niedziela, 25 czerwca 2017

[Recenzja filmu] "Sully"

Tytuł: Sully 
Reżyseria: Clint Eastwood
Gatunek: Biograficzny, Dramat
Premiera: 2 grudnia 2016 (Polska), 8 września 2016 (świat)
Czas trwania: 99 min.

Opis: 15 stycznia 2009 roku cały świat był świadkiem „Cudu na rzece Hudson”, kiedy to kapitan „Sully” Sullenberger posadził uszkodzony samolot na zimnych wodach rzeki Hudson, ratując życie 155 osobom znajdującym się na pokładzie. Jednak, mimo że opinia publiczna i media głośno wychwalały Sully'ego za jego wyjątkowe umiejętności lotnicze, w czasie śledztwa zostały ujawnione fakty, które mogły zniszczyć jego reputację i karierę.
[filmweb.pl] 


Czy leciałeś kiedyś samolotem? Na pewno słyszałeś o katastrofach lotniczych nieraz. Zdarza się, że informacje o nich są przekłamane. Na podstawie takich tragedii powstaje wiele filmów. Tak jest w przypadku filmu „Sully”. Opowiada historię pilota Chesleya "Sully'ego" Sullenbergera, który wylądował na rzece Hudson. 
             Samolot z pasażerami podrywa się do startu. Niebo sprzyja bezpiecznemu lotowi, ale czy na pewno? Samolot wzbija się wysoko ponad chmury. Nagle gromada ptaków wlatuje w silniki powodując poważne uszkodzenie. Piloci orientują się, że mają awarię, usiłują się skontaktować z wieżą i poinformować o zdarzeniu. Odtąd toczą walkę o przetrwanie, robiąc wszystko, żeby przeżyć.
        Zarys sytuacji przedstawiony, czas na przemyślenia. Ogólne wrażenie jest dobre. Oglądałam wiele filmów katastroficznych o samolotach, uważam, że ten jest jednym z lepszych. Zagrało tutaj wszystko, od pomysłu po realizację, nie zapominając oczywiście o aktorach. Tom Hanks wciela się w rolę pilota. To on dowodzi w kokpicie. Do niego należą ostateczne decyzje, dlatego decydując się na niebezpieczny manewr, bierze całą odpowiedzialność na siebie. Ale czy się ona opłaciła?
                Uważam, że Tom Hanks jest naprawdę dobrym aktorem. Widziałam wiele filmów z jego udziałem. Dlatego sądzę, że rola pilota w „Sully” wyszła mu bardzo fajnie. Umiał pokazać emocje, jakie towarzyszą pilotom podczas lotu, ale nie tylko. Ma w sobie coś, co sprawia, że przyjemnie ogląda się filmy z jego udziałem. Jako Chesley, potrafił w kryzysowej sytuacji zachować trzeźwy umysł, oceniając czy będzie w stanie wylądować na innym lotnisku. Przykładów takiego postępowania było więcej. Na przykład podczas przesłuchania, wyraził swój sprzeciw w stosunku do prezentowanej symulacji lotu. Opowiedział się za tym, że technicy, którzy przygotowali ten materiał dowodowy w postaci udawanego nagrania z kokpitu, nie wzięli pod uwagę wielu czynników, np. warunków pogodowych.
Sporo postaci z filmu zapadło mi w pamięci. Jedni pozytywnie, drudzy mniej. Na przykład Jeff Skiles, granego przez Aarona Eckharta wspominam miło. Aktora kojarzę chociażby z „Londynu w ogniu” - film akcji o politycznym świecie. W „Sullym" zagrał drugiego pilota. Jego zadaniem było przyglądanie się pracy Chesleya, wspieranie go w podejmowaniu decyzji. Głos Jeff’a nie był decydujący. Relacje pomiędzy mężczyznami były przyjacielskie. Rozmawiali ze sobą na wiele tematów. Spotykali się po pracy.
              Jeff i Chesley przewijają się przez film bardzo często. Oprócz lotu, musieli odbyć poważną rozmowę z udziałem Charlesa Portera - grany przez Mike’a O’Malleya bardzo mnie irytował. Jego zachowanie można podsumować w ten sposób: „Jestem Charles, mam rację, bo jestem wyżej postawiony niż wy, więc możecie mi podskoczyć”. Wykonując swoją pracę jako inspektor ds katastrof lotniczych (tak to ujmijmy) nie bierze pod uwagę najważniejszego czynnika - czynnika ludzkiego. Przedstawiając symulację zdarzeń opiera się na komputerze. Urządzenie podczas wypadku nie bierze pod uwagę swojego stanu zdrowia, nie odczuwa stresu, nie potrafi reagować na występujące zjawiska pogodowe - w przeciwieństwie do ludzi.
Uważam, że film jest bardzo dobrze zrealizowany. Efekty specjalne robią wrażenie. Akcja toczy się w szybkim tempie, co sprawia, że chce się go oglądnąć do końca. Zważając na fakt, iż ta produkcja jest biograficzna, uważam, że bardzo realnie przedstawiono zdarzenia. Nie ma w tym filmie przekłamania, jest autentyczny.
         Całość jest zrealizowana za zasadnie retrospekcji. Przeplatają się wydarzenie teraźniejsze z przeszłymi. Uważam ten zabieg za udany.
Taką „wisienką na torcie” jest liczba nominacji oraz nagród tego filmu. Na przykład nagroda Kryształowej Statuetki dla Toma Hanksa w kategorii ulubiony aktor w dramacie, wygrana przez niego w tym roku. Kolejna nagroda jest od Japońskiej Akademii Filmowej za najlepszy film zagraniczny. Nagroda również z tego roku.
Podsumowując. Krótko i na temat: polecam :).


Ocena: 8/10 



2 komentarze:

  1. Nigdy nie leciałam samolotem, ale mam nadzieje, że kiedyś będę miała taką okazję. O filie nie słyszałam, ale zaintrygował mnie. Myślę, że w najbliższym czasie obejrzę.

    https://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tom Hanks był świetny, ale prawdę mówiąc ani książki ani film nie spełniły do końca moich oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz :)