Kasie
West. Autorka książek młodzieżowych, które choć trzymają się określonych
schematów i rzadko nas zaskakują, potrafią wywołać na twarzach wielu ludzi
szerokie uśmiechy i soczyste wypieki na policzkach. Kto nie natknął się na
recenzje jej książek w blogosferze i nie ma pojęcia, kim jest ta kobieta, ma
prawo rzucić we mnie pomidorem!
W
Polsce za wydawanie książek Kasie West odpowiada wydawnictwo Feeria Young.
Pierwszą z wydanych była „Chłopak na zastępstwo” (6 lipca 2016 roku), najnowsza
„Szczęście w miłości” miała swoją premierę całkiem niedawno (11 października
2017 roku). Dotąd na polskim rynku pojawiło się sześć powieści Kasie West i… osobiście
wszystkie z nich przeczytałam. Jak się idzie domyślić – to nie koniec mojego
kompletowania!
Teraz
pewnie niektórzy mogliby sobie pomyśleć: lol, przecież SadisticWriter zawsze ciśnie po książkach! Co jej się nagle stało, że przeczytała wszystkie
słodziutkie powieści młodzieżowe i nawet pisze o nich zbiorowy post? Czytajcie,
a przekonacie się, co chwyciło mnie za serce (i nie, na pewno nie był to zawał).
Dlaczego
młodzieżówki autorstwa Kasie West? Przecież nie pisze nic oryginalnego, powiela do bólu schematy, a jej powieści naprawdę rzadko zaskakują czymś nowym. Autorka nie ma również górnolotnego stylu i złotych cytatów, jej bohaterowie nie wyróżniają się na tle
miliona innych bohaterów książkowych, a romans pomiędzy nastolatkami to po prostu kolejna miłostka z tej dziedziny życia. Co takiego w nich jest, że nawet tak krytyczna starucha jak ja, nagle przemienia się w piszczącą i skaczącą po łóżku nastolatkę, której serce rozpływa się jak czekolada w kąpieli wodnej?
