Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Czarna Kawa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 stycznia 2017

[BOOK TOUR] Monika Zajas - "Autodestrukcja"

Autor: Monika Zajas
Tytuł: Autodestrukcja
Data wydania: 2 lipca 2016 r.
Wydawnictwo: Czarna Kawa
Gatunek: Literatura współczesna
Ilość stron: 256

Opis: Alan, niedoszły reżyser filmowy, marzy o wolności, wrażliwa artystka Anja nie może pokonać strachu przed publicznym występem, a Patryk chce wreszcie być bogaty. Mimo starań ich życie coraz bardziej zaczyna przypominać tworzony przez Anję obraz, który pokrywa czarna maź. Pogoń za oddalającymi się marzeniami i nieustanne zderzenia z rozczarowującą rzeczywistością stopniowo powodują poczucie coraz większej utraty kontroli nad życiem. Alan nie wytrzymuje napięcia i zabija żonę… Niepokojąca książka o emocjach, naiwności i marzeniach.

PAULA: Znasz to uczucie, kiedy ktoś każe ci robić coś wedle własnych życzeń? Masz poczucie, że jesteś jak marionetka na scenie w teatrze? Czasem przychodzi taka chwila, kiedy  zrywasz sznury, które ktoś ciągnął za ciebie i stajesz się wolnym człowiekiem. Czujesz, że teraz to twoje życie i tylko ty nim kierujesz. Reguła mówi, że każdy wie co jest dla niego dobre. Jeśli coś ci nie wychodzi, nie rezygnuj z tego. Bohaterowie „Autodestrukcji” Moniki Zajas mogli się poczuć chociaż przez chwilę niezależni. Anja, Patryk oraz Alan przekonali się na własnej skórze jak smakuje wolność. Czy wyszło im to na dobre?

SADISTICWRITER: Każdy z nas ma marzenia, niektórzy większe, niektórzy mniejsze, czasami łączą się one bezpośrednio z naszymi pasjami. Usłyszałam kiedyś stwierdzenie: „to co kochasz, może stać się tym, co cię zniszczy”. To prawda, czasem popadamy w paranoję, łatwo tracimy to, co kochamy i dokonujemy… autodestrukcji. Myślę, że nie będziemy rozwodzić się na temat historii trójki naszych bohaterów, bo opis z tyłu okładki doskonale ich przedstawia, jednak co same o nich sądzimy? Uważasz, Paula, że to dobrze wykreowane postacie? Może czegoś im brakuje? Albo coś cię w nich szczególnie irytowało?

PAULA: Uważam, ze postacie nie są do końca dobrze przemyślane. Ich historie z jednej strony są realne, z drugiej zaś dalekie od rzeczywistości. Wydaje mi się, że nie ma konsekwencji w ich kreowaniu. Z całej trójki Patryk irytował mnie najbardziej. Goniąc za swoimi marzeniami, nie patrzył się na innych, nie brał pod uwagę ich uczuć. W całym przedsięwzięciu on był najważniejszy, co go w pewnym momencie zgubiło.

SADISTICWRITER: Mnie osobiście bardziej irytował Alan. Zachowywał się wobec swojej troskliwej żony naprawdę bestialsko. I ta wizja jak ją zabija, jeszcze się z tego ciesząc! Był niezrównoważony psychicznie i dlatego jestem straszliwie zła z powodu końca, jaki zgotowała mu autorka.
Mam wrażenie, że cała trójka bohaterów miała „nierówno pod sufitem” i nie do końca racjonalnie myśleli. Anja zachowywała się jak zapatrzone w siebie dziecko, które nawet nie chciało przyjąć pomocy – kiedy dostawała szansę na rozwinięcie swojego talentu, uciekała, panikowała i płakała bez żadnego konkretnego powodu. Dziwi mnie to, że chciała ze sobą skończyć, nawet nie próbując niczego osiągnąć. Patryk rzeczywiście był straszliwie zapatrzony w siebie i na dodatek niezbyt inteligentny. Jak można sądzić, że przyjaciół kupi się za pieniądze, tak samo jak miłość i inne rzeczy niematerialne? Jak można wydać łatwą ręką pieniądze gromadzone przez ubogich rodziców przez wszystkie lata? Jak można udawać bogatego cwaniaka, nie mając własnych pieniędzy, a wydając cudze? O Alanie mogę powiedzieć jeszcze tylko tyle, że życzyłam mu książkowej śmierci. Kiedy przeczytałam o tym, jak testuje swój nowy scenariusz i śledzi obcą kobietę, grożąc, że ją zabije… po prostu zamknęłam książkę i odłożyłam ją na biurko. Jeżeli chodzi już o ogół mojego zdania na temat bohaterów – może i mieli własne charaktery i mocno się wyróżniali, ale przedstawiali sobą naprawdę skrajnie przypadki; takie, które popadały już w obłęd. Idę o zakład, że gdyby ktoś obserwował ich poczynania, z biegu zamknąłby ich w psychiatryku. To jest właśnie ten brak realności o którym mówiłaś. Myślę, że niewiele osób mogłoby się z nimi utożsamiać. Co sądzisz w takim razie o fabule? Ciekawa, nieciekawa?

PAULA: Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Niektóre wątki zajmowały 2-3 str., a niektóre ciągnęły się i ciągnęły. Uważam, że wiele momentów należałoby rozwinąć, dlatego, że były naprawdę ciekawe. Czuje po nich niedosyt. Uważam, że tej książce czegoś brakuje. Wracając do wspomnianego przez ciebie fragmentu zabójstwa żony, uważam, że sama jego konstrukcja była dobra, ale można by było go jeszcze rozwinąć. Mam podobnie zdanie jak ty, że to było... chore. Podobał mi się tylko styl jakim to zostało napisane i nic poza tym.

SADISTICWRITER: Co do stylu mam pewne wątpliwości. Nie podoba mi się to, jak pisze Monika Zajas. Miałaś dobre spostrzeżenie! Dużo wątków zostało nierozwiniętych i w moim odczuciu – dużo wątków zostało potraktowanych zbyt długimi opisami. Ta nierówność była strasznie irytująca! Na dodatek pojawiało się wiele dziwnych stwierdzeń i błędów. Styl pisania autorki, jak dla mnie nie wyróżnia się niczym szczególnym.
Na ogół jestem bardzo emocjonalną osobą i uwielbiam takie tematy książek, które rozsadzają mnie od środka, jakbym miała w sobie bombę zegarową. Zazwyczaj lektury dotyczące autodestrukcji ludzi bardzo mnie poruszają. Tu nawet przez chwilę nie poczułam się ani zainteresowana fabułą, ani poruszona. Całość przeczytałam z obojętną miną. Prędzej narzekałam na bohaterów i przewracałam oczami, niż cieszyłam się z czytanej treści. Chwilami miałam wrażenie, że książka jest przedramatyzowana i to w taki „bezemocjonalny” sposób. Przykro mi to mówić, ale taką powieść może napisać każdy. Wystarczy wymyślić sobie trzech, irytujących ludzi, którzy zniszczą swoje życie z powodu marzeń i zapatrzenia we własne odbicie w lustrze. Koniec. Nic oryginalnego. Czułam się naprawdę zawiedziona po przeczytaniu, a tak bardzo nie mogłam się doczekać, kiedy chwycę tę historię w swoje ręce!

PAULA: Wiem dokładnie o czym mówisz, bo zapowiadało się naprawdę ciekawie. Moje zainteresowanie książką malało z każdą, kolejną przeczytaną stroną. Pomysł był dobry, gorzej z jego wykonaniem. Fabuła jak i bohaterzy nie irytowali mnie tak bardzo jak ciebie, ale sam układ książki pozostawia wiele do życzenia. Każdej osobie był poświęcany jeden rozdział i tak w kółko. Nie lubię takiego rozwiązania, bo kiedy skupiasz się na jednym wątku, za chwile go tracisz, bo pojawia się następny rozdział i inna osoba. Od początku aż do końca mnie to wkurzało. Wydaje mi się, że takie rozwiązanie nie było najlepszym pomysłem.

SADISTICWRITER: Uwielbiam pisać takie recenzje, bo wychodzą nam pewne różnice w postrzeganiu książkowego świata! Właśnie teraz widać, że mamy trochę odmienne zdanie. Mnie się taki układ podobał i uważam, że to jedna z większych zalet konstruowania lektury. Osobiście jestem przyzwyczajona do takich podziałów a’la: jeden rozdział, jeden bohater.
Ostatecznie nasza wspólna opinia nie jest zbyt pozytywna. Raczej nie poleciłabym nikomu przeczytania tej książki, a ty co sądzisz na ten temat, Paula? Polecasz, czy raczej nie?

PAULA: Ciężko jest mi wyłonić docelowego odbiorcę książki. Człowiek z depresją, po przeczytaniu tej powieści jeszcze bardziej się załamie i utwierdzi w przekonaniu, że jego życie jest do bani – będzie chciał ze sobą skończyć, romantyk nie ugasi swego pragnienia miłością, bo została w tej książce zabita. Ostatecznie nie polecam.

SADISTICWRITER: Może to kwestia tego, że jestem pesymistką, ale raczej nie sądzę, by ktokolwiek dostał motywacji do działania po przeczytaniu tej lektury. Więcej rzeczy potwierdza to, że nie jesteśmy w stanie sięgnąć swoich marzeń, niż to, że coś osiągniemy. Dla mnie to swoisty demotywator, który na szczęście nie miał na moje życie zbyt wielkiego wpływu i… oby nie miał wpływu na innych.


Ocena SadisticWriter: 3/10
Ocena Pauli: 6/10

Książka brała udział w Book Tourze, którym Ola z Aleksandrowych Myśli nazwała Emigrantką (piękna nazwa!). Obydwie dziękujemy jej za możliwość wzięcia w niej udziału! Serdecznie pozdrawiamy autorkę, jak i resztę dziewczyn, które uczestniczyły w akcji!


STREFA DOBRYCH CYTATÓW:

Ktoś mu kiedyś powiedział, że życie to nie film. Nigdy się z tym nie zgadzał. Przecież sami piszemy sobie jego scenariusz, sami codziennie stajemy przed rozmaitymi wyborami. Czasem z pozoru nieistotna sprawa może całkowicie odmienić życie.

Ludzie zdawali się częściej używać okrągłych, uśmiechniętych emotikonów, niż śmiać się w prawdziwym świecie.