piątek, 28 kwietnia 2017

[Recenzja książki] Brooke Desserich, Keith Desserich - "Wiadomość z nieba"

Autorzy: Brooke Desserich, Keith Desserich
Tłumaczenie: Martyna Lip
Tytuł:Wiadomość z nieba
Tytuł oryginalny: Notes Left Behind
Wydawnictwo: Papierowy księżyc
Gatunek: Literatura piękna
Ilość stron: 300
Premiera: listopad 2011


Opis: „Wiadomość z nieba” to niezwykły pamiętnik napisany przez rodziców sześcioletniej dziewczynki, którzy dowiadują się, że ich córka ma rzadką odmianę guza mózgu. To wzruszająca historia o tym, jaką lekcję życia i miłości może przekazać swoim rodzicom kilkuletnia dziewczynka, odchodząc z tego świata.
[lubimyczytac.pl]

 Nasze życie to ciągła gonitwa. Biegniemy za codziennymi obowiązkami. Wciąż brakuje nam czasu. Wydaje mi się, że wiele osób nawet nie jest świadomych, ile rzeczy im umyka. Jedyne co umykało bohaterce „Wiadomości z nieba” to czas.
            Elena, kilkuletnia dziewczynka, zachorowała na jedną z odmian raka mózgu. Pewnego dnia jej rodzice usłyszeli coś, czego żaden z rodziców nie chciałby usłyszeć. Diagnoza lekarzy wskazywała na to, że ich córce pozostało kilka miesięcy życia. Od tamtego momentu Brooke i Keith  Desserich  (autorzy książki), zdecydowali się uwieczniać każdą chwilę spędzoną z Eleną. W rezultacie powstał pamiętnik, dedykowany przede wszystkim dla Grace, młodszej córki Desserichów.
        Pasją chorej dziewczynki były sztuka i książki. Kochała opaski do włosów. Kolor różowy był jej ulubionym. Stworzyła listę rzeczy, które chciałaby zrobić przed śmiercią. Rodzice starali się ze wszystkich sił zrealizować każdy punkt z tego spisu. Aby wyśledzić wszystkie rzeczy do zrobienia, zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę. Są na tyle intrygujące, że nie chcę zdradzać szczegółów.
Smutną, pełną cierpienia historię napisało życie. Brooke i Keith spisali swoje myśli oraz wszystko, co dotyczyło ich rodziny, aby mieć pewność, że niczego nie zapomną. Książka zawiera zdjęcia Eleny, zarówno te, na których jest uśmiechnięta oraz te, na których ukazuje smutek. Lektura skonstruowana jest w taki sposób, że każdy dzień to odrębny rozdział.
      Już od samego początku wiedziałam, że czeka mnie ciężka, czytelnicza przeprawa. Nie sposób uronić łzy, kiedy dowiadujesz się o czyimś cierpieniu i końcu, który nadejdzie szybciej niż powinien.
        Historia dziewczynki wzruszała mnie cały czas. Pomimo wątpliwości czy dobrnę do końca, dokonałam tego. Nie jestem w stanie zliczyć ile litrów (tak, litrów) łez uroniłam.
      Książka napisana jest językiem zwykłych ludzi. Uważam, że tekst oddaje w stu procentach emocje rodziców. Nie znam ich, nie doznałam takiego cierpienia, mogę się tylko domyślać jak było im ciężko. Czytając, czułam ból, który ich przeszywał.
      Pracę nad książką nadzorował jeden z zawodowych autorów. Obawiałam się, że zdominuje on rodziców, będzie widać jego twórczy wkład. Myliłam się. Nawet jeśli pomoc miejscami była większa, nie było tego widać.
      Ta historia wzrusza. Skończyłam ją jakiś czas temu, a wciąż o niej rozmyślam. Mogę was zapewnić, że jeżeli się za nią zabierzecie, nie zapomnicie o niej na długo.
Przy czytaniu uświadomiłam sobie mnóstwo rzeczy. Choćby to, że w życiu trzeba doceniać nawet najmniejszą rzecz. Nawet tą, która z pozoru nic do niego nie wnosi. Jeżeli nie będziemy tego robić, możemy potem gorzko tego żałować. Myślę, że osoba chora zadaje sobie wciąż to samo pytanie: dlaczego ja? Dlaczego mnie to się przytrafiło? Odpowiedź jest jedna: nikt tego nie wie. Życie jest niesprawiedliwe. Nie możemy mieć wszystkiego, czego chcemy, jednak wciąż się toczy i należy się z tym pogodzić. Ważne jest, aby widzieć dobro w otaczającym nas świecie.
      Tak na koniec: fragment, który zapadł mi szczególnie w pamięci to moment, kiedy zbliżały się kolejne urodziny Eleny i rodzice prosili o jeden prezent dla swojej córki. Czas, tego chcieli najbardziej.
Przeczytajcie ją, warta jest każdej łzy!


                                           Ocena 10/10



Za możliwość przeczytania, dziękuję:




 
Strefa cytatów:

        Elena komunikuje się jedynie za pomocą serca, które mówi nam, że nas kocha, nawet po przekroczeniu życia.

          Nauka Eleny nie odnosi się do śmierci i raka, dotyczy nadziei i życia. Pokazała nam jak żyć, kochać i jak się śmiać.

      W naszych sercach wciąż nosimy liściki,które Elena ukryła w domu przez ostatnich dziwięć  miesięcy: "Kocham Was, Mamo, Tato, Grace".

6 komentarzy:

  1. Co za smutna, poruszająca historia :( Chciałabym ją poznać, choć czuję, że będzie to niezwykle trudne, zwłaszcza, że na takie historie reaguję bardzo emocjonalnie i długo o nich rozmyślam.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ją, mimo tych łez, zagubionych myśli, itp.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Trochę boję się po nią sięgać, bo i tak mam skłonność do płaczu podczas czytania tych bardziej wzruszających pozycji :( Aczkolwiek zapowiada się wyjątkowo i kusi mnie, by po nią sięgnąć.
    Motyw (chociaż nie wiem czy to wo gole można zaliczyć do motywu :D) bucket list obecny jest też w "Zanim umrę...:. Czytałaś może? :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie czytałam. Polecasz?
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  3. Na pewno przeczytam tą pozycję :) Te najtrudniejsze książki z reguły przekazują najwięcej wartości. Podejrzewam, że u mnie też poleją się litry łez.
    Pozdrawiam, Alice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, książka niesie za sobą wiele wartości.
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Dziękujemy za komentarz :)