Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Pierwsze słowo
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 17 października 2018
Ilość stron: 320
Opis: Pewnej nocy do jednej zamkowej celi trafia trzech morderców carów, a każdy
z nich słuszny i jedyny. Wallenrod, Winkelried i Wawrzyniec, namaszczony może
nie pośród królewskiego truchła w kościelnych podziemiach, ale przecież też w
podziemiach... gorzelni.
Stanisław Kozik nieoczekiwanie dla siebie znajduje się w odmiennym stanie
żywotności. Sokółek zamienia się w słup soli w pewnym rozkosznie fikuśnym
przedsiębiorstwie. A Oda Kręciszewska w dniu pogrzebu w lustrze dostrzega wąsik
swojej matki, co prowadzi ją do podjęcia pewnych niezbyt przemyślanych, ale
całkiem udanych życiowych decyzji.
W tym tomie opowiadań nie brakuje też postaci już czytelnikom znanych, jak
choćby pewnego pisarza o wyglądzie zmiętego muszkietera i jego prywatnego
anioła. W bamboszkach.
Czasem dowcipnie, innym razem mrocznie. Zawsze klimatycznie i z wielką
klasą. Czy to zamtuz, czy biuro komisji przyznającej Certyfikat Międzynarodowej
Jakości Fantastycznej, czy carski zamek, a może tonące we mgle zaułki miasta –
Marta Kisiel udowadnia, że jej wyobraźnia (podobnie jak poczucie humoru) nie ma
żadnych granic.
„Nie umiem pisać opowiadań”. Te słowa zaczynają wstęp do zbioru jedenastu
opowiadań autorstwa Marty Kisiel. Jak to „nie umiem”? Może trzeba by zapytać,
co w takim razie ałtorka nam tu popełniła, jeśli nie opowiadania, bo na powieść
mi to nie wygląda. Poezję też nie. Nie żebym się na poezji znała, ale chyba
wystarczająco, żeby stwierdzić, że pani Marta chyba próbuje nas zniechęcić do
sięgnięcia po „Pierwsze słowo”. A tak się, pani ałtorko, nie robi.


