Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Komedia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 grudnia 2018

[Recenzja filmu] "Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta?"



Tytuł: Złe mamuśki 2: Jak przetrwać święta?
Tytuł oryg.: A Bad Moms Christmas
Reżyseria: John Lucas, Scott Moore
Scenariusz:  John Lucas, Scott Moore
Obsada: Mia Kunis, Kristen Bell i in.. 
Gatunek: komedia 
Premiera: 1 listopad 2017 (świat), 
3 listopada 2017 (Polska)
Czas trwania: 1 godz. 56 min. 

Opis: Amy, Carla i Kiki muszą uporać się ze świątecznymi wizytami własnych matek.





No właśnie, jak?  Recept to jest wiele. Ale każdy musi przeżyć je na własnych zasadach. Niecodzienną strategię obrały bohaterki "Złe mamuśki 2. Jak przetrwać święta?. 
    Jest to druga historia o grupie matek, która postanowiła zmienić swoje podejście do życia. Zdecydowały, że będą podchodzić do wielu spraw bez nerwów, nie przejmując się. Tym razem zmierzyły się  z przygotowywaniami do świąt Bożego Narodzenia oraz wizytą własnych matek, co z tego wyszło?  

czwartek, 4 października 2018

[Recenzja filmu] "Sierra Burgess jest przegrywem"

Tytuł: Sierra Burgess jest przegrywem
Tytuł oryg.: Sierra Burgess is a loser
Reżyseria: Ian Samuels
Scenariusz: Lindsey Beer
Obsada: Shannon Purser, Noah Centineo, Kristine Froseth, RJ Cyler i inni
Gatunek: Komedia
Premiera: 7 września 2018 r.
Czas trwania: 1 godz. 45 min.
Opis: Inteligentna, ale niezbyt lubiana licealistka Sierra Burgess nawiązuje esemesową znajomość z przystojniakiem, który myśli, że dziewczyna jest kimś innym.

        Pewnie wielu z nas w swoim otoczeniu ma kogoś, kto jest wyśmienicie za wygląd, a jeśli nie wyśmiewany, to dość często obgadywany przez innych właśnie przez to, jak wygląda. Może ktoś z Was jest tą osobą, która w szkole jest na językach wieku uczniów, którzy nie mają oporów, by rozmawiać o niedoskonałościach tych osób. Zdajemy sobie sprawę, że taki problem wstępuje, zwłaszcza wśród dorastającej młodzieży, ale czy robimy coś, by to zatrzymać? Czy jesteśmy wsparciem, czy może wyśmiewany? Taka tematyka nie jest obca w świecie kina i filmów, a ostatnio poruszona została przez produkcję Netflixa, Sierra Burgess jest przegrywem. Poza poruszaniem tematu wyśmiewania i izolowania osób nie wpisujących się w przyjęte kanony piękna, chwyta również za kwestię oszukiwania, jakiego człowiek może się dopuścić. I choć stara się, by wyszło z tego coś dobrego, na samych chęciach się kończy.

czwartek, 5 lipca 2018

[Recenzja filmu] "Swatamy swoich szefów"

Tytuł: Swatamy swoich szefów
Tytuł oryg.: Step It Up
Gatunek: Komedia
Reżyseria: Claire Scanlon
Obsada: Zoey Deutch, Glen Powell, Lucy Liu, Taye Diggs i inni
Platforma: Netflix
Premiera: 15 czerwca 2018 r.
Czas trwania: 1 godz. 45 min.

Opis: Dwójka przepracowanych i słabo opłacanych asystentów opracowuje plan zneutralizowania uprzykrzających im życie przełożonych: postanawiają umówić ich na randkę.


     Pewnie wielu z nas w swoim otoczeniu ma jakiś znajomych, którzy wyglądają, jakby mieli się ku sobie, ale nie są parą. Można wtedy myśleć nad tym, by ich ze sobą zeswatać. Można też uznać, że jeżeli uczyni się z nich parę, my także dobrze na tym wyjdziemy, bo i u nas coś się zmieni. Z tego drugiego założenia wychodzą Harper i Charlie, bohaterowie filmu Swatamy swoich szefów, który Netflix wypuścił na swoją platformę w zeszłym miesiącu, a który ja - po obejrzeniu zwiastunu - postanowiłam obejrzeć. Zapowiadało się na przyjemnie spędzony czas, czy tak było? Czytajcie dalej.

poniedziałek, 5 września 2016

[Recenzja filmu] 21 Jump Street


Tytuł: 21 Jump street
Reżyseria: Phil LordChristopher Miller
Gatunek: Akcja, Komedia krminalna
Premiera: 13 lipca 2012 (Polska), 12 marca  2012 (świat)
Czas trwania: 109 min.

Opis:
Byli wrogami w szkole, teraz są partnerami w policji, których nie sposób rozdzielić. Otrzymują zadanie, by wcielić się w studentów i rozbić gang narkotykowy na swojej dawnej uczelni. Gdy jednak muszą znowu wieść żywot nastolatków, do głosu dochodzi ich młodzieńcza niedojrzałość, która może zagrozić powodzeniu misji a także ich przyjaźni - rezultaty są przekomiczne!
[Filmweb]


Jako dzieci mieliśmy mnóstwo pomysłów na to, kim chcielibyśmy zostać w przyszłości. Dziewczynki najczęściej marzyły o byciu księżniczkami, modelkami, aktorkami, a chłopcy chcieli zostać policjantami czy strażakami. Główni bohaterowie filmu chyba nie do końca wyobrażali sobie jak to jest być policjantem.
Na samym wstępie warto wyjaśnić znaczenie tytułu, otóż 21 Jump Street jest nazwą grupy policjantów działających pod przykrywką. Ich celem jest przeważnie wytropienie i rozbicie różnych gangów. „21” jest nawiązaniem do adresu tajnej siedziby policji. Dobór aktorów do tego filmu według mnie jest jak najbardziej właściwy.  Channing Tatum w roli Jenko oraz  Jonah Hill w roli Schmidta spisują  się naprawdę dobrze.
Jenko i Schmidt poznali się jako nastolatkowie – chodzili do jednego liceum. Po kilku latach spotkali się w szkole policyjnej. Jenko był szkolną gwiazdą, a Schmidt… nie do końca udaną wersją Eminema. Po długim okresie przygotowawczym zostali przyjęci do policji. Już podczas pierwszej interwencji w parku, wywarli nie za dobre wrażenie na szefie. Podczas zatrzymania, chłopak nie potrafił wypowiedzieć formułki dotyczącej aresztowania.  
Jenko jako szkolny przystojniak wtapia się w grupę  dilerów. Schmidt nie jest zbyt lubiany w szkole.  Zapisuje się do grupy teatralnej. Tam poznaje dziewczynę, dzięki której może się czegoś więcej dowiedzieć o szkolnej grupie dilerów. Oboje bez trudu odgrywają rolę nastolatków. Razem tworzą zgrany duet przyjaciół. Pomagają sobie nawzajem i wygłupiają się.
Generalnie cały film jest w porządku. Nie ma nie wiadomo jakich zwrotów akcji. To w końcu komedia, więc nie możemy zbyt dużo oczekiwać. Podczas oglądania można się pośmiać. Wielki plus dla twórców za dobór aktorów o których wcześniej wspomniałam.  Cały film jest dobrze zrobiony, nie jest to kolejna nudna i oklepana komedia.
Będą musieli zrobić rzeczy, które nie do końca będą właściwe. Zażyją narkotyki, które są sprzedawane przez szkolnych dilerów. Staną oko w oko z niebezpiecznymi przestępcami. To, że świetnie udają nastolatków, to już wiemy ale czy dobrze wykonają powierzone im zadanie, czy wszystko idzie po ich myśli ? Musicie przekonać się o tym sami.
Podsumowując: komedia jest bardzo fajna. Polecam ją każdemu. A wiecie, że jest kolejna część Jump Street?  Z tego co się orientuję, to ma powstać jeszcze kilka części tej komedii. Jestem ciekawa, co tym razem Jenko i Schmidt zmalują.


Ocena: 8/10


STREFA DOBRYCH CYTATÓW:

Schmidt: Cześć Melody, znamy się od zawsze, mieszkamy przy tej samej ulicy, a za 4 dni jest… pewnie wiesz… Jest bal.
Melody: Chyba mnie nie zapraszasz?!
Jenko: Hahaha
Schmidt: Pogięło cię, ja tylko… Pewnie ktoś cię zaprosił.

piątek, 12 sierpnia 2016

[Recenzja książki] Marta Kisiel - "Dożywocie"

Tytuł: Dożywocie
Autor: Marta Kisiel
Gatunek: Komedia, literatura obyczajowa
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 369

Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy niej komórka na graty.
Gotycka rozpusta budowlana, a w środku spełniony sen szalonego stolarza. Jeszcze nigdy w życiu Konrad Romańczuk nie czuł się równie bezradny. On - "Dożywotni" w Lichotce. Rdzenny mieszczuch, wychowany w kulturze betonu, plastiku i ruchomych schodów.
A Licho nie śpi. Licho, czyli Anioł Stróż świętej pamięci budowniczego i pierwszego właścicielka Lichotki. Pomocne, czyściutkie, tylko by prało i pucowało. Wyposażone w alergię na pierze. Wiecznie zasmarkane z tego powodu.
W pozostałych rolach pojawi się: pradawny stwór z głębin odwiecznego zła, ale o kulinarnym zacięciu, widmo panicza-poety, który strzelił sobie w łeb w kapuście, higieniczne utopce, charakterna kotka, cuda i dziwy pomniejsze oraz oczywiście kłopoty.
Doprawdy, najbliższe miesiące w Lichotce zapowiadają się ciekawie. Aż nazbyt, gdyby kto pytał.

     Gdyby ktoś powiedział Ci, że w spadku po zmarłym krewnym, którego nawet dobrze nie kojarzysz, otrzymałeś dom w jakieś totalnej dziurze, jakbyś zareagował? Niedowierzaniem? Śmiechem? Uniesioną brwią? A gdybyś poza domem miał otrzymać także dożywotników: Anioła Stróża, widmo osiemasto/dziewiętnastowiecznego panicza, złego potwora z mackami, utopce i kota, nadal byś się śmiał czy może mina by Ci zrzedła? Z pewnością zastanawiała/byś się, czy z Twoim krewnym było wszystko w porządku.
     Przyznam szczerze, że nie pałam miłością do polskiej literatury - być może wina szkolnych lektur - ale w tym roku postanowiłam się przełamać. Zaczęłam od fantastyki i "Zmorojewa", później przyszedł czas na "Dożywocie", debiut Marty Kisiel. Czy moja imienniczka mnie zaskoczyła, czy może nudziłam się przy czytaniu jej powieści?

     Lubię, kiedy spisana historia oferuje mi coś nienaturalnego, coś, co nada pewną oryginalność. W przypadku "Dożywocia" jest to szerokie grono postaci, których nie można nazwać "szaraczkami". Wystarczy spojrzeć na samego głównego bohatera - Konrad Romańczuk ubiera się na czarno, jest strasznie chudy, zawodowo zajmuje się pisarstwem i w ogóle (prawie w ogóle) nie zwraca uwagi na płeć piękną, choć wśród niej budzi żywe zainteresowanie. Jest pełen ironii, którą stara się walczyć z innymi ludźmi. Jako że uwielbiam sarkastyczne postaci, Konrad szybko zyskał moją sympatię.
     Nie mógł jednak liczyć na moją miłość, gdyż serce moje podbiły dwie inne postaci - Licho oraz Szczęsny. Pierwsze z nich to Anioł Stróż Lichotki. Ma półtora metra wzrostu, celofanowe włosy, chodzi w bamboszach i mówi o sobie w formie "ono". Przypomina kilkuletnie dziecko, a swoją naiwnością i niewinnością wielokrotnie podczas lektury mnie rozbawił. Nie mogłam przejść obojętnie obok jego łez czy wybuchów radości. Pokochałam tego aniołka i tyle. Szczęsny zaś to duch panicza, który z miłości zastrzelił się na polu kapusty. Typowy romantyk, mówi prawie że wierszem i jest nierozumiany przez resztę świata. Szuka dla siebie miejsca i nagminnie działa na nerwy Konradowi. Polubiłam go, bo ogólnie mam wiele sympatii dla postaci tragikomicznych, dandystów czy dekadentów, a doza humoru, którą Szczęsny swoją obecnością ofiarował, rozbawiła mnie do tego stopnia, że książkę odkładałam niechętnie z uśmiechem na twarzy. Tego mi brakowało.
     Pozostałe postaci także mogły liczyć na mój śmiech, kiwanie głową czy przewracanie oczami. Przez całą powieść nie pojawił się ktoś, kto nie zapadłby mi w pamięć czy mnie nie zainteresował. Każdy bohater - nawet jedynie wspominany, który się "osobiście" nie pojawił - miał swój wkład w całość, wpływał na decyzje, prowokował sytuację. Nikt nie był zbędny i za to wielki plus!
     Pani Kisiel poza ukazaniem zabawnej historii porwała się także na pewnego rodzaju próbę nauki, ukazania, że należy walczyć o to, co jest dla nas istotne czy też ważne. Nie możemy pozwolić, by ktoś nami manipulował i udawał, że wie lepiej, jeśli nie jest w podobnej sytuacji lub kiedy chce mieć korzyści z naszej decyzji. To my dbamy o tych, z którymi żyjemy - nawet jeśli są to najbardziej fantastyczne stwory, o jakich słyszeliśmy.
     Komiczne sytuacje i dialogi stanowią o tym, że tę pozycję czyta się wyjątkowo przyjemnie, a towarzyszące emocje to nie irytacja i znużenie, a zaciekawienie, rozbawienie i zachwyt. Wręcz połyka się kolejne strony, chcąc więcej i więcej, a ten głód pozostaje niezaspokojony. Gdybym mieszkała sama, pewnie spędziłabym całą noc na lekturze. A później wyglądałabym pewnie jak Szczęsny po siedzeniu na drzewie i piciu. Nie, chyba lepiej, że mieszkam z rodziną.
     Kolejną zaletą książki jest język. Od dawna wiem, że język polski jest niezwykły - pełen synonimów, pięknych zwrotów, trafnych sformułowań. Ale to, co zrobiła autorka, jest dla mnie mistrzostwem! Nigdy nie spotkałam się z taką zabawą słowem. Nie spodziewałabym się, jak pięknie można opisać taką prostą czynność, jak czytanie. Pani Marcie udało się to oddać w tak pompatyczny sposób, że wybuchłam śmiechem przy tym fragmencie. Nawet nawiązywanie do formy wypowiadania się sprzed kilku wieków nie psuje odbioru, a nadaje swoistego klimatu powieści. Jestem zachwycona.
    Czy jest jakiś minus? Tak. Skończyło się zdecydowanie za szybko. Ale za to w idealnym momencie, który otwiera furtkę na część drugą, która wychodzi w tym roku (z pewnością zrobię wszystko, by przeczytać i zrecenzować).



     Podsumowując: Dałam się uwieść Lichotce i wcale tego nie żałuję! Fantastyczne - dosłownie - postaci, olbrzymia dawka humoru, który prawdziwie bawi, chwile wzruszenia i trzymania kciuków oraz kręcenia głową. Wszystko, co lubię, w jednej powieści. Zakochałam się! Tym bardziej nie mogę się doczekać części drugiej, która wychodzi w tym roku i na pewno dostanie moją recenzję!

Ocena: 9/10

Zapraszam na fanpage ałtorki.

Strefa dobrych cytatów

"Ani chybi masochista, stwierdził skonsternowany Konrad. Ale co, jeśli zacznie łazić i prosić "zbij mnie, zbij mnie, wyrwij mi pierze"? Przecież w łeb mu nie dam, aniołów się nie bije... I co on ma dziś na tej koszulce, Fistaszki!?"

"Panicz zatrząsł blond puklami.
- Nieuczona twa postać, niewymyślne słowa... - prychnął. - Grubianinie! Śmiesz kpić z tortur okrutnego losu, srogiego bólu ducha mego?
- Ja ci ten ból bardzo chętnie pogłębię, powiedz jeszcze słowo..."

"- Szczęsny ma narąbane we łbie jak Cyganka w tobołki - zaczął Konrad. - Celem jego istnienia jest chyba utrudnianie życia wszystkim naokoło, innego powodu nie widzę. Chętnie zamurowałbym go w piwnicy albo utopił w stawie, lecz - rozłożył ręce w geście bezradności - sam pan mówił, widma ukatrupić się nie da. Bardzo nad tym ubolewam.
- Z radością pomógłbym panu ukryć zwłoki (...)"

"Królik, akurat zbyt zajęty myciem pyszczka, żeby odpowiedzieć, łypnął tylko na niedoszłą ofiarę zamachu. Było to łypnięcie z pozoru niewinne, w rzeczywistości jednak kryły się w nim potężne pokłady czystej złośliwości i obłudy właściwej tylko najmniejszym, najśliczniejszym, niby bezbronnym zwierzakom. No i co mi zrobisz, farfoclu jeden? - mówiły czarne oczka. Jestem kwintesencją słodyczy, obiektem zachwytu i czułości, wszyscy się nade mną roztkliwiają i karmią mnie marchewką. A ciebie nie. Możesz mi naskoczyć."

"- Nie jestem pewne, czy tym razem mop i spray na mszyce wystarczą.
- Bo też wcale nie muszą, Licho drogie. Pomyśl tylko. Zgodnie z powszechnie panującym i jakże błędnym poglądem anioły nie istnieją. Jakim zatem sposobem można odebrać komuś coś, co nie istnieje?..."