Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Święta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Zniewolone święta + tag świąteczny!

Cześć! Dzisiejszy post świąteczny pojawia się z lekkim opóźnieniem, ale myślę, że nigdy nie jest za późno na składanie życzeń, poza tym święta wciąż trwają, prawda? Mamy nadzieję, że spędzacie je w gronie najbliższych i że dostaliście mnóstwo cudownych prezentów (w tym książek, oczywiście!). Zanim przejdziemy do naszego osobistego taga świątecznego, chciałybyśmy podziękować Oli z Bluszczowych Recenzji za pomoc przy robieniu obrazków, gdy laptop Sadistic zaczął szwankować! A teraz kilka filmików w klimacie dzisiejszych świąt!


Powyżej zniewolone życzenia oraz filmik, który pokazuje nasze świąteczne spotkanie 10 grudnia. Zapraszamy do zapoznania się z nimi, nie są długie, a i dosyć wesołe! A teraz czas na nasz autorski tag świąteczny. Zebrałyśmy siły i ułożyłyśmy własne pytania, choć wiele tutaj zawdzięczamy Cleo, która dostała istnej weny do tworzenia pytań! 

poniedziałek, 18 grudnia 2017

[AKCJA] Książka idealna na święta

Cześć! Święta już za rogiem, dlatego mamy dla was cztery pozycje książkowe, które są według nas idealnymi typami na świąteczne lektury. Jeżeli literacko nie wczuliście się jeszcze w klimat zbliżającej się okazji – zapraszamy! Na pewno każdy z was znajdzie coś dla siebie. 


Sadistic: „Świąteczny sweter” Glenn Beck

Książka bardzo tania i moim zdaniem niedoceniana. Święta nie są tu oczywiste, raczej symboliczne, ukazane właśnie w tytułowym świątecznym swetrze. To powieść, która przede wszystkim daje nam nadzieję, krzepi serca i przekazuje oczywiste rady w formie, w której jeszcze nikt tego nie zrobił.
Historia dotyczy 12-letniego Eddiego, który przeprowadza nas przez swoje nastoletnie życie i udowadnia, że dorastanie nie jest łatwą rzeczą – to czas wielu rozterek. Nieraz moje emocje były płomienne – irytowałam się, a potem smuciłam, ostatecznie jednak rozwiązanie okazało się całkiem miłe, choć może nie do końca oryginalne.
Nie jest to dobra książka na wczucie się w klimat świąt, ale przyjemnie się ją czyta i na pewno jest to jakaś odmiana w kanonie świątecznej literatury – nie opiera się tylko i wyłącznie na słodyczy, miłości i nadziei, czyli na utartych wartościach tego święta, których czasem mamy już po prostu dosyć. 

sobota, 24 grudnia 2016

[Świąteczna recenzja Zniewolonych] Magdalena Kordel - "Anioł do wynajęcia"

Jakiś czas temu nasz Zniewolony Team wpadł na pomysł zrobienia pierwszego Book Toure’a. Nie brałyśmy do tego osób z innych blogów, postanowiłyśmy, że na razie spróbujemy jak to będzie wyglądać pomiędzy naszą trójką! Dlaczego akurat „Anioł do wynajęcia”? Opis spodobał się każdej z nas, więc stwierdziłyśmy, że z okazji zbliżających się świąt zabierzemy się za recenzję razem! Nasze opinie w większości są podobne, tak więc możecie wierzyć – na pewno oceniałyśmy książkę racjonalnie!


Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: „Anioł do wynajęcia”
Gatunek: Literatura obyczajowa, romans
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Znak
Ilość stron: 440
Opis: Gdybyś całkiem przypadkiem, tam u siebie na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła, anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę. A, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość…
Michalina ma kłopoty. Została sama, bez środków do życia i bez dachu nad głową. Cały świat wydaje się być przeciwko niej. Kiedy jest już tak źle, że zaczyna tracić nadzieję, ktoś niespodziewanie zaprasza ją na kubek herbaty z cynamonem. Ktoś wysłucha z uwagą, przygarnie do serca, da nadzieję. Czy jednak tam w górze ktoś nad nią czuwa? Dobry duch, zaginiony Anioł Stróż?

SadisticWriter: Każdy z nas potrzebuje odrobiny ciepła i dobroci. „Anioł do wynajęcia” do pozycja doskonała dla osób, które chcą uwierzyć w prawdziwą wartość świąt, a przede wszystkim dla tych, którzy niejednokrotnie zwątpili w ludzkość. Tu się dzieją małe, nieprawdopodobne cuda, co prawda czasem są aż za bardzo naiwne, ale jednak pokrzepiają nasze serduszka. Dawno już nie czytałam książki, która wprowadziłaby mnie tak szybko w świąteczny nastrój, tu klimat bożonarodzeniowy aż bucha w twarz! Do połowy historii jesteśmy uraczeni ogromną dozą humoru, lekkiego smutku i potężną dawką słodyczy. Nie mogłam się oderwać, gdy ją czytałam! Gorzej przedstawia się druga część książki – wtedy zdajemy sobie sprawę z tego, że fabuła nie jest górnolotna i mogłaby być przedstawiona o wiele lepiej – raz jest nudno i tak naprawdę niektóre wątki można by było usunąć, potem nie możemy przestać się uśmiechać.
Uważam, że mało jest anioła do wynajęcia w „Aniele do wynajęcia”. Mam wrażenie, że Michalina i Konstanty zostali potraktowani jako element bardziej dodatni niż główny. To się w sumie dobrze składa, bo nie przepadam za wątkami związanymi z ich miłością – nie jest dla mnie wiarygodnie przedstawiona, ale może to kwestia tego, że nie posiadam duszy romantyka i pierwsze lepsze ckliwe teksty nie trafiają w moje serce. Mam wrażenie, że w treści pojawia się czasem zbyt wiele piosenek i wierszy. To ma swój klimat wtedy, kiedy nie ma ich tak wielu.
Książka staje się w pewnym momencie lekko odrealniona, naiwna, zbyt słodka i niewinna. Niby pojawiają się „ci źli”, ale jednak dobro wychodzi oknami i drzwiami z tej książki. Czy to wada? Myślę, że wśród ogromnych ilości dramatów, czasem jednak przyjemnie jest przeczytać coś, co nie będzie ranić naszej duszy i zostawi w sercu tylko miłe uczucie ciepła. Może nie jest to pozycja obowiązkowa na święta, ale miło było się z nią zapoznać!

6/10


Cleo M. Cullen: „Anioł do wynajęcia” to pełna ciepła, dobroci i miłości książka. Jej główną zaletą jest postać Petroneli zwanej Nelę, pani w starszym wieku, której cięty język, upór, sarkazm i opiekuńczość ujęły moje częściowo skamieniałe serce. Pokochałam tę postać i jestem pewna, że gdyby jej nie było, powieść nie byłaby aż tak ciekawa.
Pozostali bohaterowie zyskali moją aprobatę, żadna jednak nie zdołała podbić mnie tak jak Nela. Jeśli chodzi o główną bohaterkę, Michalinę i jej znajomość z Konstantym – wolałabym, żeby ich miłość nie była aż tak prosta, idealna i cukierkowa. Oczywiście, kibicowałam im, jak na romantyczkę przystało, ale brakowało mi ikry w ich wątku. Wszystko szło ku lepszemu, co nie przydarza się normalnym ludziom (miewamy codziennie jakieś problemy, czyż nie?).
Sama idea anioła do wynajęcia to odpowiedni punkt wyjścia dla opowiedzenia doświadczonej przez los dziewczyny. To, jakie anioły w ogóle mają wpływ na historię, podoba mi się. Aż sama chciałabym mieć takiego anioła.
Plusem powieści jest prosty język, zabawne dialogi i konsekwencja w kolejnych celach. Jedynie nie wiem, co się stało z jedną postacią, którą dobrze się zapoznało, a od połowy jej nie było. Może to z jej zniknięciem związany jest mały kryzys, który pojawia się gdzieś po stu pięćdziesięciu stronach? Ale kryzys mija, opowieść jest przyjemna.
Uważam, że warto poświęcić kilka chwil na spotkanie z książką pani Magdaleny. Idealny przerywnik między cięższymi lekturami, idealnie wpasowuje się w klimat świąt.

6/10


Paula: Ogólne wrażenia po przeczytanej książce są dobre. Fajnie się czytało z tego względu, że szybko i lekko. Niektóre fragmenty wzbudzały we mnie poirytowanie, dlatego, że postać Michaliny została wykreowana w dziwny sposób. Cały czas się zmieniała i nie było w tym żadnej konsekwencji, zupełnie, jakbym czytała o różnych osobach naraz.
Wiele sytuacji było do przewidzenia. Jeśli się pojawiła jakaś wzmianka to była kontynuowana dopiero po iluś stronach dalej. Pomimo, że nie mam zbyt dobrego zdania o Michalinie, to bardzo polubiłam jej przybraną babcię. Kobieta była sama i lubiła się stroić. Miała dość śmieszne podejście do niektórych spraw. Tam gdzie powinna zachować się poważnie, ona zachowywała się całkiem na odwrót.  Teraz tak sobie myślę, że mogłabym mieć taką babcię.
Konstanty zaraz po Michalinie jest nielubianą przeze mnie postacią. Ma duże mniemanie o sobie, uważa, że może decydować za innych. Charakter jest przeciwstawny do zachowania. Robi rzeczy ważne, jest gentlemanem, dobrze się wysławia. Pomimo takiego zdania na temat bohaterów, uważam, że książka była całkiem niezła. To wszystko za sprawą klimatu, który w niej panował, był taki świąteczny. Sądzę, że może przywracać wiarę w ludzi, tym którzy ją stracili.

7/10

Z okazji Book Toure'a pozwoliłyśmy sobie na bazgranie książki :)
Babcia Nela rozpierdziela! Dosłownie!
Było dużo słodyczy ;)
 Cleo zwraca uwagę na motyw biblijnego powstawania świata.
Jak widać: wszystkie pokochałyśmy babcię Nelę :D!

Przy okazji Świąt Bożego Narodzenia cały nasz zespół chciałby wam życzyć wesołych świąt! Zdrowia, szczęścia, spokoju ducha, cudownie spędzonego czasu w gronie rodzinnym, smacznego jedzenia, pełnych brzuchów i miłego świętowania! 

WESOŁYCH ŚWIĄT!