Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 lipca 2018

[Recenzja książki] Katarzyna Wójcik - "Zanim zawieje wiatr"

Autorka: Katarzyna Wójcik
Tytuł: Zanim zawieje wiatr
Tom: 1
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 9 lipca 2018 r.

Opis: Wiele wieków temu chciwość spopieliła królewskie ziemie. Pamięć o wojnie, która z najgłębszych czeluści wywabiła bestie, a z cienia – zaciekłych wojowników, dawno już się zatarła. Przetrwała jedynie legenda o kamieniach Lyshanach i ich mocy, wciąż kusząc obietnicą wielkości.
Wiele lat po tych wydarzeniach młody Yun decyduje się opuścić rodzinną wioskę. Impulsem do wyprawy jest lęk o życie najbliższych i słowa zakapturzonego Nieznajomego. Wkrótce Yun poznaje ambitną Młodą Alchemiczkę Minę oraz Skrytobójcę Garetta, by wraz z nimi wyruszyć w podróż po Czterech Krainach. Wspólnie mierząc się z napotykanymi niebezpieczeństwami, tworzą osobliwą drużynę. W dążeniu do zdobycia Lyshanów każdemu z nich przyświecają jednak odmienne cele.
I tylko kwestią czasu pozostaje, kto zdradzi pierwszy…

Kiedy po raz pierwszy chwyciłam książkę Zanim zawieje wiatr w swoje czytelnicze rączki, byłam nią po prostu zachwycona. Klimatyczna, tonąca w błękicie okładka, która choć nie jest skomplikowana, przyciąga wzrok, i ten opis, tak bardzo w stylu prawdziwych, fantastycznych książek – mógł przywodzić na myśl tylko ciekawą przygodę. Dłużej nie czekając, rozwarłam wrota papierowej historii. I to właśnie wtedy, wraz z kolejnymi czytanymi stronami, mój zapał powoli zaczął słabnąć.
Bardzo długi czas męczyłam się z pisarskim tworem pani Katarzyny Wójcik. Chwilami już od niechcenia wertowałam te przydługie, nic niewnoszące do fabuły opisy. Poczyniłam nawet test, tak z ciekawości. Przeczytałam dziesięć stron rozdziału, wyłapując tylko dialogi i początkowe słowa opisów. Potem przeczytałam te dziesięć stron jeszcze raz, ale w całości. Jak się okazało, wcale nie musiałam podchodzić do tego dwa razy, wystarczył mi ten pierwszy. Do czego dążę – autorka za bardzo rozwleka to, co chce przekazać czytelnikowi, a połowa z tych wiadomości i tak nie ma znaczenia. Może styl ma poprawny i obrazowy, ale wydaje mi się, że jednocześnie jest sztywny i pozbawiony ekspresji. Zabrakło tej nutki magii, która powinna rozpalić serce wielbiciela fantastyki.

sobota, 30 czerwca 2018

[Recenzja książki] V.E. Schwab - "Wyczarowanie światła"

Autor: Victoria Schwab
Tłumacz: Ewa Wojtczak
Tytuł: Wyczarowanie światła
Tytuł oryg.: A Conjuring of Light
Cykl: Odcienie magii
Tom: 3
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 28 maja 2018 r.
Ilość stron: 696

Opis: Po tragedii Kell – uważany za ostatniego żyjącego antariego – musi dokonać licznych wyborów i podjąć ważne decyzje: komu pomagać, wobec kogo zachować lojalność, przed kim się ugiąć. Lila Bard – do niedawna uważana za zwyczajną (choć nigdy przeciętną) dziewczynę z Szarego Londynu – przetrwała i rozkwitła dzięki serii magicznych prób. Teraz jednak musi nauczyć się kontrolować świeżo odkryte zdolności – zanim magia całkowicie ją przytłoczy.
Starożytny wróg powraca i wyciąga ręce po kwitnące miasto, a upadły bohater stara się ocalić własne, z pozoru martwe królestwo. Zhańbiony kapitan Alucard Emery z „Nocnej Iglicy” musi więc zebrać załogę i wyruszyć na poszukiwanie ratunku, który wydaje się niemożliwy. Rozpoczyna się walka nie tylko z zewnętrznym nieprzyjacielem, lecz także z własnym, opętanym ludem…

Istnieją książki, przez które przebrniemy, nawet nie mrugając okiem, a nasza twarz pozostanie przy tym kamienna, niewzruszona – to są powieści z przedziału: wziąłem, przeczytałem, zapomniałem, a takich, jak my czytelnicy wiemy, jest wiele. Naprawdę ciężko znaleźć książkę, która w naszym własnym odczuciu okaże się być czymś, co równe będzie prawdziwemu dziełu literackiej sztuki. Jeszcze ciężej znaleźć książkę, która zostawi na duszy piętno w postaci tęsknoty za czymś, co było dla nas nie tylko dobre, ale również bardzo nam bliskie. Mówimy tu o tych pojedynczych, magicznych egzemplarzach, które bezpowrotnie oznaczają swoją barwną ścieżkę na naszej drodze życia. Moja ścieżka ma kolor szkarłatu i prowadzi prosto do… Odcieni magii. 

niedziela, 20 maja 2018

[Recenzja książki] Jessica Sorensen - "Niepewność Violet i Luke'a"

Autor: Jessica Sorensen
Tłumaczenie: Ewa Helińska
Tytuł: Niepewność Violet i Luke’a
Tytuł oryg.: The Certainty of Violet and Luke
Cykl: The Coincidence
Tom: 5
Gatunek: literatura młodzieżowa, New Adult
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 14.05.2018 r.
Ilość stron: 268

Opis: Życie Violet Hayes to katastrofa, ma wrażenie, że zaraz straci kontrolę nad sobą. Niespodziewane informacje spadają na nią jak grom z jasnego nieba i okazują się ostatnią kroplą, która przelewa czarę. W rezultacie Violet robi coś, przez co prawie traci życie. Całe szczęście, próba kończy się fiaskiem. Obiecuje sobie, że odtąd jej rzeczywistość będzie wyglądała inaczej. Próbuje więc dowiedzieć się, co tak naprawdę czuje do Luke'a Price, jedynej osoby, która zawsze oferowała jej pomoc…
Ale Luke to alkoholik i hazardzista, który dopiero zaczyna zdrowieć i sam musi zmagać się ze swoimi demonami. Zakochał się w Violet, lecz boi się jej to powiedzieć, bo może ją tym wystraszyć, albo co gorsze, odkryć, że ona nie odwzajemnia jego uczuć, tym bardziej, że na jej życiu nadal mrocznym cieniem kładzie się chłopak z jej przeszłości…

Znacie osoby, które zawsze najgłośniej krzyczą: „Nienawidzę romansów”? Tak, jestem właśnie jedną z tych osób i przyznaję się bez bicia, że nie za bardzo za nimi przepadam, choć jednocześnie mam świadomość tego, że od miłości w książkach tak naprawdę trudno uciec. Wydaje mi się, że New Adult ma w sobie coś zgoła innego, niż reszta romantycznych powieści. Bo przecież romanse niekoniecznie opowiadają o młodych dorosłych, którzy przeżywają wszelakiej maści dramaty – czy to rodzinne, czy miłosne, czy osobiste. Romanse nie zawsze kipią emocjami. To może właśnie dlatego zaczęłam się przekonywać do tego gatunku. A to głównie za sprawą jednej ze znanych autorek działających w tej tematyce – Jessice Sorensen. Oto piąty tom serii Coincidence, a trzeci tom opowiadający o Violet i Luke’u. Czy coś się zmieniło od czasu mojej ostatniej opinii? Myślę, że dużo.
Na wstępie muszę wyrazić zachwyt nad tym, że choć czytałam dwie poprzednie części ponad rok temu i bałam się, że nie będę totalnie nic pamiętać, to autorka zadbała o to, aby poprzypominać nam niektóre wątki, i Bogu jej za to dzięki! Wystarczyło kilka słów wstępu, żebym przypomniała sobie całą historię Violet i Luke’a. Lubię, kiedy autorzy myślą o swoich czytelnikach, a niektórym zdarza się niestety w kolejnych tomach jechać z grubej rury, przez co jesteśmy zmuszeni wrócić się do tego, co już przeczytaliśmy.

sobota, 31 marca 2018

[Recenzja książki] Ali Benjamin - "Serce meduzy"

Autor: Ali Benjamin
Tłumacz: Marta Faber
Tytuł: Serce meduzy
Tytuł oryg.: The Thing About Jellyfish
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 5 marca 2018 r.
Ilość stron: 308

Opis: Moja przyjaźń z Franny zakończyła się najgorzej jak to możliwe. Gdybym tylko wiedziała, przeprosiłabym ją za to, co się między nami wydarzyło. A przynajmniej bym się z nią pożegnała. Czasem jednak nie wiadomo, jaka jest różnica między tym, że coś rozpoczyna się od nowa, a tym, że coś kończy się bezpowrotnie. Teraz było już za późno, żeby cokolwiek zmienić. A jeśli mogę coś z tym zrobić? Dowieść, że w historii Franny jest prawdziwy winowajca?

Zuza Swanson to dwunastoletnia zwolenniczka nauki, trochę (bardzo) różniąca się od swoich rówieśników. Nie ciekawią jej kosmetyki ani atrakcyjny wygląd, który jest tak ważny dla dorastających obok niej nastolatek. Zuza podąża własną ścieżką. A przynajmniej do czasu, kiedy śmierć jej przyjaciółki Franny nie sprawia, że zostaje z niej brutalnie strącona. Odtąd rozgadana dziewczynka staje się niemową, która wyraża swoją opinię tylko wtedy, kiedy musi. W ukryciu, gdzieś wewnątrz swojej głowy, próbuje udowodnić, że przyczyną śmierci Franny nie było podtopienie (w końcu tak doskonale pływała!), a… meduzy. Gdzie zaprowadzi Zuzę ta teoria? Ja wam tego na pewno nie zdradzę!
Pomyślicie sobie: „O Boże, kolejna książka o utracie kogoś ważnego i próbie poradzenia sobie z tym”. Może rzeczywiście to jeden z przewodnich tematów tej lektury, ale jest on przedstawiony w tak oryginalny sposób, że poczujecie się odświeżeni. Nie chodzi tu bowiem o samo opuszczenie powłoki materialnej i udanie się duszy do lepszego świata, a powolną utratę więzi, która przebiega poprzez zmiany w życiu dwójki zaprzyjaźnionych ze sobą osób. Zuza nie straciła bowiem Franny od tak, nagle, jej śmierć była po prostu zwieńczeniem dramatu, który przeżywała gdzieś w głębi siebie.

środa, 14 marca 2018

[Recenzja książki] Guillermo Del Toro, Daniel Kraus - "Kształt wody"

Autor: Daniel Kraus
Tłumacz: Tomasz Biedroń
Tytuł: Kształt wody
Tytuł oryg.: The Shape of Water
Gatunek: fantastyka, sci-fi
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 27 luty 2018
Ilość stron: 431

Opis: Tajny rządowy Ośrodek Badań Kosmicznych Occam w Baltimore otrzymuje do analizy niezwykły obiekt: ziemnowodną humanoidalną istotę schwytaną w Amazonii. W laboratorium toczy się gra wywiadów i sprzecznych stanowisk: jedni naukowcy chcą stworzenie uśmiercić i zbadać jego organizm, by odkryć tajemnicę odległych podróży kosmicznych, inni natomiast proponują utrzymywać go przy życiu dla dobra postępu technologicznego. W międzyczasie pomiędzy istotą a opiekującą się nim w tajemnicy jedną z woźnych, niemą kobietą, która porozumiewa się ze stworem za pomocą języka migowego, nawiązuje się dziwna i głęboka więź…

Miłość to wbrew pozorom temat kontrowersyjny. Im bardziej obiekt naszych westchnień się od nas różni, tym większa szansa, że napotkamy wielu przeciwników w drodze do miłosnego spełnienia. Wpływ na to może mieć wiele czynników – chociażby wiek, płeć, czy jak w przypadku Elisy z Kształtu wody… gatunek. Bo o ile wszyscy wyobrażamy sobie miłość czysto człowieczą, tak już wobec innych stworów mamy pewne wątpliwości!
Wiele osób może kojarzyć Kształt wody z całkiem niedawno odbywającą się galą rozdania Oscarów 2018, film o tej nazwie zdobył bowiem aż cztery statuetki. Do tej pory byłam pewna, że to jeden z dosyć rzadkich przypadków, kiedy film przerabiany jest na książkę. Jak się okazało, wcale tak nie jest! Najpierw powstał pomysł, który Daniel Kraus (autor powieści Kształt wody) wyłowił ze snów. Opowiedział o nim znanemu reżyserowi – Guillermo del Toro, który uznał, że właśnie to będzie tematem jego następnego filmu. Początkowo scenariusz miał się opierać na książce, którą Daniel Kraus pisał, ostatecznie powstały jednak dwa odrębne dzieła, z czego scenariusz został ukończony szybciej, niż książka. Oczywiście zarówno film, jak i powieść mają ze sobą dużo wspólnego – niektóre zdarzenia się pokrywają – ale to wciąż dwie różne perspektywy historii Elisy i jej ukochanego stwora.

piątek, 23 lutego 2018

[Recenzja książki] Jason Rekulak - "Niemożliwa forteca"

Autor: Jason Rekulak
Tłumacz: Wiesław Marcysiak
Tytuł: Niemożliwa forteca
Tytuł oryg.: The Impossible Fortress
Gatunek: literatura młodzieżowa/obyczajowa
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 05.02.2018 r.
Ilość stron: 308

Opis: Aż  do  maja  1987  roku  czternastoletni  Billy  Marvin  z  Wetbridge,  w  stanie  New  Jersey,  jest  maniakiem komputerowym,  ale  mimo  to  szczęśliwym.  Popołudnia  spędza  z  kolegami,  nieustannie  przesiadując  przed telewizorem, sycąc się ciastkami, debatując, kto z kim by wygrał (Rocky Balboa czy Freddy Krueger? Bruce Springsteen czy Billy Joel? Magnum P.I. czy T.J. Hooker?), oraz programując gry wideo na swoim Commodore 64 do późna w nocy. Ale wtedy „Playboy” publikuje zdjęcia hostessy z teleturnieju „Koło Fortuny” - Vanny White, Billy poznaje Mary Zelinsky, znakomitą programistkę, i wszystko nieodwracalnie się zmienia...

Istnieje wiele książek, szczególnie tych z gatunku sci-fi, których tłem jest szybko rozwijająca się technologia – autorzy prześcigają się w wymyślaniu nowych maszyn, systemów komputerowych i świata „przyszłości”, który znajduje się poza dobrze nam znaną Ziemią. A gdyby tak przystanąć, cofnąć się kilkadziesiąt lat wstecz i dojść do źródła, z którego wzięła się dzisiejsza, szybko rozwijająca się technologia? Czy lata 80, w których królowały potężne, nieporęczne komputery, znajdujące się w tylko w nielicznych domach przeciętnych ludzi, to przepis na książkowy sukces? Niemożliwa forteca jest tego idealnym przykładem.

piątek, 8 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] Gin Phillips - "Dzikie królestwo"

Autor: Gin Phillips
Tłumacz: Zbigniew A. Królicki
Tytuł: Dzikie królestwo
Tytuł oryg.: Fierce Kingdom
Gatunek: sensacja/thriller/kryminał
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 25 września 2017 r.
Ilość stron: 306

Opis: Ogród zoologiczny jest prawie pusty, gdy Joan i jej czteroletni syn cieszą się ostatnimi chwilami zabawy. Są szczęśliwi, bo był to niemal doskonały dzień. Jednak to, co Joan zauważa, spiesząc z synem do wyjścia na kilka minut przed zamknięciem, sprawia, że pędem wraca w głąb ogrodu, niosąc dziecko na rękach. Nagle matka i syn zostają uwięzieni w zoo jak zwierzęta.

To miał być zwyczajny dzień. Joan spędzała go ze swoim synkiem Lincolnem w zoo, bawiąc się figurkami superbohaterów i wysłuchując jego dziecięcych fantazji. Kiedy mieli już wracać, niespodziewanie rozległy się strzały, wtedy nie było już czasu na rozmyślania… Zaczęła się walka o przetrwanie w dzikiej krainie zamieszkującej przez zniewolone zwierzęta.
Przyznam się szczerze, że nigdy nie czytałam thrillerów. Może jeden czy dwa razy miałam w rękach książkę z tego gatunku, ale nie były to bynajmniej przygody godne zapamiętania. Postanowiłam dać szansę Dzikiemu Królestwu. Chciałam przekonać się do tejże kategorii literackiej z pomocą nowego, materialnego doświadczenia. Jak myślicie, Gin Phillips trafiła w moje serce? 

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Zniewolony Konkurs!!

Hej! To już ostatnia urodzinowa akcja w tym miesiącu. Tak jak obiecałyśmy, zakończy się ona wielkim, książkowym konkursem! Już na samym początku chciałybyśmy bardzo podziękować wydawnictwu Zysk i S-ka za udostępnienie nam egzemplarza „Przyszłość ma twoje imię”, wydawnictwu MAC za „Herbatkę z arszenikiem” oraz „Zbrodnia nie przystoi damie”, a także Marii Zdybskiej, autorce książki „Wyspa Mgieł”. Reszta z wyróżnionych pozycji pochodzi albo z naszych osobistych biblioteczek, albo z księgarni. Oczywiście wszystkie lektury są w stanie idealnym! 


Mamy cztery zestawy, które są ze sobą związane tematycznie. Za każdy zestaw odpowiada inna z dziewczyn, kolejno: SadisticWriter, Cleo M. Cullen, Paula oraz Laurie. Specjalnie dla was wymyśliłyśmy do tych zestawów pytania konkursowe! Gotowi?! Zanim weźmiecie udział, zapoznajcie się z regulaminem!

piątek, 4 sierpnia 2017

[Recenzja książki] Huntley Fitzpatrick - "Gra miłości"

Autor: Huntley Fitzpatrick
Tytuł: Gra miłości
Tytuł oryg.: The Boy Most Likely To
Gatunek: Literatura młodzieżowa, Young Adult
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 3 lipca 2017 r.
Ilość stron: 464

Opis: Tim Mason jest chłopakiem, który najprawdopodobniej znajdzie po omacku barek z alkoholem, w przyszłości będzie potrzebował przeszczepu wątroby, wjedzie samochodem do domu…
Alice Garrett była dziewczyną, która przede wszystkim na pewno nie umówi się z przyjacielem młodszego brata, wlokącym za sobą spory ciężar przeszłości...
Dla Tima zakochanie się w Alice nie byłoby mądrym wyborem. Dla Alice nie ma nic bardziej przerażającego od zakochania się w Timie. Jednak Tim nigdy nie wybierał mądrze, zaś Alice zaczyna się zastanawiać, czy „mądry” wybór jest zawsze tym najwłaściwszym. Kiedy tych dwoje natknie się na siebie, wpadną po uszy…

Kiedy zobaczyłam, że wydawnictwo Zysk i S-ka wydaje kolejną książkę autorstwa Huntley Fitzpatrick, od razu wiedziałam, że muszę się z nią zapoznać. Cieszyłam się, że znów będę mogła wrócić do rodziny Garrettów, czyli najcudowniejszą i najukochańszą familią pod słońcem, która roztapia nawet najchłodniejsze serca ciepłymi promieniami słońca!

wtorek, 11 lipca 2017

[Recenzja książki] V.E. Schwab - "Zgromadzenie cieni"

Autor: V.E. Schwab
Tytuł: Zgromadzenie cieni
Tytuł oryg.: A Gathering of Shadows
Cykl/seria: Odcienie magii
Tom: 2
Gatunek: fantastyka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 26 czerwca 2017 r.
Ilość stron: 554 strony

Opis: Upłynęły cztery miesiące, odkąd w ręce Kella wpadł czarny kamień. Cztery miesiące, odkąd przecięły się ścieżki antariego i dziewczyny z Szarego Londynu, Delilah Bard. Cztery miesiące, odkąd książę Rhy został ranny, Kell i Lila pokonali rządzące Białym Londynem bliźniaki Dane, a kamień wraz z umierającym Hollandem wrzucili w otchłań Londynu Czarnego. Pod wieloma względami sytuacja prawie wróciła do normalności, chociaż... Rhy spoważniał, a Kella dręczą wyrzuty sumienia. Antari nie przemyca już przedmiotów między światami – jest nerwowy, nawiedzany przez sny z udziałem złowieszczej magii, skupiony na myślach o Lili, która zniknęła mu z oczu w porcie, tak jak zawsze tego pragnęła.
Tymczasem w Czerwonym Londynie trwają przygotowania do Igrzysk Żywiołów, spektakularnego i kosztownego międzynarodowego turnieju – mającego na celu rozrywkę i zachowanie dobrych stosunków z sąsiednimi mocarstwami. Na zawody przybędzie wielu gości, a wśród nich starzy przyjaciele na pewnym statku pirackim.

Na kontynuację Mroczniejszego odcienia magii czekałam dziewięć miesięcy. Była to jedna z moich najulubieńszych książek roku 2016. Zdarzało mi się tęsknie spoglądać na zapowiedzi wydawnictwa Zysk i S-ka, czy na inne portale, które poinformowałyby mnie o nadchodzącym Zgromadzeniu cieni, ale... nie mogłam niczego znaleźć. Aż tu nagle, kiedy siedziałam w sali komputerowej na studiach, otwarłam e-maila z propozycjami wydawniczymi i… zacęłam piszczeć! Skakać na krześle! Radować się! A ludzie patrzyli na mnie z powątpieniem i zastanawiali się, czy przypadkiem nie trzeba zadzwonić do psychiatryka. Z czystym sumieniem mogę przyznać, że była to najbardziej wyczekiwana przeze mnie książka roku 2017. Jak myślicie, warto było czekać?

niedziela, 2 lipca 2017

[Recenzja książek] Jessica Sorensen - "Przeznaczenie Violet i Luke'a" + "Przyszłość Violet i Luke'a"

Autor: Jessica Sorensen
Tłumacz: Ewa Helińska
Tytuł: Przeznaczenie Violet i Luke’a
Tytuł oryg.: The Destiny of Violet and Luke
Tom: 3
Cykl: The Coincidence
Gatunek: New Adult, romans
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 31 październik 2016 r.
Ilość stron: 368 stron

Opis: Życie Luke'a Price’a od zawsze zależało od porządku, kontroli i twardego stawiania czoła światu. Nic nieznaczące związki z kobietami były dla niego rozrywką - sposobem na wyciszenie chorych wspomnień z dzieciństwa. Luke rozpaczliwe pragnie zapomnieć o przeszłości, ale – nieważne, co zrobi - ona i tak będzie go prześladować.
Los nie sprzyjał Violet Hayes. Już jako dziecko została sama na świecie, bez żadnej rodziny. Towarzyszyły jej jedynie wspomnienia o niewyjaśnionym morderstwie rodziców. Dorastała w domach zastępczych, żyjąc pod opieką nieodpowiedzialnych przybranych rodziców, w otoczeniu narkotyków. Nikt o nią nie dbał, gdy próbowała zwalczyć bolesne wspomnienia o nocy, w której odebrano jej rodziców. Ale niepamięć przychodzi z trudem, kiedy nie można zamknąć za sobą niektórych drzwi, a ona nie mogła przestać śnić o tym, co przydarzyło się tamtego tragicznego dnia. Aby poradzić sobie z życiem, dystansuje się do wszystkich wokół i nigdy nie pozwala sobie na uczucia.

Chyba każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, że New Adult to gatunek książek, który nie jest zbyt wymagający dla umysłu. Bardzo często powiela schematy i czasem może nas nudzić swoją sztampowością. Dlaczego młodzież sięga po takie książki i na dodatek czerpie z ich czytania satysfakcję? Co w nich takiego jest, że tak łatwo z nimi nie zrywamy, pomimo nadmiernej prostoty, a nieraz i zbyt wielkiego dramatyzmu? Myślę, że to kwestia przede wszystkim uczuć i emocji, które wylewają się ze stronnic takich właśnie powieści – jeżeli istnieją i dogłębnie poruszają człowieka, nawet mało oryginalna fabuła potrafi zejść na drugi plan. W końcu w czytaniu chodzi o to, co się odczuwa, nie o to, co się po prostu za sprawą lektury widzi, prawda?

niedziela, 7 maja 2017

[Recenzja książki] Katie Khan - "Zatrzymać gwiazdy"

Autor: Katie Khan
Tłumacz: Katarzyna Karłowska
Tytuł: Zatrzymać gwiazdy
Tytuł oryg.: Hold back the stars
Gatunek: fantastyka, science-fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 24 kwietnia 2017 r.
Ilość stron: 368

Opis: Carys i Maxowi zostało tylko półtorej godziny powietrza. Spadają przez pustą przestrzeń kosmosu, nie mając nic prócz siebie wzajem. Szukając więc w sobie oparcia, wspominają świat, który za sobą zostawili. Świat, którego reguł nigdy tak naprawdę nie potrafili uznać, który nigdy nie był ich domem, do którego jednak za wszelką cenę chcą wrócić, ponieważ jest jedyną szansą na uratowanie ich miłości…

Wojenny kataklizm spustoszył Stany Zjednoczone i Bliski Wschód. Europa postanowiła się od nich oddzielić i stworzyć swój własny, utopijny ustrój, który polegał na ciągłym przenoszeniu się z jednego państwa do drugiego, w celu zapoznania się z różnymi kulturami kontynentu – nazywano to Rotacją. Z zasadą Rotacji bohaterowie potrafili sobie poradzić, za to przeszkodą stała się dla nich Reguła Par, ściśle trzymająca się nowego ustroju. Czy ich miłość miała szansę przetrwać wobec powszechnych nakazów? A może znaleźli swój własny sposób na wolność?

poniedziałek, 30 stycznia 2017

[Recenzja książki] Victoria Schwab - "Mroczniejszy odcień magii"

Autor: Victoria Schwab
Tłumacz: Ewa Wojtaczak
Tytuł: Mroczniejszy odcień magii
Tytuł org.: A darker shade of magic
Cykl: Odcienie magii
Tom: 1
Gatunek: Fantastyka
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 402

Opis: Witajcie w Szarym Londynie – brudnym i nudnym, pozbawionym magii, rządzonym przez szalonego króla Jerzego III. Istnieje też Czerwony Londyn, w którym w równej mierze szanuje się życie i magię, oraz Biały, miasto wycieńczone wojnami o magię. A niegdyś, dawno temu, istniał jeszcze Czarny Londyn... Teraz jednak nikt o nim nawet nie wspomina.
Oficjalnie, Kell jest podróżnikiem z Czerwonego Londynu – jednym z ostatnich magów, którzy potrafią przemieszczać się pomiędzy światami – i działa jako posłaniec między Londynami i ambasador Czerwonego królestwa rodziny Mareshów. Nieoficjalnie, uprawia przemyt – bardzo niebezpieczne hobby, o czym przekonuje się na własnej skórze, kiedy wpada w pułapkę wraz z zakazanym przedmiotem z Czarnego Londynu. Ucieka więc do Szarego, gdzie z kolei naraża się Lili Bard, złodziejce o wielkich aspiracjach. To właśnie z nią Kell wyrusza w podróż do alternatywnej krainy, której stawką jest uratowanie wszystkich światów…

Wyobraź sobie, że jesteś upierdliwą, sarkastyczną i bardzo krytyczną osobą. Jeżeli jesteś – to dobrze, nie musisz sobie tego wyobrażać. A teraz weź do ręki „Mroczniejszy odcień do magii” i przeczytaj je. Czy czujesz to co ja? Czy czujesz to, że… nie możesz powiedzieć o książce złego słowa, mimo tego, że nie oceniasz jej na szóstkę z plusem? Tak? Witaj w mojej skórze.

wtorek, 20 września 2016

[Recenzja książki] Jessica Sorensen - "Przypadki Callie i Kaydena" oraz "Ocalenie Callie i Kaydena"

Autor: Jessica Sorensen
Tłumacz: Ewa Helińska
Tytuł: Przypadki Callie i Kaydena
Tytuł org.: The Coincidence of Callie and Kayden
Gatunek: New Adult, romans
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: The Coincidence
Tom: 1
Ilość stron: 368

Opis: Dla Kaydena cierpienie w milczeniu było jedynym sposobem, by przeżyć. Jeśli miał szczęście, nie wychylał się i wypełniał polecenia, mógł przetrwać kolejny dzień. Jednak pewnej nocy, kiedy zdawało się, że jego szczęście – a może nawet i życie – właśnie się kończy, pojawił się anioł imieniem Callie. Kayden został ocalony…
Callie nie wierzyła w szczęśliwe zrządzenia losu. Przynajmniej od czasu swoich dwunastych urodzin, gdy odebrano jej wszystko. Kiedy najgorsze już minęło, dziewczyna pogrzebała uczucia i przysięgła nigdy nikomu nie zdradzić, co się naprawdę wydarzyło. Teraz, sześć lat później, nadal zmaga się z bolesną tajemnicą…

Miłość i problemy – nieodłączni kompani życia i historii książkowych z kategorii New Adult. Jeszcze niedawno myślałam sobie: „Boże, oszaleję! Przecież nigdy nie czytałam tylu romansów!” – a jednak mam się dobrze. Na razie. Alleluja dla mojej nieromantycznej duszy.
Ci, co są z nami od początku, zapewne czytali moją niepochlebną recenzję świeżo wydanej w Polsce książki pani Jessici Sorensen (Nie pozwól mi odejść.Ella i Micha). „Przypadki Callie i Kaydena” to druga historia tej autorki, która weszła mi pod płonącą patelnię krytyki. Niestety, jak raz poznam kiepską opowieść jakiegoś autora, jestem bardzo sceptycznie nastawiona do innych jego dzieł. Chyba nie muszę mówić, jak wielki problem miała ze mną Callie wraz z Kaydenem i jaką wielką wojnę stoczyliśmy? Mogę skrycie przyznać, że zostałam posadzona z pistoletem przy głowie przed komputerem – ta problematyczna dwójka kazała mi kupić drugą część ich przygód, a to wszystko za sprawą… ha, nie tak prędko.
„Przypadki Callie i Kaydena” to pierwszy tom przygód tytułowych bohaterów, całość składa się z dwóch tomów, a ostatni z nich to: „Ocalenie Callie i Kaydena” – przynajmniej jeżeli chodzi o ich wydanie w Polsce, bo z tego co zerkałam, istnieje jeszcze jedna część, wydana dwa lata temu za granicą: „The resolution of Callie and Kayden” i kilka innych książek z serii „Przypadków” o zupełnie innych bohaterach (Zysk i S-ka! Mam nadzieję, że wydacie więcej?!).
Jak już idzie się domyślić, mamy dwóch bohaterów: Callie i Kaydena. Każde z nich ma bolesne wspomnienia i każde z nich kryje w sobie cierpienie. Historia zaczyna się od imprezy na której Callie ratuje Kaydena przed jego ojcem, który okłada go bez opamiętania i poważnie rani. Ta dwójka znała się już wcześniej, ponieważ byli sąsiadami, ale jakoś nieszczególnie zwracali na siebie uwagę. Cała ich historia zaczyna się, kiedy przenoszą się do college’u. Odkrywają siebie, swoje tajemnice i walczą z nieświadomą miłością, idącą za rękę z pożądaniem.
Pierwsze moje spostrzeżenia po przeczytaniu kilku stron: pani Sorensen ma tendencje do przedramatyzowania czegoś, a nawet chwilami: odrealnienia. To tak, jakby zatracała się w pisanej przez siebie historii całą sobą i aż za bardzo starała się pokazać uczucia płynące z bohaterów. Callie wciąż stała u mnie na granicy: lubić czy nie lubić, właśnie ze względu na to początkowe użalanie się nad sobą. Nie rozumiałam wielu jej decyzji. Nie rozumiałam też, jak przez sześć lat mogła zupełnie nikogo nie dotknąć. Czy to możliwe? O wiele lepiej wypadł moim zdaniem Kayden, który jednak nieraz irytował mnie swoimi męskimi zapędami. Pokazywał, że chłopak to jednak czasem myśli tylko i wyłącznie penisem, a nie mózgiem (bo przecież jak sięgniesz do spodni dziewczyny to to takie zboczone jest!). Mimo wszystko, ostatecznie polubiłam tę dwójkę i wciągnęłam się w ich świat.
Schemat wydawał się początkowo taki jak przy „Nie pozwól mi odejść…” – rodzinne problemy, ucieczka do college’u, główna bohaterka ma starszego brata, no i ci przyjaciele jako nieodłączne, drugoplanowe postacie.  Na szczęście Callie i Kayden byli lepsi niż Ella i Micha. Bardziej… normalni.
Początkowo styl powieści wydawał się być bardzo sztywny, ale im dalej szłam, tym lepiej było. Mimo wszystko – nie mogę wyróżnić tu żadnych nadmiernie ciekawych cytatów. Wkurzało mnie już od pierwszych stron ciągłe napominanie po pięćdziesiąt razy o problemie Callie. Niby jest owiany tajemnicą aż do końca książki, a i tak wszyscy wiemy co ją spotkało. Nie wiemy tylko kto to zrobił.
Nie ma tu głupiego humoru, a każda najzwyklejsza sytuacja jest przedstawiona ciekawie. Uwielbiam motyw przeplatających się pomiędzy tekstem wspomnień głównej bohaterki, a także listę wyzwań Callie i Setha – przy każdym rozdziale pojawia się jakiś punkt z ich listy. Problemy są dobrze przedstawione, choć autorka bardziej skupia się na Callie. 
Słabo poruszyła mnie miłość dwójki bohaterów. Obydwoje czasem irytują swoimi decyzjami albo myślami, ale wszyscy wiemy, że w takich powieściach muszą być zawsze jakieś komplikacje. „Kocham ją, ale przez moją przeszłość nie mogę z nią być!”, „Pragnę go, ale nie jestem zakochana!”. Sceny erotyczne nas nie zaskakują. To znów ten sam schemat – zazwyczaj zaczyna się od języka w buzi i jęków Callie (mam wrażenie, że gdziekolwiek by ją Kayden nie dotknął, nawet w czubek głowy, to by jęczała) – tylko po prostu dzieje się to w różnych miejscach. Chwilami miałam wrażenie, że więcej tu pożądania niż miłości!
Znów u pani Sorensen mamy świetnie przedstawione postacie drugoplanowe. Uwielbiam Luke’a i Setha (przyjaciele Callie i Kaydena) – oni również mają swoje malutkie problemy, które są dobrze wplecione w powieść.
Tak naprawdę miałam nie kupować drugiej części, ale koniec mnie tak zniszczył, że po prostu musiałam. No, musiałam.
Były tu wątki przy których się uśmiechałam, były takie przy których miałam w oczach łzy. Im dalej w tę historię brnęłam, tym mniej banalna i irytująca mi się wydawała (może to przez wcześniejsze uprzedzenia do Jessici Sorensen?). To dobra lektura na wakacje, na ogródek, na podróż. Nie jest do końca lekka, bo porusza poważne problemy, ale pewnie wielu osobom się spodoba i wiele osób wzruszy. I... nie zrozumcie mnie źle, nie jest to dzieło sztuki. To po prostu kolejna pozycja z kategorii New Adult, ale... na pewno bardziej charakterystyczna niż większość jej poprzedników!
Pozwolę sobie jeszcze na koniec dodać, że… miałam krzywo wydrukowaną książkę. Nie wiem czy trafiłam na taki pojedynczy egzemplarz, czy może jest ich więcej, ale chwilami raziło mnie to w oczy. Okładka jak dla mnie prosta i ładna, ale pod tym względem Zysk i S-ka zawsze są mistrzami. Zostaje mi czekać na drugą część!

Ocena: 6/10 




STREFA CYTATÓW:

„Niesamowite, że rzeczy na zawsze zapadające w pamięć chciałoby się zapomnieć, a te, których kurczowo się trzymasz, ulatują niczym piasek na wietrze”

„– Kto z was, bękarty, wejdzie na górę? To niedaleko, ale ja mam nieźle w czubie.
Seth unosi rękę w dramatycznym geście.
– Cóż, ponieważ rzeczywiście jestem bękartem, ja to zrobię.
Święcę mu latarką w twarz. Wygląda jak jeleń zahipnotyzowany światłami samochodu na szosie.”

„– Dobrze, wezmę tego różowego z oderwanym uchem.
Mężczyzna za ladą drapie się po szyi.
– Mówisz poważnie?
Callie ma stoicki wyraz twarzy.
– Absolutnie. Nigdy nie żartuję, gdy chodzi o pluszowe misie.”

„Kayden: Wiesz, że pani McGregor ma romans z Tomem Pelonie?
Ja: Hm… Co?
Kayden: Albo że Tina Millson dostanie na gwiazdkę nowego mercedesa?
Ja: Powinnam o tym wiedzieć? Jestem zupełnie zdezorientowana.

Kayden: Raczej nie, ale chyba moja mama potrzebuje przyjaciółki. Chodzi za mną po całym domu, opowiadając najnowsze ploteczki. Chciała nawet, bym jej towarzyszył u manikiurzystki.”


*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*

Autor: Jessica Sorensen
Tłumacz: Ewa Helińska
Tytuł: Ocalenie Callie i Kaydena
Tytuł org.: The Redemption of Callie and Kayden
Gatunek: New Adult, romans
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: The Coincidence
Tom: 2
Ilość stron: 384

Opis: Mroczny sekret, od lat skrywany przez Kaydena w końcu wyszedł na jaw. Co gorsza, chłopak stoi w obliczu groźby oskarżenia przed sądem o pobicie. Jedynym sposobem, by mógł oczyścić swoje imię jest zdradzenie przez Callie jej tajemnicy. Ale Kayden nigdy jej o to nie poprosi. Zamiast tego zrobi wszystko, co w jego mocy, by ją chronić. Nawet jeśli oznacza to opuszczenie przez niego jedynej dziewczyny, którą kiedykolwiek pokochał.
Callie wie, że Kayden pogrąża się w ciemności i rozpaczliwie pragnie go ocalić. Lecz uda jej się to jedynie wtedy, gdy stawi czoła swojemu największemu lękowi i wyzna wszystkim własne bolesne tajemnice. Pomysł przerwania milczenia wzbudza u niej trwogę, ale nie tak wielką, jak myśl o utracie Kaydena.

Każdy z nas pragnie czasem ocalenia. Czy to od straszliwie trudnej klasówki, czy z wielkiego spotkania rodzinnego, gdzie babcia wciska w nas dziesiąty już kawałek ciasta, czy od plotkujących moherów w tramwaju. Czasem to ocalenie ma jednak większą rangę niż przyziemne sprawy. Niektórzy pragną ocalenia od problemów, od bólu, od życia. Właśnie taką tematykę podejmuje drugi tom z serii zatytułowanej imionami Callie i Kaydena.
               Akcja rozpoczyna się w szpitalu, gdzie na światło dzienne wychodzi problem rządzący życiem Kaydena. W pierwszym tomie autorka skupiła się bardziej na Callie, w drugim skupia się na Kaydenie – niezmiernie mi się to podoba, bo jego problem wydaje mi się ciekawszy. Zmienia się jednak przez to moje nastawienie do postaci. Kayden zaczyna mnie irytować swoim jęczeniem, użalaniem i głupim rozumowaniem, a Callie staje się moją ulubioną bohaterką – nawet na moment nie zostawiła chłopaka! I mimo tego, że była krucha, dzielnie znosiła jego odrzucenie. Stała się waleczna, co mnie cieszy.
Od początku tomu byłam poruszona. Nie, tak naprawdę przez całą książkę byłam poruszona, a moje serce na przemian pękało na miliony kawałeczków i unosiło się z radości. Zauważyłam, że wpadłam po uszy z twórczością Jessici Sorensen. O ile pierwszy tom wzbudzał we mnie niepewność i jej styl średnio mi się podobał, tak teraz uważam, że jest mistrzynią emocjonalności. Nie wiem czy to kwestia tego, że się do jej stylu przyzwyczaiłam, czy po prostu się polepszył. Pani Sorensen gra na emocjach i zmusza do refleksji oraz przeżywania – to jest właśnie główna zaleta jej twórczości. Kreuje taki mały światek z blado nakreślonym światem zewnętrznym, ale mocno zaznaczonym światem wewnętrznym. Porusza.
Mam wrażenie, że pierwsza część to tylko takie preludium do prawdziwych dziejów, bo w drugiej o wiele więcej się dzieje. Nareszcie bohaterowie odkrywają swoje wnętrza i wpadają w sidła miłości. Mamy też trochę wyraźnej nakreślony świat bohaterów pobocznych – genialne kreacje, nigdy nie pokochałam tak mocno geja w książce.
Po powyżej opinii moglibyście stwierdzić: o, 10/10! Ale nie. Nie dałabym aż tyle tej książce. Wciąż jest wiele rzeczy, które mnie irytują i takie, które mnie zasmuciły. Przede wszystkim lista Callie i Setha przestała mieć znaczenie – co prawda zadania wciąż pojawiają się przy każdym następnym rozdziale, ale już prawie nikt o niej nie wspomina. A co z miłością głównych bohaterów? Wydaje mi się, że jest jak najbardziej urocza, a jednocześnie… odrobinę odrealniona. I Callie i Kayden zachowują się w miłości jak (przepraszam za określenie) zakochani idioci. Wciąż padają czułe słówka o treści: „chcę z tobą zostać na zawsze”, a obydwoje twierdzą, że siebie nie kochają – szczególnie przy Kaydenie miałam ochotę przewrócić czasem oczami. 
Sceny erotyczne. Jest ich tu za dużo. Mogłoby być ich dużo, gdyby nie to, że niczego nowego nie wprowadzają i są… takie same, zwyczajne. Nie chciało mi się czytać o trzech razach bohaterów pod rząd, bo to nudziło. Odrobinę rozbawiło mnie, że Callie kreowana jest na strachliwą dziewczynkę na siłę – tu uprawiała seks cały dzień, a potem wstydziła się wejść do wanny z tym samym chłopakiem.
Pojawiają się tu za często powtarzające się elementy – chociażby to, że za każdym razem Callie widzi u Kaydena same blizny. Już wiemy, że ja ma, to po co o tym wspominać pięćdziesiąt razy? Ale to tylko drobne, irytujące rzeczy. Ogół wypadł dobrze.
Jakby mnie ktoś spytał o czym jest ta opowieść, nie miałabym problemu z odpowiedzią. To po prostu historia o dwójce złączonych przez przeznaczenie ludzi, których połączyło wzajemne cierpienie i… ocalenie. Miłość jest przedstawiona w piękny sposób, a książka wzbudza w nas skrajne emocje – ja osobiście miałam ochotę czasem krzyknąć i nieraz zalewałam się też łzami. Jestem zdziwiona, że spodobała mi się tak prosta i z pozoru banalna historia. Mam nadzieję, że niebawem pojawi się trzeci tom przygód Callie i Kaydena!

Ocena: 7/10


STREFA DOBRYCH CYTATÓW:

„ – Wierzę w irracjonalne, nagłe decyzje, które czynią życie interesującym. A życie musi być interesujące, bo mamy tylko jedno.”

„–  Jedzeniorgazm?
Potakuje głową i z trudem przełyka posiłek.
– Jeden z orgazmów zwycięzców.
–  Jakich zwycięzców?
–  Życia.”

„(…) Wciąż wygląda to tak, jakbyśmy uciekali przed problemami. Jeśli czegokolwiek się w życiu nauczyłam, to tego, że ucieczka przed nimi oznacza przyzwolenie, by cię ścigały”
  
„– Ludzie zwykle widzą to, co chcą widzieć, ale to nie czyni z nich złych osób”