha
Cykl: The Secret
Tom: 4
Gatunek: New Adult
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 310

Opis: Dzień, na który czekała Ella jest tuż, tuż. Poślubi Michę, miłość jej życia i światło, które ją wyprowadziło z mroku. Lecz nagle pojawia się niespodziewana przesyłka, przypominając brutalnie o przeszłości Elli. Dziewczyna traci pewność, z którą spoglądała w przyszłość. Czy rzeczywiście „będą żyli długo i szczęśliwie”, skoro nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziała?
Micha będzie stał u boku Elli bez względu na to, co dzieje się w jej głowie, choć przepełnia go strach, że narzeczona znów mu ucieknie. Gdy otrzymuje życiową szansę, by ruszyć w trzymiesięczną trasę koncertową ze swoimi ulubionymi zespołami, wie że nie może zostawić Elli samej. Ale czy będzie w stanie poprosić ją, by rzuciła całe swoje życie i dołączyła do niego…

Trudno jest dobrać słowa, które właściwie opisałyby historię Elli i Michy. Nie wystarczy mieć jej przed oczami – trzeba ją przede wszystkim poczuć całym sobą. Chwile zwątpienia, radości i smutku, rzewne łzy i nadzieja na lepszą przyszłość, a to wszystko w otoczce bezgranicznej miłości, która drogą ołtarza prowadzi prosto do… spełnienia marzeń.
Muszę przyznać, że po przeczytaniu pierwszej części dotyczącej przygód Elli i Michy, stwierdziłam, że nie chcę do nich wracać. Pierwszy tom po prostu mi się nie spodobał, ale może to kwestia tego, że dopiero wdrażałam się w specyficzną twórczość Jessici Sorensen, którą wraz z serią o Callie i Kaydenie pokochałam. I tak oto trzymałam się tego mocnego postanowienia, ignorując drugi tom, trzeci tom, aż nagle… w moje ręce wpadł tom czwarty. Pewnie niektórzy sobie pomyślą: jak możesz w ogóle recenzować książkę bez znajomości poprzednich tomów? Na szczęście Spełnione marzenia można czytać jako odrębną historię i znajomość poprzednich części nie jest konieczna. Lubię ten aspekt twórczości Jessici Sorensen. Autorka potrafi jednocześnie stworzyć coś, co jest zgrabną kontynuacją, jak i osobną książką. Kiedy czegoś nie wiemy bądź o tym nie pamiętamy, przypomina nam o tym, zawierając pewne wskazówki w treści. To dzięki temu moja podróż przez historię Elli i Michy była udana. Trochę żałuję, że ominęły mnie poprzednie tomy, bo przecież mogły być tak samo ciekawe jak ten, możecie mi jednak wierzyć – nadrobię to!

środa, 1 sierpnia 2018

Zniewolone podsumowanie LIPCA!


Połowa wakacji już za nami. Po deszczach nie ma już śladu, za to możemy cieszyć się upalnym słońcem. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozłożyć sobie kocyk w cieniu, obok postawić chłodną lemoniadę i rzucić się w wir kolejnej książkowej przygody. Nim to się jednak stanie, czas na podsumowanie lipca.


niedziela, 29 lipca 2018

[Recenzja książki] Katarzyna Wójcik - "Zanim zawieje wiatr"

Autorka: Katarzyna Wójcik
Tytuł: Zanim zawieje wiatr
Tom: 1
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 9 lipca 2018 r.

Opis: Wiele wieków temu chciwość spopieliła królewskie ziemie. Pamięć o wojnie, która z najgłębszych czeluści wywabiła bestie, a z cienia – zaciekłych wojowników, dawno już się zatarła. Przetrwała jedynie legenda o kamieniach Lyshanach i ich mocy, wciąż kusząc obietnicą wielkości.
Wiele lat po tych wydarzeniach młody Yun decyduje się opuścić rodzinną wioskę. Impulsem do wyprawy jest lęk o życie najbliższych i słowa zakapturzonego Nieznajomego. Wkrótce Yun poznaje ambitną Młodą Alchemiczkę Minę oraz Skrytobójcę Garetta, by wraz z nimi wyruszyć w podróż po Czterech Krainach. Wspólnie mierząc się z napotykanymi niebezpieczeństwami, tworzą osobliwą drużynę. W dążeniu do zdobycia Lyshanów każdemu z nich przyświecają jednak odmienne cele.
I tylko kwestią czasu pozostaje, kto zdradzi pierwszy…

Kiedy po raz pierwszy chwyciłam książkę Zanim zawieje wiatr w swoje czytelnicze rączki, byłam nią po prostu zachwycona. Klimatyczna, tonąca w błękicie okładka, która choć nie jest skomplikowana, przyciąga wzrok, i ten opis, tak bardzo w stylu prawdziwych, fantastycznych książek – mógł przywodzić na myśl tylko ciekawą przygodę. Dłużej nie czekając, rozwarłam wrota papierowej historii. I to właśnie wtedy, wraz z kolejnymi czytanymi stronami, mój zapał powoli zaczął słabnąć.
Bardzo długi czas męczyłam się z pisarskim tworem pani Katarzyny Wójcik. Chwilami już od niechcenia wertowałam te przydługie, nic niewnoszące do fabuły opisy. Poczyniłam nawet test, tak z ciekawości. Przeczytałam dziesięć stron rozdziału, wyłapując tylko dialogi i początkowe słowa opisów. Potem przeczytałam te dziesięć stron jeszcze raz, ale w całości. Jak się okazało, wcale nie musiałam podchodzić do tego dwa razy, wystarczył mi ten pierwszy. Do czego dążę – autorka za bardzo rozwleka to, co chce przekazać czytelnikowi, a połowa z tych wiadomości i tak nie ma znaczenia. Może styl ma poprawny i obrazowy, ale wydaje mi się, że jednocześnie jest sztywny i pozbawiony ekspresji. Zabrakło tej nutki magii, która powinna rozpalić serce wielbiciela fantastyki.

niedziela, 15 lipca 2018

[Recenzja książki] Victoria Schwab - "Mroczny duet"

Autor: Victoria Schwab
Tytuł: Mroczny duet
Tytuł oryg.: Our Dark Duet
Cykl: Potwory Verity
Tom: 2
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 512

Opis: Kate Harker nie boi się ciemności. Poluje na potwory i robi to dobrze. August Flynn nigdy nie będzie człowiekiem, bez względu na to, jak bardzo kiedyś tego pragnął. Ma swoją rolę do odegrania i odegra ją za wszelką cenę. Minęło prawie sześć miesięcy odkąd ich ścieżki skrzyżowały się, a w tym czasie wojna między ludźmi i potworami rozgorzała na dobre. W Prawdziwości August przyjął rolę przywódcy, którym nigdy nie chciał być. W Dobrobycie Kate, w zupełniej zgodzie ze swoją naturą, stała się bezwzględną łowczynią. Tymczasem z mroku wyłania się nowy rodzaj potwora, który karmi się chaosem i wyciąga na powierzchnię najgłębiej skrywane lęki swoich ofiar. ​

Koniec jest już bliski. Malchajowie, na czele ze Sloanem i Alice, próbują dobić drużynę Henry’ego Flynna. Kate poluje na potwory na własną rękę, ukrywając się w Dobrobycie. August wypełnia obowiązki, które przejął po śmierci brata, przebywając w Prawdziwości. Czy to możliwe, że mroczny duet znowu się ze sobą spotka i razem staną przeciwko złu? Cóż, inaczej ta książka nie miałaby tak znaczącego tytułu.
Zanim zaczęłam czytać Mroczny duet, zabrałam się za inną książkę Victorii Schwab. Mam wrażenie, że popełniłam błąd i samoczynnie, choć nie do końca świadomie, zestawiłam ze sobą te dwie powieści. Trzeci tom Odcieni magii – Wyczarowanie światła, zawładnęło moim sercem. Akcja zapierała dech w piersiach i wyciskała ze mnie ostatnie łzy. Jak było z Mrocznym duetem? Tak jakby pisała to zupełnie inna autorka.

poniedziałek, 9 lipca 2018

[Recenzja książki] Leslie Pietrzyk - "Srebrna dziewczyna"

Hej! Na samym wstępie, zanim zagłębicie się w recenzję, chciałabym was zaprosić na nowego bloga książkowego, na którym będę urzędować. Nie oznacza to oczywiście, że opuszczam Zniewolone Treścią całkowicie, o nie. Wciąż będę publikowała tu recenzje, choć z czasem może trochę rzadziej. Zapraszam na Demoniczne Książki, które prowadzone będą z Olą z Bluszczowych Recenzji. Kliknij w logo i przenieść się do naszego demonicznego świata! 
***

poniedziałek, 2 lipca 2018

Zniewolone podsumowanie CZERWCA!

       Cześć! Kolejny miesiąc za nami. Niedawno był Nowy Rok, a dziś już lipiec.  Pogoda dała się we znaki, raz słońce, raz pochmurno. Za to my nie zwalniamy i wciąż jesteśmy takie same :D. Ciekawi was, co robiłyśmy w ubiegłym miesiącu?

2) Alicja Wlazło - "Mrok" [Laurie January]
3) Sarah Lotz - "Troje" [Cleo M. Cullen]

sobota, 30 czerwca 2018

[Recenzja książki] V.E. Schwab - "Wyczarowanie światła"

Autor: Victoria Schwab
Tłumacz: Ewa Wojtczak
Tytuł: Wyczarowanie światła
Tytuł oryg.: A Conjuring of Light
Cykl: Odcienie magii
Tom: 3
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 28 maja 2018 r.
Ilość stron: 696

Opis: Po tragedii Kell – uważany za ostatniego żyjącego antariego – musi dokonać licznych wyborów i podjąć ważne decyzje: komu pomagać, wobec kogo zachować lojalność, przed kim się ugiąć. Lila Bard – do niedawna uważana za zwyczajną (choć nigdy przeciętną) dziewczynę z Szarego Londynu – przetrwała i rozkwitła dzięki serii magicznych prób. Teraz jednak musi nauczyć się kontrolować świeżo odkryte zdolności – zanim magia całkowicie ją przytłoczy.
Starożytny wróg powraca i wyciąga ręce po kwitnące miasto, a upadły bohater stara się ocalić własne, z pozoru martwe królestwo. Zhańbiony kapitan Alucard Emery z „Nocnej Iglicy” musi więc zebrać załogę i wyruszyć na poszukiwanie ratunku, który wydaje się niemożliwy. Rozpoczyna się walka nie tylko z zewnętrznym nieprzyjacielem, lecz także z własnym, opętanym ludem…

Istnieją książki, przez które przebrniemy, nawet nie mrugając okiem, a nasza twarz pozostanie przy tym kamienna, niewzruszona – to są powieści z przedziału: wziąłem, przeczytałem, zapomniałem, a takich, jak my czytelnicy wiemy, jest wiele. Naprawdę ciężko znaleźć książkę, która w naszym własnym odczuciu okaże się być czymś, co równe będzie prawdziwemu dziełu literackiej sztuki. Jeszcze ciężej znaleźć książkę, która zostawi na duszy piętno w postaci tęsknoty za czymś, co było dla nas nie tylko dobre, ale również bardzo nam bliskie. Mówimy tu o tych pojedynczych, magicznych egzemplarzach, które bezpowrotnie oznaczają swoją barwną ścieżkę na naszej drodze życia. Moja ścieżka ma kolor szkarłatu i prowadzi prosto do… Odcieni magii. 

czwartek, 21 czerwca 2018

[PREMIERA] Shari L. Tapscott - "Odrobina brokatu"

Autor: Shari L. Tapscott
Tłumacz: Edyta Świerczyńska
Tytuł: Odrobina brokatu
Tytuł oryg.: Glitter and Sparkle
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Gatunek: literatura młodzieżowa
Premiera: 21.06.2018 r.
Ilość stron: 310

Opis: Lauren ma prosty plan nażycie: skończyć szkołę, dalej rozwijać swojego bloga DIY i poślubić kogoś sławnego. W swojej przyszłości widzi jeszcze dwa słodkie pieski i bardzo dużo brokatu. Klasyczne „i żyli długo i szczęśliwie”.
Plany krzyżuje Harrison, szkolny przyjaciel jej brata, który nagle postanawia zamieszkać w ich domku gościnnym. Przecież to studio nagraniowe Lauren! Gdzie ma teraz kręcić nowe filmy dla swoich fanów?
Dziewczyna decyduje się na ignorowanie intruza. Jakoś przeczeka jego niechcianą obecność i wróci do swojej kreatywnej codzienności. Gdyby tylko Harrison nie był taki przystojny… i zabawny… i zdolny… i wkurzający!

Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź książki Odrobina brokatu, wiedziałam, że to coś, co koniecznie chcę przeczytać. Już sama okładka mówi nam o tym, że dostaniemy młodzieżową, dosyć uroczą powieść obtoczoną chmurą brokatu. Co prawda bałam się, że może nastąpić przesyt słodyczy i moje serce zostanie nakarmione zbyt dużą ilością różu, ale na szczęście tak nie było. Co mi się podobało, a co nie? Dowiecie się tego poniżej.
Lauren nie jest skomplikowaną nastolatką, ale muszę przyznać, że niekiedy lekko roztrzepaną i… dosyć typową. To znaczy, że nie ma jakichś wielkich ambicji na życie, po prostu chce skończyć szkołę, pójść na studia (sama jeszcze nie wie na jakie) i poślubić bogatego faceta. Nie jest to plan zasługujący na nagrodę Nobla, ale bądźmy ze sobą szczerzy – wiele dziewcząt w tym wieku właśnie o tym myśli, choć nie wszystkie się do tego przyznają. To, co mi się w Lauren podoba, to jej zainteresowanie do tworzenia DIY, jednocześnie ubolewam nad tym, że w książce było tak mało niesamowitych sposobów na zrobienie czegoś własnoręcznie, bo to z pewnością ubarwiłoby powieść i sprawiłoby, że hobby Lauren stałoby się bardziej wiarygodne. Początkowo to właśnie tworzenie przez nią vloga zachęciło mnie do tej książki, a okazało się, że koniec końców takich wątków nie było w powieści zbyt wiele. Szkoda, bo dzięki temu byłaby jeszcze ciekawsza.

czwartek, 7 czerwca 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Melissa Darwood - "Larista"

Autor: Melissa Darwood
Tytuł: Larista
Gatunek: literatura młodzieżowa, fantastyka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data premiery: 21 czerwca 2018 r.
Ilość stron: 288

Opis: Larysa przez całe swoje życie marzyła o miłości od pierwszego wejrzenia. I to takiej, która nigdy nie przeminie. Kiedy na swojej drodze spotyka Gabriela, tajemniczego Nieznajomego z jej sennego koszmaru, jeszcze nie wie, że całe jej życie niedługo się zmieni. Zarówno on, jak i niedawno poznany Daniel, mają plany względem dziewczyny. Jednak tylko jeden z nich ma przyjazne zamiary. Czy dziewczyna wybierze mądrze?
Życie Larysy całkowicie się zmienia, kiedy pojawia się w nim Gabriel. Ten mężczyzna coś ukrywa, coś, co sprawia, że dziewczyna czuje się śledzona. Kim są tajemniczy Guardianie i Tentatorzy? Dlaczego życie Larysy jest w niebezpieczeństwie? Czy w dzisiejszych czasach jest miejsce na miłość od pierwszego wejrzenia?

Z Laristą miałam ogromny problem. Do ostatniej chwili nie wiedziałam, jaką wystawić jej ocenę, ponieważ wzbudzała we mnie skrajne emocje – poczynając od rozrywającej od środka irytacji, a kończąc na kiwaniu głową z uznaniem. Ostatecznie stanęłam jednak po konkretnej stronie barykady, a mianowicie po tej, która każe mi powiedzieć: to nie była dobra lektura.
Po którejś z kolei polskiej powieści fantastycznej dla młodzieży, z bólem stwierdzam, że autorzy (częściej autorki) pomimo szerokiego pola do popisu, i tak zawsze wybiorą schematy. Znów mamy polską bohaterkę, która niczym szczególnym się nie wyróżnia. Zwykła nastolatka, oczywiście trochę inna od reszty, w końcu nie imprezuje, nie nosi krótkich spódniczek i nie pindrzy się godzinami przed lustrem. Oczywiście nagle ni z tego ni z owego zaczynają się nią interesować sami przystojniacy. Jak na wiele polskich młodzieżówek przystało, najlepiej będzie umieścić bohaterkę w klasie maturalnej i niech mieszka w małym miasteczku. Dobrze, jest coś, w czym Larysa jest inna od reszty typowych bohaterek. Otwarcie przyznaje, że szuka miłości, bo już od dawien dawna śni o księciu z bajki. Niby powinniśmy pogratulować jej szczerości, a jednak muszę przyznać, że to jej jedyne wielkie marzenie o miłości jest… zabawne, tym bardziej, że zachowuje się wobec niego jak ktoś, kto po prostu czeka na cud. No, ale to nie byłaby książka młodzieżowa, gdyby nie znalazł się w końcu przystojniaczek, który utonie w morzu gwałtownej miłości...

piątek, 1 czerwca 2018

Zniewolone podsumowanie MAJA!

Cześć! Maj, maj i po ciepłym maju. W ostatnich dniach pogoda nas rozpieszczała, dając mnóstwo słońca i energii do działania. Jak zwykle dużo się u nas działo, a mamy nadzieję, że w nowym miesiącu będzie równie dobrze. Oto, co zaprezentowałyśmy Wam w maju.

niedziela, 20 maja 2018

[Recenzja książki] Jessica Sorensen - "Niepewność Violet i Luke'a"

Autor: Jessica Sorensen
Tłumaczenie: Ewa Helińska
Tytuł: Niepewność Violet i Luke’a
Tytuł oryg.: The Certainty of Violet and Luke
Cykl: The Coincidence
Tom: 5
Gatunek: literatura młodzieżowa, New Adult
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 14.05.2018 r.
Ilość stron: 268

Opis: Życie Violet Hayes to katastrofa, ma wrażenie, że zaraz straci kontrolę nad sobą. Niespodziewane informacje spadają na nią jak grom z jasnego nieba i okazują się ostatnią kroplą, która przelewa czarę. W rezultacie Violet robi coś, przez co prawie traci życie. Całe szczęście, próba kończy się fiaskiem. Obiecuje sobie, że odtąd jej rzeczywistość będzie wyglądała inaczej. Próbuje więc dowiedzieć się, co tak naprawdę czuje do Luke'a Price, jedynej osoby, która zawsze oferowała jej pomoc…
Ale Luke to alkoholik i hazardzista, który dopiero zaczyna zdrowieć i sam musi zmagać się ze swoimi demonami. Zakochał się w Violet, lecz boi się jej to powiedzieć, bo może ją tym wystraszyć, albo co gorsze, odkryć, że ona nie odwzajemnia jego uczuć, tym bardziej, że na jej życiu nadal mrocznym cieniem kładzie się chłopak z jej przeszłości…

Znacie osoby, które zawsze najgłośniej krzyczą: „Nienawidzę romansów”? Tak, jestem właśnie jedną z tych osób i przyznaję się bez bicia, że nie za bardzo za nimi przepadam, choć jednocześnie mam świadomość tego, że od miłości w książkach tak naprawdę trudno uciec. Wydaje mi się, że New Adult ma w sobie coś zgoła innego, niż reszta romantycznych powieści. Bo przecież romanse niekoniecznie opowiadają o młodych dorosłych, którzy przeżywają wszelakiej maści dramaty – czy to rodzinne, czy miłosne, czy osobiste. Romanse nie zawsze kipią emocjami. To może właśnie dlatego zaczęłam się przekonywać do tego gatunku. A to głównie za sprawą jednej ze znanych autorek działających w tej tematyce – Jessice Sorensen. Oto piąty tom serii Coincidence, a trzeci tom opowiadający o Violet i Luke’u. Czy coś się zmieniło od czasu mojej ostatniej opinii? Myślę, że dużo.
Na wstępie muszę wyrazić zachwyt nad tym, że choć czytałam dwie poprzednie części ponad rok temu i bałam się, że nie będę totalnie nic pamiętać, to autorka zadbała o to, aby poprzypominać nam niektóre wątki, i Bogu jej za to dzięki! Wystarczyło kilka słów wstępu, żebym przypomniała sobie całą historię Violet i Luke’a. Lubię, kiedy autorzy myślą o swoich czytelnikach, a niektórym zdarza się niestety w kolejnych tomach jechać z grubej rury, przez co jesteśmy zmuszeni wrócić się do tego, co już przeczytaliśmy.

czwartek, 17 maja 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Ginger Scott - "Chłopak taki jak ty"

Autor: Ginger Scott
Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
Tytuł: Chłopak taki jak ty
Tytuł oryg.: A Boy Like You
Gatunek: literatura młodzieżowa, young adult
Wydawnictwo: Kobiece (Young)
Data premiery: 18.05.2018 r.
Ilość stron: 352

Opis: Dzień, w którym powinna zginąć, był tym samym dniem, w którym rozpadła się jej rodzina, a Josselyn Winters przestała być miłą dziewczynką z sąsiedztwa, organizującą wyścigi dla wszystkich dzieci. Tego samego dnia zniknął też Christopher, chłopiec, który uratował jej życie.
Osiem lat po dniu, który pogrzebał jej dzieciństwo, Joss spotyka nowego ucznia swojej szkoły. Chociaż Wes na pierwszy rzut oka wydaje się kimś obcym, to dziewczyna nie może oprzeć się wrażeniu, że zna go doskonale. Przyciąga ich do siebie jakaś siła, jakby dzielili tragiczne wspomnienie. Dlaczego więc chłopak przedstawia się innym imieniem, skoro na Joss spoglądają oczy Christophera? Czy bohater z jej dzieciństwa wrócił, aby uratować ją po raz drugi?

Każdy z nas ma swojego własnego bohatera. Każdy z nas ma kogoś, przy kim czuje się bezpiecznie albo kogoś, o którym samo myślenie sprawia, że czujemy się odprężeni. Josselyn również ukrywa taką osobę, gdzieś na dnie swojego zranionego serca. Jest to chłopiec imieniem Christopher, który uratował ją przed pędzącym autem. Gdyby nie on, już dawno nie byłoby jej na tym świecie. Chłopak w pewnym momencie znika, ale osiem lat później pojawia się ktoś, kto bardzo go przypomina... Czy Wes nie jest przypadkiem jej Christopherem? A jeśli jest, to dlaczego stara się to ukryć? 
Muszę szczerze przyznać, że rzadko kiedy jakieś young adult sprawia, że czuję się, jakby przejechało po mnie rozpędzone auto – i to nie jeden raz, a co najmniej trzy. Gdy zamknęłam książkę, wzniosłam ręce ku sufitowi i spytałam siebie: „Dlaczego?”, mając oczywiście na myśli, dlaczego ta książka skończyła się akurat w takim momencie, kiedy skrajne emocje, które miotały mną na wszystkie strony jak opętaną przez demona, wzniosły się na wyżyny, gotowe rozwalić mi mózg od środka! No, nie! To był spisek! Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć, co skrywa w sobie druga część! Autorka zrobiła to celowo! A ja teraz muszę czekać na kolejny tom…
Nie wiem, jak autorka to zrobiła, ale moja przygoda z tą książką była jak jazda kolejką górską. Początek związany z wyścigami bardzo mi się podobał, potem fabuła nagle zwolniła i byłam lekko znudzona, a także podenerwowana zachowaniem głównej bohaterki. Nagle złapałam fabularnego bakcyla i stwierdziłam, że może nie ma szału, ale czyta się ją bardzo przyjemnie, a na sam koniec? WIELKIE BUM! I to właśnie ono podniosło moją ocenę do góry i zbiło wszystkie wady, jakie zamierzałam zarzucić tej książce, po ukończeniu całości. A wiecie co chciałam jej zarzucić? Chociażby to, że nie ma w niej nic innego ani nowego. Nieprawda. Samo zakończenie uwidoczniło mi to, czego mogłam nie dostrzegać przez całą historię. Ona naprawdę jest specyficzna. Na swój własny sposób.

sobota, 5 maja 2018

[Recenzja książki] Brandon Sanderson - "Zakon Rozbitej Soczewki"

Autor: Brandon Sanderson
Tłumacz: Jacek Drewnowski
Tytuł: Zakon Rozbitej Soczewki
Tytuł oryg.: Alcatraz Versus the Shattered Lens
Tom: 4
Cykl: Alcatraz kontra Bibliotekarze
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 18 kwietnia 2018 r.
Ilość stron: 288

Opis: Jeśli Mokia upadnie, jej los mogą podzielić pozostałe Wolne Królestwa, a wtedy cały świat znalazłby się we władaniu złowrogich Bibliotekarzy.
Choć jego jedyna broń to kilka par soczewek, zapas wybuchowych pluszowych misiów i niewiarygodny talent do psucia, Alcatraz i tak podejmie wyzwanie. Wystarczy, że pokona armię monstrualnych bibliotekarskich robotów, oddziały Bibliotekarzy, którzy mają normalny wzrost, lecz są nadzwyczaj groźni, oraz najniebezpieczniejszego przeciwnika – własną matkę!
Tym razem nawet jego nadzwyczajny talent do psucia może nie wystarczyć. Czy Alcatrazowi uda się jeszcze raz uratować sytuację?

Uwaga, uwaga! Alcatraz atakuje już po raz czwarty! Jeżeli wciąż nie zapoznaliście się z pierwszym tomem jego śmiałej i bohaterskiej autobiografii, musicie to koniecznie nadrobić, szczególnie jeżeli lubicie od czasu do czasu pośmiać się tak, że płuca wylatują wam nosem. Przysięgam, to jeden z najzabawniejszych cykli książek, jakie w swoim życiu przeczytałam, a sami musicie przyznać, że teraz to dramaty są na topie, a nie komedie. Jeżeli ciekawią was recenzje poprzednich trzech tomów, a szczególnie pierwszego, zapraszam poniżej, gdzie znajdują się wszystkie linki, a teraz przejdźmy już do czwartego tomu tej szalonej historii.
Myśląc o Alcatrazie, wyobrażam sobie takiego Brandona Sandersona w skórzanej kurtce i z okularami na nosie, który stoi przy wielkim kotle wmontowanym w pralkę i wrzuca tam po pierwsze: dwa kilogramy sarkazmu w proszku, pięć kilogramów absurdu o konsystencji tofu pływającym w płynie wyssanym z gupoty (jak to mówi sam Alactraz), wyciągu z endorfin, kilka par bibliotekarskich okularów, jeden bibliotekarz (tak do smaku) i… masło orzechowe – spytacie: dlaczego akurat ono? Bo mi smakuje. Taka jest kwintesencja Alcatraza! A skoro już was przekonałam, to marsz czytać pierwszy tom, bo Sanderson wam nie wybaczy! Poza tym, jak najwięcej ludzi powinno wiedzieć o planach Kultu Mrocznych Bibliotekarzy. Nie pozwólcie, żeby zawładnęli waszymi umysłami! (powiedziała przyszła bibliotekarka i to na dodatek nosząca okulary, ale ciii).

środa, 2 maja 2018

Zniewolone podsumowanie KWIETNIA

Hej! Mamy nadzieję, że dobrze bawicie się podczas majówki i że zabraliście ze sobą dużo książek! My na pewno nie będziemy próżnować, podobnie jak w kwietniu. Trochę się u nas działo, choć może nie tak znowu dużo. Na pewno było dużo recenzji, w tym dwie filmowe. Chcecie zobaczyć, co opublikowałyśmy w kwietniu? Zapraszamy!

czwartek, 26 kwietnia 2018

[PREMIERA] J.L. Weil - "Biały kruk"

Autor: J.L. Weil
Tłumacz: Edyta Świerczyńska
Tytuł: Biały kruk
Tytuł oryg.: White Raven
Cykl: Raven
Tom: 1
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Kobiece (Young)
Data wydania: 26.04.2018 r.
Ilość stron: 376

Opis: Po śmierci matki Piper i jej młodszy brat trafiają pod opiekę babci, do małej miejscowości, w której nic ciekawego się nie dzieje. Tam Piper spotyka zabójczo przystojnego Zane’a Huntera, dzięki któremu życie w nowym miejscu się całkiem znośne. Między parą zaczyna iskrzyć, jednak chłopak ma w sobie coś niezwykłego… coś nadprzyrodzonego i śmiertelnie niebezpiecznego.
Życie Piper i jej młodszego brata zmienia się w ciągu jednej nocy. Po tragicznej śmierci ich matki lądują na idyllicznej wyspie pod opieką nieprzyzwoicie bogatej babci, której nigdy wcześniej nie spotkali. Dziewczyna zaczyna się buntować, bo jedyne co można robić w Raven Hollow to zanudzić się na śmierć.

[lubimyczytac.pl]

Piper to z pozoru zwyczajna nastolatka, której życie w pewnym momencie wywraca się do góry nogami, a to wszystko dlatego, że jej matka umiera w niewyjaśnionych okolicznościach. Od tej pory cały dom jest na jej głowie, a przynajmniej do momentu, kiedy babcia, której nigdy nie widziała na oczy, ściąga ją wraz z bratem na wyspę Raven Hollow, na której zaczynają dziać się… dziwne rzeczy.
Czy nie brzmi wam to znajomo? Gdy tylko zobaczyłam opis tej książki (uwzględniający oczywiście zabójczo przystojnego kolesia), podejrzewałam, ze może to być kolejna schematyczna młodzieżówka, która nie będzie się zbytnio wyróżniać na tle innych. Czy po przeczytaniu moja opinia się zmieniła? Muszę przyznać, że nie bardzo, choć równocześnie przyznaję, że pomysł na wątek fantastyczny był całkiem dobry, szkoda tylko, że wszystko zostało wyjaśnione po macoszemu, w efekcie czego poczuliśmy niedosyt. To mógł być naprawdę kawał całkiem dobrej fantastyki! Tym bardziej, że zanim nadszedł ten znamienny moment, w którym dowiadujemy się, o co chodzi, akcję otaczała nutka intrygi i tajemnic. Szkoda, że autorka bardziej skupiła się na nic niewnoszącym w życie romansem powstałym pomiędzy zabójczo przystojnym chamem i buntowniczą nastolatką, która oczywiście nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest wyjątkowa. To był tak typowy wątek miłosny, że czasami musiałam się powstrzymywać, żeby nie omijać opisów, którymi byliśmy karmieni w chwilach romantycznych uniesień. Na dodatek ta niezdrowa fascynacja Piper! Na początku jej zachowanie wykrzywiało mi usta w grymasie. Tu niby odgrywała niedostępną, a tu aż się śliniła na widok Zane’a (pomijając już to, że za jego charakterem jakoś nieszczególnie przepadała). No i te cudowne zaprzeczenia w stylu: on mi się po prostu podoba, nic do niego nie czuję, i nagłe przejście w miłość, która pojawia się całkowicie znikąd. Nie. Wielkie nie dla tego romantycznego związku w tej książce. Jeszcze większe NIE dla dramatu, który autorka stworzyła wokół ich uczucia, dołączając do tego wszystkiego osobę trzecią. Nieźle się napociłam przy tych wątkach, naprawdę.