Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 listopada 2018

[Recenzja książki] John Green - "Gwiazd naszych wina"

Autor: John Green
Przekład: Magda Białoń-Chalecka
Tytuł: Gwiazd naszych wina
Tytuł oryg.: The Fault In Our Stars
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Bukowy Las
Premiera: 4 czerwca 2014 r.
Ilość stron: 312

Opis: Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.
Wnikliwa, odważna, humorystyczna i ostra książka to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena, zdobywcy wielu nagród literackich. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia ekscytującą, zabawną, a równocześnie tragiczną kwestię życia i miłości.
    
Życie naznaczone jest chorobą i cierpieniem. Codziennie natrafiamy na informację o jakichś tragediach czy epidemiach. Jest to częścią istnienia. Niekoniecznie jednak chcemy o tym wiedzieć, a choroby i wieści o nich wolimy odrzucać, bo zdają się być niewygodne. Każdy z nas może zachorować i to śmiertelnie. Tylko jak zareagujemy, kiedy choroba będzie się już panoszyć w naszych organizmach? Czy będziemy pamiętać, jak to było bez niej? Czy pozwolimy sobie coś czuć, posiadając wiedzę o tym, że umrzemy szybciej, niż byśmy chcieli? Takie pytania mógł zadawać sobie John Green, pisząc tę powieść. Czy zrobił to w sposób, który mnie pomógłby lepiej zrozumieć młodzież walczącą z rakiem. Przekonamy się poniżej.

sobota, 4 sierpnia 2018

[Recenzja książki] Jessica Sorensen - "Spełnione marzenia: Ella i Micha"


Autor: Jessica Sorensen
Tłumacz: Ewa Helińska
Tytuł: Spełnione marzenia, Ella i Micha
Tytuł oryg.: The Ever Afrer of Ella and Micha
Cykl: The Secret
Tom: 4
Gatunek: New Adult
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Ilość stron: 310

Opis: Dzień, na który czekała Ella jest tuż, tuż. Poślubi Michę, miłość jej życia i światło, które ją wyprowadziło z mroku. Lecz nagle pojawia się niespodziewana przesyłka, przypominając brutalnie o przeszłości Elli. Dziewczyna traci pewność, z którą spoglądała w przyszłość. Czy rzeczywiście „będą żyli długo i szczęśliwie”, skoro nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziała?
Micha będzie stał u boku Elli bez względu na to, co dzieje się w jej głowie, choć przepełnia go strach, że narzeczona znów mu ucieknie. Gdy otrzymuje życiową szansę, by ruszyć w trzymiesięczną trasę koncertową ze swoimi ulubionymi zespołami, wie że nie może zostawić Elli samej. Ale czy będzie w stanie poprosić ją, by rzuciła całe swoje życie i dołączyła do niego…

Trudno jest dobrać słowa, które właściwie opisałyby historię Elli i Michy. Nie wystarczy mieć jej przed oczami – trzeba ją przede wszystkim poczuć całym sobą. Chwile zwątpienia, radości i smutku, rzewne łzy i nadzieja na lepszą przyszłość, a to wszystko w otoczce bezgranicznej miłości, która drogą ołtarza prowadzi prosto do… spełnienia marzeń.
Muszę przyznać, że po przeczytaniu pierwszej części dotyczącej przygód Elli i Michy, stwierdziłam, że nie chcę do nich wracać. Pierwszy tom po prostu mi się nie spodobał, ale może to kwestia tego, że dopiero wdrażałam się w specyficzną twórczość Jessici Sorensen, którą wraz z serią o Callie i Kaydenie pokochałam. I tak oto trzymałam się tego mocnego postanowienia, ignorując drugi tom, trzeci tom, aż nagle… w moje ręce wpadł tom czwarty. Pewnie niektórzy sobie pomyślą: jak możesz w ogóle recenzować książkę bez znajomości poprzednich tomów? Na szczęście Spełnione marzenia można czytać jako odrębną historię i znajomość poprzednich części nie jest konieczna. Lubię ten aspekt twórczości Jessici Sorensen. Autorka potrafi jednocześnie stworzyć coś, co jest zgrabną kontynuacją, jak i osobną książką. Kiedy czegoś nie wiemy bądź o tym nie pamiętamy, przypomina nam o tym, zawierając pewne wskazówki w treści. To dzięki temu moja podróż przez historię Elli i Michy była udana. Trochę żałuję, że ominęły mnie poprzednie tomy, bo przecież mogły być tak samo ciekawe jak ten, możecie mi jednak wierzyć – nadrobię to!

poniedziałek, 23 lipca 2018

[Recenzja książki] Leslye Walton - "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender"


Autor: Leslye Walton
Tłumacz: Regina Kołek
Tytuł: Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender
Tytuł oryg.: The Strange And Beautiful Sorrow of Ava Lavender
Gatunek: fantastyka, literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 2 marca 2016
Ilość stron: 299

Opis: Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego...
Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.
Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię swojej rodziny. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?
Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, a jego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie...

Ava Lavender pewnie nie byłaby warta wspominania, gdyby nie jedna rzecz, która ją wyróżniała wśród ludzi. Ava urodziła się ze skrzydłami, choć nikt nie potrafił powiedzieć, dlaczego tak się stało. I pewnie po tym krótkim wstępie każdy oczekiwałby jakiejś fantastycznej opowieści. Przymiotniki w tytule też dają sporo do myślenia, lecz to nie jest takie proste.
Tak naprawdę, gdyby nie skrzydła Avy i pojawiające się duchy, byłaby to zwyczajna obyczajówka z tych, które mają w sobie sporo smutku. Bowiem rodzina dziewczyny nigdy nie miała łatwo, odkąd jej pradziadek postanowił z Francji przenieść się do Stanów Zjednoczonych. Skromne życie, miłosne porażki, tragedie nie omijały rodu skrzydlatej narratorki opowieści. W końcu urodziła się ona i jej brat bliźniak Henry, o którym, mam wrażenie, trochę się zapomina. Może dlatego, że jest to opowieść Avy, a może ze względu na jego brak skrzydeł i niechęć do mówienia, gdy nie jest to absolutnie konieczne.

czwartek, 21 czerwca 2018

[PREMIERA] Shari L. Tapscott - "Odrobina brokatu"

Autor: Shari L. Tapscott
Tłumacz: Edyta Świerczyńska
Tytuł: Odrobina brokatu
Tytuł oryg.: Glitter and Sparkle
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Gatunek: literatura młodzieżowa
Premiera: 21.06.2018 r.
Ilość stron: 310

Opis: Lauren ma prosty plan nażycie: skończyć szkołę, dalej rozwijać swojego bloga DIY i poślubić kogoś sławnego. W swojej przyszłości widzi jeszcze dwa słodkie pieski i bardzo dużo brokatu. Klasyczne „i żyli długo i szczęśliwie”.
Plany krzyżuje Harrison, szkolny przyjaciel jej brata, który nagle postanawia zamieszkać w ich domku gościnnym. Przecież to studio nagraniowe Lauren! Gdzie ma teraz kręcić nowe filmy dla swoich fanów?
Dziewczyna decyduje się na ignorowanie intruza. Jakoś przeczeka jego niechcianą obecność i wróci do swojej kreatywnej codzienności. Gdyby tylko Harrison nie był taki przystojny… i zabawny… i zdolny… i wkurzający!

Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź książki Odrobina brokatu, wiedziałam, że to coś, co koniecznie chcę przeczytać. Już sama okładka mówi nam o tym, że dostaniemy młodzieżową, dosyć uroczą powieść obtoczoną chmurą brokatu. Co prawda bałam się, że może nastąpić przesyt słodyczy i moje serce zostanie nakarmione zbyt dużą ilością różu, ale na szczęście tak nie było. Co mi się podobało, a co nie? Dowiecie się tego poniżej.
Lauren nie jest skomplikowaną nastolatką, ale muszę przyznać, że niekiedy lekko roztrzepaną i… dosyć typową. To znaczy, że nie ma jakichś wielkich ambicji na życie, po prostu chce skończyć szkołę, pójść na studia (sama jeszcze nie wie na jakie) i poślubić bogatego faceta. Nie jest to plan zasługujący na nagrodę Nobla, ale bądźmy ze sobą szczerzy – wiele dziewcząt w tym wieku właśnie o tym myśli, choć nie wszystkie się do tego przyznają. To, co mi się w Lauren podoba, to jej zainteresowanie do tworzenia DIY, jednocześnie ubolewam nad tym, że w książce było tak mało niesamowitych sposobów na zrobienie czegoś własnoręcznie, bo to z pewnością ubarwiłoby powieść i sprawiłoby, że hobby Lauren stałoby się bardziej wiarygodne. Początkowo to właśnie tworzenie przez nią vloga zachęciło mnie do tej książki, a okazało się, że koniec końców takich wątków nie było w powieści zbyt wiele. Szkoda, bo dzięki temu byłaby jeszcze ciekawsza.

czwartek, 7 czerwca 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Melissa Darwood - "Larista"

Autor: Melissa Darwood
Tytuł: Larista
Gatunek: literatura młodzieżowa, fantastyka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data premiery: 21 czerwca 2018 r.
Ilość stron: 288

Opis: Larysa przez całe swoje życie marzyła o miłości od pierwszego wejrzenia. I to takiej, która nigdy nie przeminie. Kiedy na swojej drodze spotyka Gabriela, tajemniczego Nieznajomego z jej sennego koszmaru, jeszcze nie wie, że całe jej życie niedługo się zmieni. Zarówno on, jak i niedawno poznany Daniel, mają plany względem dziewczyny. Jednak tylko jeden z nich ma przyjazne zamiary. Czy dziewczyna wybierze mądrze?
Życie Larysy całkowicie się zmienia, kiedy pojawia się w nim Gabriel. Ten mężczyzna coś ukrywa, coś, co sprawia, że dziewczyna czuje się śledzona. Kim są tajemniczy Guardianie i Tentatorzy? Dlaczego życie Larysy jest w niebezpieczeństwie? Czy w dzisiejszych czasach jest miejsce na miłość od pierwszego wejrzenia?

Z Laristą miałam ogromny problem. Do ostatniej chwili nie wiedziałam, jaką wystawić jej ocenę, ponieważ wzbudzała we mnie skrajne emocje – poczynając od rozrywającej od środka irytacji, a kończąc na kiwaniu głową z uznaniem. Ostatecznie stanęłam jednak po konkretnej stronie barykady, a mianowicie po tej, która każe mi powiedzieć: to nie była dobra lektura.
Po którejś z kolei polskiej powieści fantastycznej dla młodzieży, z bólem stwierdzam, że autorzy (częściej autorki) pomimo szerokiego pola do popisu, i tak zawsze wybiorą schematy. Znów mamy polską bohaterkę, która niczym szczególnym się nie wyróżnia. Zwykła nastolatka, oczywiście trochę inna od reszty, w końcu nie imprezuje, nie nosi krótkich spódniczek i nie pindrzy się godzinami przed lustrem. Oczywiście nagle ni z tego ni z owego zaczynają się nią interesować sami przystojniacy. Jak na wiele polskich młodzieżówek przystało, najlepiej będzie umieścić bohaterkę w klasie maturalnej i niech mieszka w małym miasteczku. Dobrze, jest coś, w czym Larysa jest inna od reszty typowych bohaterek. Otwarcie przyznaje, że szuka miłości, bo już od dawien dawna śni o księciu z bajki. Niby powinniśmy pogratulować jej szczerości, a jednak muszę przyznać, że to jej jedyne wielkie marzenie o miłości jest… zabawne, tym bardziej, że zachowuje się wobec niego jak ktoś, kto po prostu czeka na cud. No, ale to nie byłaby książka młodzieżowa, gdyby nie znalazł się w końcu przystojniaczek, który utonie w morzu gwałtownej miłości...

niedziela, 20 maja 2018

[Recenzja książki] Jessica Sorensen - "Niepewność Violet i Luke'a"

Autor: Jessica Sorensen
Tłumaczenie: Ewa Helińska
Tytuł: Niepewność Violet i Luke’a
Tytuł oryg.: The Certainty of Violet and Luke
Cykl: The Coincidence
Tom: 5
Gatunek: literatura młodzieżowa, New Adult
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data premiery: 14.05.2018 r.
Ilość stron: 268

Opis: Życie Violet Hayes to katastrofa, ma wrażenie, że zaraz straci kontrolę nad sobą. Niespodziewane informacje spadają na nią jak grom z jasnego nieba i okazują się ostatnią kroplą, która przelewa czarę. W rezultacie Violet robi coś, przez co prawie traci życie. Całe szczęście, próba kończy się fiaskiem. Obiecuje sobie, że odtąd jej rzeczywistość będzie wyglądała inaczej. Próbuje więc dowiedzieć się, co tak naprawdę czuje do Luke'a Price, jedynej osoby, która zawsze oferowała jej pomoc…
Ale Luke to alkoholik i hazardzista, który dopiero zaczyna zdrowieć i sam musi zmagać się ze swoimi demonami. Zakochał się w Violet, lecz boi się jej to powiedzieć, bo może ją tym wystraszyć, albo co gorsze, odkryć, że ona nie odwzajemnia jego uczuć, tym bardziej, że na jej życiu nadal mrocznym cieniem kładzie się chłopak z jej przeszłości…

Znacie osoby, które zawsze najgłośniej krzyczą: „Nienawidzę romansów”? Tak, jestem właśnie jedną z tych osób i przyznaję się bez bicia, że nie za bardzo za nimi przepadam, choć jednocześnie mam świadomość tego, że od miłości w książkach tak naprawdę trudno uciec. Wydaje mi się, że New Adult ma w sobie coś zgoła innego, niż reszta romantycznych powieści. Bo przecież romanse niekoniecznie opowiadają o młodych dorosłych, którzy przeżywają wszelakiej maści dramaty – czy to rodzinne, czy miłosne, czy osobiste. Romanse nie zawsze kipią emocjami. To może właśnie dlatego zaczęłam się przekonywać do tego gatunku. A to głównie za sprawą jednej ze znanych autorek działających w tej tematyce – Jessice Sorensen. Oto piąty tom serii Coincidence, a trzeci tom opowiadający o Violet i Luke’u. Czy coś się zmieniło od czasu mojej ostatniej opinii? Myślę, że dużo.
Na wstępie muszę wyrazić zachwyt nad tym, że choć czytałam dwie poprzednie części ponad rok temu i bałam się, że nie będę totalnie nic pamiętać, to autorka zadbała o to, aby poprzypominać nam niektóre wątki, i Bogu jej za to dzięki! Wystarczyło kilka słów wstępu, żebym przypomniała sobie całą historię Violet i Luke’a. Lubię, kiedy autorzy myślą o swoich czytelnikach, a niektórym zdarza się niestety w kolejnych tomach jechać z grubej rury, przez co jesteśmy zmuszeni wrócić się do tego, co już przeczytaliśmy.

czwartek, 17 maja 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Ginger Scott - "Chłopak taki jak ty"

Autor: Ginger Scott
Tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
Tytuł: Chłopak taki jak ty
Tytuł oryg.: A Boy Like You
Gatunek: literatura młodzieżowa, young adult
Wydawnictwo: Kobiece (Young)
Data premiery: 18.05.2018 r.
Ilość stron: 352

Opis: Dzień, w którym powinna zginąć, był tym samym dniem, w którym rozpadła się jej rodzina, a Josselyn Winters przestała być miłą dziewczynką z sąsiedztwa, organizującą wyścigi dla wszystkich dzieci. Tego samego dnia zniknął też Christopher, chłopiec, który uratował jej życie.
Osiem lat po dniu, który pogrzebał jej dzieciństwo, Joss spotyka nowego ucznia swojej szkoły. Chociaż Wes na pierwszy rzut oka wydaje się kimś obcym, to dziewczyna nie może oprzeć się wrażeniu, że zna go doskonale. Przyciąga ich do siebie jakaś siła, jakby dzielili tragiczne wspomnienie. Dlaczego więc chłopak przedstawia się innym imieniem, skoro na Joss spoglądają oczy Christophera? Czy bohater z jej dzieciństwa wrócił, aby uratować ją po raz drugi?

Każdy z nas ma swojego własnego bohatera. Każdy z nas ma kogoś, przy kim czuje się bezpiecznie albo kogoś, o którym samo myślenie sprawia, że czujemy się odprężeni. Josselyn również ukrywa taką osobę, gdzieś na dnie swojego zranionego serca. Jest to chłopiec imieniem Christopher, który uratował ją przed pędzącym autem. Gdyby nie on, już dawno nie byłoby jej na tym świecie. Chłopak w pewnym momencie znika, ale osiem lat później pojawia się ktoś, kto bardzo go przypomina... Czy Wes nie jest przypadkiem jej Christopherem? A jeśli jest, to dlaczego stara się to ukryć? 
Muszę szczerze przyznać, że rzadko kiedy jakieś young adult sprawia, że czuję się, jakby przejechało po mnie rozpędzone auto – i to nie jeden raz, a co najmniej trzy. Gdy zamknęłam książkę, wzniosłam ręce ku sufitowi i spytałam siebie: „Dlaczego?”, mając oczywiście na myśli, dlaczego ta książka skończyła się akurat w takim momencie, kiedy skrajne emocje, które miotały mną na wszystkie strony jak opętaną przez demona, wzniosły się na wyżyny, gotowe rozwalić mi mózg od środka! No, nie! To był spisek! Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć, co skrywa w sobie druga część! Autorka zrobiła to celowo! A ja teraz muszę czekać na kolejny tom…
Nie wiem, jak autorka to zrobiła, ale moja przygoda z tą książką była jak jazda kolejką górską. Początek związany z wyścigami bardzo mi się podobał, potem fabuła nagle zwolniła i byłam lekko znudzona, a także podenerwowana zachowaniem głównej bohaterki. Nagle złapałam fabularnego bakcyla i stwierdziłam, że może nie ma szału, ale czyta się ją bardzo przyjemnie, a na sam koniec? WIELKIE BUM! I to właśnie ono podniosło moją ocenę do góry i zbiło wszystkie wady, jakie zamierzałam zarzucić tej książce, po ukończeniu całości. A wiecie co chciałam jej zarzucić? Chociażby to, że nie ma w niej nic innego ani nowego. Nieprawda. Samo zakończenie uwidoczniło mi to, czego mogłam nie dostrzegać przez całą historię. Ona naprawdę jest specyficzna. Na swój własny sposób.

wtorek, 8 maja 2018

[Recenzja książki] Matthew Quick - "Wszystko to co wyjątkowe"

Autor: Matthew Quick
Tłumaczenie: Krzysztof Obłucki
Tytuł: Wszystko to co wyjątkowe
Tytuł oryg.: Every Exquisite Thing
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: HarperCollins
Premiera: 14 września 2016 r.
Ilość stron: 255

Opis: Oto Nanette. Wzorowa uczennica, gwiazda szkolnej ligi piłkarskiej i posłuszna córka. Zawsze robi to, czego się od niej oczekuje. Ale wszystko zmienia się w dniu, w którym dostaje podniszczony egzemplarz Kosiarza balonówki - tajemniczej, niewydanej od lat kultowej powieści. Nanette czyta ją dziesiątki razy. Chce być taka jak główny bohater. Chce być buntowniczką.
Choć udaje wygadaną rebeliantkę, w środku to jednak ta sama Nanette, samotna introwertyczka, która usiłuje znaleźć swoje miejsce w nieprzyjaznym świecie. Zmuszona dokonać kilku trudnych wyborów nauczy się, że za bunt trzeba czasem zapłacić wysoką cenę.

Któż z nas nie ma książki, która zmieniła coś w jego życiu? Czegoś nauczyła, otwarła oczy na istnienie jakiegoś problemu? Sama mam taką powieść w swoich zbiorach, która wiele dla mnie znaczy, bo coś we mnie zmieniła. Ale co, jeśli jedną powieść zmienia życia ludzi, a ty nagle masz szansę stać się jednym z nich? Czy podejmiesz to ryzyko i ją przeczytasz, nie wiedząc, co ona ze sobą przyniesie? Nanette O’Hare podjęła to ryzyko i jej życie stało się inne. Tylko czy to, jak się zmieniło, sprawiło, że Wszystko to co wyjątkowe stało się książką, która zmieniła i mnie? Czytajcie dalej.

sobota, 5 maja 2018

[Recenzja książki] Brandon Sanderson - "Zakon Rozbitej Soczewki"

Autor: Brandon Sanderson
Tłumacz: Jacek Drewnowski
Tytuł: Zakon Rozbitej Soczewki
Tytuł oryg.: Alcatraz Versus the Shattered Lens
Tom: 4
Cykl: Alcatraz kontra Bibliotekarze
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: IUVI
Data wydania: 18 kwietnia 2018 r.
Ilość stron: 288

Opis: Jeśli Mokia upadnie, jej los mogą podzielić pozostałe Wolne Królestwa, a wtedy cały świat znalazłby się we władaniu złowrogich Bibliotekarzy.
Choć jego jedyna broń to kilka par soczewek, zapas wybuchowych pluszowych misiów i niewiarygodny talent do psucia, Alcatraz i tak podejmie wyzwanie. Wystarczy, że pokona armię monstrualnych bibliotekarskich robotów, oddziały Bibliotekarzy, którzy mają normalny wzrost, lecz są nadzwyczaj groźni, oraz najniebezpieczniejszego przeciwnika – własną matkę!
Tym razem nawet jego nadzwyczajny talent do psucia może nie wystarczyć. Czy Alcatrazowi uda się jeszcze raz uratować sytuację?

Uwaga, uwaga! Alcatraz atakuje już po raz czwarty! Jeżeli wciąż nie zapoznaliście się z pierwszym tomem jego śmiałej i bohaterskiej autobiografii, musicie to koniecznie nadrobić, szczególnie jeżeli lubicie od czasu do czasu pośmiać się tak, że płuca wylatują wam nosem. Przysięgam, to jeden z najzabawniejszych cykli książek, jakie w swoim życiu przeczytałam, a sami musicie przyznać, że teraz to dramaty są na topie, a nie komedie. Jeżeli ciekawią was recenzje poprzednich trzech tomów, a szczególnie pierwszego, zapraszam poniżej, gdzie znajdują się wszystkie linki, a teraz przejdźmy już do czwartego tomu tej szalonej historii.
Myśląc o Alcatrazie, wyobrażam sobie takiego Brandona Sandersona w skórzanej kurtce i z okularami na nosie, który stoi przy wielkim kotle wmontowanym w pralkę i wrzuca tam po pierwsze: dwa kilogramy sarkazmu w proszku, pięć kilogramów absurdu o konsystencji tofu pływającym w płynie wyssanym z gupoty (jak to mówi sam Alactraz), wyciągu z endorfin, kilka par bibliotekarskich okularów, jeden bibliotekarz (tak do smaku) i… masło orzechowe – spytacie: dlaczego akurat ono? Bo mi smakuje. Taka jest kwintesencja Alcatraza! A skoro już was przekonałam, to marsz czytać pierwszy tom, bo Sanderson wam nie wybaczy! Poza tym, jak najwięcej ludzi powinno wiedzieć o planach Kultu Mrocznych Bibliotekarzy. Nie pozwólcie, żeby zawładnęli waszymi umysłami! (powiedziała przyszła bibliotekarka i to na dodatek nosząca okulary, ale ciii).

czwartek, 26 kwietnia 2018

[PREMIERA] J.L. Weil - "Biały kruk"

Autor: J.L. Weil
Tłumacz: Edyta Świerczyńska
Tytuł: Biały kruk
Tytuł oryg.: White Raven
Cykl: Raven
Tom: 1
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Kobiece (Young)
Data wydania: 26.04.2018 r.
Ilość stron: 376

Opis: Po śmierci matki Piper i jej młodszy brat trafiają pod opiekę babci, do małej miejscowości, w której nic ciekawego się nie dzieje. Tam Piper spotyka zabójczo przystojnego Zane’a Huntera, dzięki któremu życie w nowym miejscu się całkiem znośne. Między parą zaczyna iskrzyć, jednak chłopak ma w sobie coś niezwykłego… coś nadprzyrodzonego i śmiertelnie niebezpiecznego.
Życie Piper i jej młodszego brata zmienia się w ciągu jednej nocy. Po tragicznej śmierci ich matki lądują na idyllicznej wyspie pod opieką nieprzyzwoicie bogatej babci, której nigdy wcześniej nie spotkali. Dziewczyna zaczyna się buntować, bo jedyne co można robić w Raven Hollow to zanudzić się na śmierć.

[lubimyczytac.pl]

Piper to z pozoru zwyczajna nastolatka, której życie w pewnym momencie wywraca się do góry nogami, a to wszystko dlatego, że jej matka umiera w niewyjaśnionych okolicznościach. Od tej pory cały dom jest na jej głowie, a przynajmniej do momentu, kiedy babcia, której nigdy nie widziała na oczy, ściąga ją wraz z bratem na wyspę Raven Hollow, na której zaczynają dziać się… dziwne rzeczy.
Czy nie brzmi wam to znajomo? Gdy tylko zobaczyłam opis tej książki (uwzględniający oczywiście zabójczo przystojnego kolesia), podejrzewałam, ze może to być kolejna schematyczna młodzieżówka, która nie będzie się zbytnio wyróżniać na tle innych. Czy po przeczytaniu moja opinia się zmieniła? Muszę przyznać, że nie bardzo, choć równocześnie przyznaję, że pomysł na wątek fantastyczny był całkiem dobry, szkoda tylko, że wszystko zostało wyjaśnione po macoszemu, w efekcie czego poczuliśmy niedosyt. To mógł być naprawdę kawał całkiem dobrej fantastyki! Tym bardziej, że zanim nadszedł ten znamienny moment, w którym dowiadujemy się, o co chodzi, akcję otaczała nutka intrygi i tajemnic. Szkoda, że autorka bardziej skupiła się na nic niewnoszącym w życie romansem powstałym pomiędzy zabójczo przystojnym chamem i buntowniczą nastolatką, która oczywiście nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest wyjątkowa. To był tak typowy wątek miłosny, że czasami musiałam się powstrzymywać, żeby nie omijać opisów, którymi byliśmy karmieni w chwilach romantycznych uniesień. Na dodatek ta niezdrowa fascynacja Piper! Na początku jej zachowanie wykrzywiało mi usta w grymasie. Tu niby odgrywała niedostępną, a tu aż się śliniła na widok Zane’a (pomijając już to, że za jego charakterem jakoś nieszczególnie przepadała). No i te cudowne zaprzeczenia w stylu: on mi się po prostu podoba, nic do niego nie czuję, i nagłe przejście w miłość, która pojawia się całkowicie znikąd. Nie. Wielkie nie dla tego romantycznego związku w tej książce. Jeszcze większe NIE dla dramatu, który autorka stworzyła wokół ich uczucia, dołączając do tego wszystkiego osobę trzecią. Nieźle się napociłam przy tych wątkach, naprawdę.

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

[Recenzja książki] J.K. Rowling - "Baśnie Barda Beedle'a"

Autor: J. K. Rowling
Tłumacz: Andrzej Polkowski
Tytuł: Baśnie Barda Beedle'a
Tytuł org.: The Tales of Beedle the Bard
Seria: Harry Potter
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Media Rodzina 
Data wydania: 15 marca 2017 r. 
Ilość stron: 144

Opis: „Baśnie barda Beedle’a” to zbiór pełen magii, poruszających opowieści, które wzruszają, bawią, a czasem przerażają i wywołują dreszcz lęku przed śmiercią. Przełożone z run antycznych przez Hermionę Granger i opatrzone obszernym komentarzem Albusa Dumbledore’a, to przepiękne wydanie nadaje nowy blask klasycznym baśniom dla młodych czytelników. Zbiór ze wstępem J.K. Rowling i ilustracjami znakomitego chorwackiego artysty Tomislava Tomica przestraszy i zachwyci zarówno mugoli, jak i czarodziejów.
[lubimyczytac.pl]

      Mama mi je kiedyś czytała. Czarodziej i skaczący garnek, Czara mara i gdaczący pieniek. No co wy. Czary mary nie znacie ... nie? 
     No właśnie. A wy kojarzycie? Razem z  Quidditch przez wieki oraz Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć stanowią obowiązkowe podręczniki w Hogwarcie. Baśnie Barda Beedle'a to zbiór opowiadań. Ilość magii jaka nich płynie jest niewiarygodna. Czytając historie, możecie odkryć prawdziwe "magiczne ja".

piątek, 6 kwietnia 2018

[Recenzja książki] E. Lockhart - "Kłamczucha"

Autor: E. Lockhart
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik
Gatunek: literatura młodzieżowa, thriller
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 31.01.2017
Ilość stron: 320

Opis: Wierzyła, że im więcej wypocisz na treningu, tym mniej wycierpisz w walce.
Wierzyła, że najlepszym sposobem, by uniknąć złamanego serca, jest udawać, że się go nie ma.
Wierzyła, że to, jak mówisz, jest często ważniejsze niż to, co masz do powiedzenia.
Wierzyła też w filmy akcji, trening siłowy, potęgę makijażu, ćwiczenie pamięci, równe prawa oraz to, że z filmików na YouTube można się nauczyć miliona rzeczy, których na próżno szukać w college’u.
Jule West Williams to wojowniczka, dziewczyna kameleon, zawsze gotowa do ataku.
Imogen Sokoloff to dziedziczka fortuny i zagubiona w życiu sierota. Co przyniesie przyjaźń tych dwóch tak różnych dziewczyn?

Rodzice od dziecka powtarzali nam „kłamstwo ma krótkie nogi”, z czego płynął złoty, choć prosty przekaz, że nie należy kłamać, bo prędzej czy później prawda i tak wyjdzie na jaw. Wobec tej przestrogi baliśmy się, że nasze małe kłamstewka ujrzą światło dzienne i zostaniemy ukarani. Czy bohaterka powieści „Kłamczucha” miała takie same obawy? Z przykrością muszę przyznać, że nie. Korzystając ze wstępu ostrzegę was, że w recenzji może pojawić się kilka spoilerów, więc jeżeli nie chcecie zdradzać sobie niektórych wątków fabuły, po prostu jej nie czytajcie.

sobota, 31 marca 2018

[Recenzja książki] Ali Benjamin - "Serce meduzy"

Autor: Ali Benjamin
Tłumacz: Marta Faber
Tytuł: Serce meduzy
Tytuł oryg.: The Thing About Jellyfish
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 5 marca 2018 r.
Ilość stron: 308

Opis: Moja przyjaźń z Franny zakończyła się najgorzej jak to możliwe. Gdybym tylko wiedziała, przeprosiłabym ją za to, co się między nami wydarzyło. A przynajmniej bym się z nią pożegnała. Czasem jednak nie wiadomo, jaka jest różnica między tym, że coś rozpoczyna się od nowa, a tym, że coś kończy się bezpowrotnie. Teraz było już za późno, żeby cokolwiek zmienić. A jeśli mogę coś z tym zrobić? Dowieść, że w historii Franny jest prawdziwy winowajca?

Zuza Swanson to dwunastoletnia zwolenniczka nauki, trochę (bardzo) różniąca się od swoich rówieśników. Nie ciekawią jej kosmetyki ani atrakcyjny wygląd, który jest tak ważny dla dorastających obok niej nastolatek. Zuza podąża własną ścieżką. A przynajmniej do czasu, kiedy śmierć jej przyjaciółki Franny nie sprawia, że zostaje z niej brutalnie strącona. Odtąd rozgadana dziewczynka staje się niemową, która wyraża swoją opinię tylko wtedy, kiedy musi. W ukryciu, gdzieś wewnątrz swojej głowy, próbuje udowodnić, że przyczyną śmierci Franny nie było podtopienie (w końcu tak doskonale pływała!), a… meduzy. Gdzie zaprowadzi Zuzę ta teoria? Ja wam tego na pewno nie zdradzę!
Pomyślicie sobie: „O Boże, kolejna książka o utracie kogoś ważnego i próbie poradzenia sobie z tym”. Może rzeczywiście to jeden z przewodnich tematów tej lektury, ale jest on przedstawiony w tak oryginalny sposób, że poczujecie się odświeżeni. Nie chodzi tu bowiem o samo opuszczenie powłoki materialnej i udanie się duszy do lepszego świata, a powolną utratę więzi, która przebiega poprzez zmiany w życiu dwójki zaprzyjaźnionych ze sobą osób. Zuza nie straciła bowiem Franny od tak, nagle, jej śmierć była po prostu zwieńczeniem dramatu, który przeżywała gdzieś w głębi siebie.

niedziela, 25 marca 2018

[Recenzja książki] Małgorzata Warda - "5 sekund do IO. Rebeliantka"

Autor: Małgorzata Warda
Tytuł: 5 sekund do IO. Rebeliantka
Cykl: 5 sekund do IO
Tom: 2
Wydawnictwo: Media Rodzina
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Premiera: 2017 r.
Ilość stron: 312

Opis: Miłość, która narodziła się między Miką i Jankiem, zostaje wystawiona na próbę, gdy w mediach wracają pytania o przyczyny masakry w warszawskiej szkole. Fala hejty rośnie w zawrotnym tempie - skoro znała mordercę, mogła go powstrzymać. 
   Czy  naprawdę?
     Tymczasem świat czeka na nową grę Tytan, która już przed dniem premiery bije rekordy popularności. Jedynym rozwiązaniem dla Miki staje się powrót do wirtualnej rzeczywistości. Stawka, o którą gra, jest bardzo wysoka... 

     W ostatnich latach rynek czytelniczy zalewany jest cyklami i seriami skierowanymi do młodzieży, które przedstawiają nam bohaterów radzących sobie w dziwnych światach i sytuacjach, które mogłyby być autorytetami w prawdziwym świecie, które stawiano by za wzór młodym ludziom. Na naszym rodzimym rynku taki cykl zawdzięczamy Małgorzacie Wardzie, która dała nam Mikę i Bitwę o Io, a po nich zaprasza do zabawy na Tytanie. Pierwsza część przypadła mi do gustu, nic więc dziwnego, że sięgnęłam po kontynuację. Czy w niej Astrid i spółka również mi się podobała? Oj, trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

piątek, 16 marca 2018

[Recenzja książki] Małgorzata Warda - "5 sekund do IO"

Autor: Małgorzata Warda
Tytuł: 5 sekund do IO
Cykl: 5 sekund do IO
Tom: 1
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Media Rodzina
Premiera: 30 marca 2017 r.
Ilość stron: 344

Opis: W szkole Miki dochodzi do tragicznej w skutkach strzelaniny. Tylko ona widziałam sprawcę. Okazuje się, że dramat w liceum mógł mieć coś wspólnego z kontrowersyjna i tajemnicza gra, stworzoną w najnowszej technologii, gdzie gracz odczuwa nie tylko temperature otoczenia, zapachy i smaki, ale też ból. Na prośbę policji Mika wkracza w wirtualny świat stworzony na upalnym, wulkanicznym księżycu Io. Poznaje innych graczy, a wśród nich fascynującego chłopaka... Czy i ona wpadnie w pułapkę piekielnie niebezpiecznej gry?

     Ile to razy słyszeliśmy, że dzieci i młodzież nie powinna grać w gry komputerowe typu strzelanka lub wojenne, bo to może mieć zły wpływ na psychikę gracza i spowodować, że spróbuję przenieść rzeczywistość wirtualną do tej prawdziwej? Można wyśmiewać takie ostrzeżenie, bo przecież nie ma potwierdzonych naukowcy badań, ale czy nie powinno zastanawiać, że takie podejrzenie złego wpływu skądś się wzięło? Nie da się ocenić, do kogo trafi dana gra, czy jego potencjalny gracz na pewno rozróżni fikcję od rzeczywistości. Właśnie o tym w gruncie rzeczy prawo 5 sekund do IO, książka, która przenosi w świat, z którego wydostanie się może okazać się czymś trudnym.