niedziela, 21 sierpnia 2016

[Recenzja filmu] Legion samobójców

Tytuł: Legion samobójców
Tytuł org.: Suicide squad
Reżyseria: David Ayer                           
Gatunek: Akcja
Premiera: 5 sierpnia 2016 (Polska), 3 sierpnia 2016 (świat)
Czas trwania: 2 godz. i 3 min.

Opis: Jak dobrze jest być złym… Zbierz drużynę pełną najgroźniejszych na świecie złoczyńców, zapewnij im najlepsze uzbrojenie jakim dysponuje rząd i wyślij ich na misję pokonania tajemniczej niezniszczalnej jednostki. Agentka amerykańskiego wywiadu, Amanda Waller z takim właśnie planem zakłada potajemną grupę zrzeszającą przeróżne, choć równie nikczemne postaci, które nie mają nic do stracenia. Co jednak zrobią, gdy w końcu zorientują się, że zostali wybrani nie po to, by zwyciężyć lecz po to, by obwinić ich za nieuchronną porażkę? Zjednoczą się w walce o życie, czy zdecydują się radzić sobie na własną rękę?
[źródło: http://naekranie.pl]

Legion Samobójców promowany był jako najlepszy film DC, jaki wychodzi w tym roku. Po kiepskim "Batman vs Superman" przynajmniej jedna z nas naprawdę miała nadzieję, że reklama nie kłamie i opowieść o antybohaterach porwie ją do świata zła. Czy tak się stało? Czytajcie dalej.

                Na film wybrałyśmy się wspólnie z Cleo 12 sierpnia. Trzeba podkreślić to, że każda z nas patrzyła na niego inaczej – Cleo raczej z perspektywy kinomaniaka z większą znajomością superbohaterów (czy też jak w tym przypadku: antybohaterów), SadisticWriter z perspektywy kogoś, kto zazwyczaj filmów nie ogląda, a przy pojedynczym seansie po prostu liczy na dobrą zabawę. Choć nasze opinie delikatnie się różnią, to jednak w niektórych sprawach się zgadzałyśmy. Może zacznijmy w takim razie od postaci! Co o nich sądzisz, Cleo?

Początek zarysowania postaci, przedstawienie ich za pomocą krótkich scen i kartotek bardzo przypadło mi do gustu. Można było ocenić, z jak różnymi osobami mamy do czynienia i za to twórcy otrzymują plus. Jednak nie do końca dobrze rozegrali sprawę ich roli w całym filmie. Rozumiem, że na kimś należało się skupić, by pokazać dość logiczną historię, jednak przez długi czas zapominano o innych postaciach, nie skorzystano z ich potencjału.
           Do gustu przypadł mi El Diablo, głównie dlatego, że miał własne zasady i trudną przeszłość, nie był typowym antybohaterem. Za to postać dr June Moone - Enchantress w wykonaniu Cary Delevigne to dla mnie lekka porażka. Brak odpowiedniej mimiki, wydawało mi się, że Wiedźma nie jest potężna, tylko przerażona. Zabrakło tego mroku, który charakteryzuje Enchantress na arenie gwiazd DC. A jakie jest twoje zdanie?

               W wielu kwestiach muszę się z tobą zgodzić! El Diablo był cudowny i uważam, że zbyt mało poświęcono mu uwagi. Zważając na ostatni wątek z jego udziałem, chyba powinni o nim opowiedzieć trochę więcej. Jeżeli mówimy już o ulubionych postaciach… Całym sercem byłam za Deadshotem! Uważam, że Will Smith rozprawił się z nim znakomicie. Jestem też cichą fanką Killer Croca, który choć nie wypowiedział zbyt wielu kwestii, to jednak każdy jego tekst sprawiał, że leżałam ze śmiechu nie tylko ja, ale i cała sala. Margot Robbie również świetnie rozprawiła się z graną przez siebie postacią; dzięki niej jeszcze bardziej pokochałam Harley!
A co sądzisz o Jokerze? To już kolejna jego odsłona z nowym aktorem.

Jared Leto jako Joker, bodajże najbarwniejsza postać DC, nie zachwycił mnie. Oczywiście, śmiech miał świetny, ale czasami odnosiłam wrażenie, że odwala jakiś teatrzyk, w którym jest jedynym aktorem, reżyserem i scenarzystą. Brakowało mi w nim ikry.
Will Smith pokazał, że nadal potrafi grać, choć miejscami przypominał mi siebie za czasów "Jestem legendą". Ale to moje zdanie.
O tak, Margot jako Harley Quinn zdobyła ten film. Podejrzewam, że to dla niej wiele osób poszło do kina. Sadistic, a co sądzisz o wątku Jokera i Harley? Uważasz, że odpowiednio pokazano historię ich relacji?

Obojętnie co bym słyszała – a opinie na temat przedstawienia ich historii raczej skłaniały się do tych gorszych, ponieważ komiksy są raczej... mniej romantyczne, czasem nawet brutalne – muszę przyznać, że wątek Jokera i Harley bardzo mi się podobał! Idealnie został wpleciony w całość filmu. Dla mnie ich związek to taka… parodia prawdziwej miłości. Znakomita parodia. Na pewno pomysł był oryginalny, a i uroku nie mogę mu odmówić. Na dodatek ta chemia pomiędzy Jaredem a Margot. Pasowali do siebie. Też tak uważasz?

O tak, pasowali do siebie i to w filmie było widać. Dobrze ukazano, jak zakochanie się w psychopacie zmieniło Harley, która była przecież jego psychiatrą. Pokazano, jak bardzo jedna osoba może świadomie lub nie zmanipulować drugiego człowieka i zmienić go w jego przeciwieństwo, namieszać w głowie. Kochali się, a ich ześwirowanie nadawało klimatu całemu filmowi.
A co powiesz o Amandzie Waller? Nie była prostą postacią, a właściwie to chyba ona obok dr Moone popsuła mi najwięcej krwi podczas seansu.

                Zgadzam się. Jej pojawienie się pod koniec filmu to było moje jedyne zaskoczenie podczas całego seansu. Myślałam, że będzie trochę bardziej łaskawa dla naszych antybohaterów, którzy ocalili przecież świat, ale… wredna baba to wredna baba. Amanda pokazała, że jest bezwzględną kobietą, która dojdzie po trupach do celu, dlatego warto zostać do samego końca w kinie i poczekać na scenę po napisach! Ktoś ją lekko uświadamia o pewnych sprawach (choć wątpię, że w ogóle pomogło).

                Amanda. Wiedziałam, że będzie zołzą  czytałam co nieco przed wypadem do kina  ale muszę przyznać, że Viola Davis była znakomita w tej roli. Sam jej ton powodował u mnie dreszcze, a to jak potrafiła sugestią wpływać na innych, jakie intrygi tworzyła – mistrzostwo! Obok El Diablo to druga postać, która zdobyła moją sympatię i którą chcę obejrzeć w drugiej odsłonie Suicide Squad.

                O, tak! Tu również muszę się z tobą zgodzić!
Skoro porozmawiałyśmy sobie trochę o postaciach, może czas na fabułę? Jak widzisz cały przebieg historii?

Dość porządnie napisany scenariusz, sceny przechodzą z jednej w drugą bez większych niedomówień, choć nie powiem, że ich nie ma. Miejscami odnosiłam wrażenie, że coś jest pominięte, umknęło lub zostało powiedziane poza kadrem. Ale jest konsekwentnie, choć czasami absurdalnie.

Też tak uważam. Mogłabym jedynie dodać, że zakończenie mnie nie zafascynowało i można by to było przedstawić w inny sposób. Do tego te typowe dla filmów akcji i filmów o bohaterach zbiegi okoliczności  i małe cuda (tudzież: absurd). Wszyscy się rozbiliśmy jak spadaliśmy z nieba, ale nikomu nic się nie stało! Nie możemy załatwić wroga własnymi mocami i siłą, ale bomba na pewno go rozwali! Ej, wycofajcie się, bo nie dacie sobie z nimi rady, ok, tylko sobie przez moment pocelujemy w nich lufą, żeby NIE zwrócili na nas uwagi. Oprócz tego… czy ktokolwiek zauważył tak mało istotną rzecz, że długość włosów Harley nagle się zmienia? Tak, wiem, uwielbiam czepiać się szczegółów.

To właśnie miałam na myśli, mówiąc o absurdzie  przecież nierzeczywistym jest, by ocaleć z wypadku, gdzie to helikopter spada z wysokości na asfalt i dodatkowo się zapala. Typowe dla Hollywoodu: bycie niezniszczalnym. Poza tym rozwaliło mnie, że nikt nie przeładowuje broni ani nie uzupełnia magazynku w czasie walki. Naprawdę macie tak niesamowitą broń, która sama sobie tworzy pociski? Pogratulować.

No, dobrze, skoro już jesteśmy przy Hollywoodzie to co powiesz na temat efektów specjalnych? Zaskakujące? Czy może mniej?

Zdecydowanie nie. Widziałam w swoim życiu dość filmów, by spodziewać się, jak przedstawione zostaną sceny walki. Czasami miałam ochotę szepnąć Ci do ucha: „A tutaj mamy pięknie wykorzystane liny” lub wspomnieć o wykorzystaniu blue boxa, ale wtedy w ogóle pozostali oglądający zaczęliby na mnie „cichać”.

Pewnie bardzo bym się ucieszyła na takie komentarze! Podczas trwania seansu miałyśmy naprawdę wiele uwag, szkoda, że ich nigdzie nie zapisałyśmy!
Skoro zabrnęłyśmy już tak daleko, to chyba czas na podsumowanie. Z perspektywy osoby, której hobby nie jest oglądanie filmów – Suicide Squad wypadło całkiem nieźle, to była dla mnie przyjemna przygoda – po raz pierwszy wybrałam się na ten sam film dwa razy i za każdym razem było tak samo miło. Było kilka niedociągnięć, irytujących lub niepasujących postaci (po co tam była Katana, skoro nic nie wniosła?), hollywoodzkich efektów, ale koniec końców film wypadł dla mnie świetnie. Wielki plus za postacie, wątek Jokera i Harley oraz humor! Minus za przedstawienie niektórych historii postaci – ale tylko mały, bo przecież trudno jest ogarnąć tyle osób naraz w dwu godzinnym filmie! No i zakończenie – mogłoby być lepsze.

Z punktu widzenia osoby, która ogląda setkę niewidzianych wcześniej filmów rocznie – był potencjał, który nie do końca został wykorzystany. Pomimo kilku uwag, polecę Legion Samobójców każdemu, kto chce poznać ten komiksowy świat. Dobry humor, wartka akcja, no i źli bohaterowie  czy potrzeba czegoś więcej?

Ocena Cleo M. Cullen: 6/10
Ocena SadisticWriter: 8/10

21 komentarzy:

  1. To film, na który najbardziej czekam w tym roku. Niestety pozostaje mi czekanie na moment, w którym będzie dostępny w Internecie :) Jestem szalenie ciekawa występu Jareda- uwielbiam go, mam nadzieję, że przypadnie mi bardziej do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście mam mieszane uczucia co do jego wystąpienia. Ale to trzeba samemu ocenić ;)

      Usuń
  2. Czekam na niego w pełnym napięciu.
    Wiem, że jest sporo niedociągnięć, a Joker to psychopata uganiający się za dziewczyną.
    Mimo wszystko chce go zobaczyć :D
    Pozdrawiam serdecznie
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    I przy okazji zapraszam na wydarzenie przepełnione konkursami
    https://www.facebook.com/events/1046947058721737/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre sceny nie pasują do siebie - pewnie błędy przy montażu - ale wizualnie jest dobrze.
      Polecam do zobaczenia ;)
      Również pozdrawiam w imieniu swoim i Sadistic! :)

      Usuń
  3. A mnie ten film totalnie nie zainteresował, nie planuję go w ogóle oglądać. Zupełnie nie moje klimaty. Jedyne, co mi się podoba w nim, to soundtrack. ;)
    No i znowu wredotę nazwali moim imieniem, no nieźle. XD
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soundtrack jest świetny, to trzeba przyznać :D
      Raczej to Ty możesz zostać nazwana na cześć Amandy Waller - Suicide Squad narodził się w roku 1959 (pierwszy SS), później w 1987... Nie, żebym coś insynuowała :D Tylko coś mi mówi, że nie masz jeszcze dwudziestu dziewięciu lat xD
      Pozdrawiamy! :)

      Usuń
  4. Och proszę nie katujcie mnie tym filmem, wiem nie poszłam na niego, ale tak bardzo chcę go zobaczyć! Idę sobie poczytam jakiś komiks. Może uleczy rany...
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można poczekać na film w sieci ;)
      Ściskamy! :)

      Usuń
  5. Ja tam jestem wielką fanką tego filmu :D obok Deadpoola plasuje się na podium. Po bardzo słabym Civil War była przyjemnie zaskoczona - tutaj szczerze pokochałam wszystkich bohaterów i nie miałam tych zastrzeżeń co Wy, ale też z drugiej strony byłam tak bardzo nastawiona na tą konkretną premierę, że, jak mówię, obiektywna nie byłam w żadnym wypadku. Za to zgodzę się ze wszelkimi pochwałami! Tak tak tak!
    El Diablo <3 gość zdobył moje serce! Mam nadzieje, że jego zejście ze sceny nie było prawdziwe a upozorowane. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardziej za DC Comics niż za Marvelem, Civil War zaczęłam oglądać, ale spasowałam po pół godzinie - do tego filmu potrzebuję chęci i czasu.
      Też byłam nastawiona na tę premierę jako na jedną z najbardziej wyczekiwanych, ale wcześniej zapoznałam się z postaciami i oczekiwałam czegoś więcej.
      Może będzie jak z Grootem w Strażnikach Galaktyki? :D

      Usuń
  6. "Will Smith pokazał, że nadal potrafi grać, choć miejscami przypominał mi siebie za czasów "Jestem legendą" - No właśnie, jak obejrzałam zwiastun, odniosłam wrażenie, że Will się w ogóle nie starzeje. ;)
    A samego filmu jeszcze nie obejrzałam, ale widziałam już mnóstwo gifów na tumblr i jestem zaintrygowana! :) Chociaż podobno wiele z tych scen (pokazanych wcześniej w zwiastunach) wycięto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo się nie starzeje! Może odnalazł kamień filozoficzny i dlatego tak jest?
      Tak, wycięto sceny, głównie z Jokerem i Slipknotem, ale mimo to polecam obejrzeć ;)

      Usuń
  7. Raczej nie czytam komiksów, jednak tego filmu jestem bardzo ciekawa. Uwielbiam poznawać historie złych bohaterów, a ta, przedstawiona w Legionie samobójców, wydaje się naprawdę interesująca. Mimo tych kilku minusów, z chęcią obejrzę ten film. I muszę przyznać, że waszą recenzję czytało mi się z wielką przyjemnością! W bardzo ciekawy i przystępny sposób przedstawiłyście film :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszymy się, że recenzja przypadła do gustu :) A film polecamy ;)

      Usuń
  8. Kocham ten film i to wcale nie ze względu na Harley Quinn. Choć Margot Robbie wykonała według mnie kawał dobrej roboty. Oprawa muzyczna filmu przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Szkoda tylko, że nie zdecydowano się na umieszczenie pewnych scen, które dopełniłyby całość. Mogli ich nie wycinać.
    Wiadomo, że wiele scen było naciąganych, ale przecież fabuła i tak odbiegała od realnego świata, więc kto by tam zwracał uwagę na szczegóły, jak uzupełnianie magazynków. Pewnie robili to wtedy, kiedy kamera skierowana była na kogo innego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem typem, który lubi się czepiać nieścisłości - lubię podważać istnienie logiki zarówno w filmach, jak i w książkach, trzeba mi to wybaczyć ;)
      Margot była rewelacyjna, podejrzewam nagrodę na People Choice Awards.

      Usuń
  9. Filmu jeszcze nie widziałam, chociaż mnie ciekawi tym bardziej, że gra w nim Will Smith.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pojawił się w internecie, więc skoro nie udało mi się z kinem, spróbuję obejrzeć go ot, tak dla zabicia czasu.
    Nie spodziewam się czegoś wielkiego - dużo osób ten film po prostu jedzie. Za tę prostotę. Za zrobienie na odwal tak świetnie zapowiadającego się pomysłu. Ludzie sądzę, że jedyna dobra rzecz w tym filmie to... muzyka. Kawałki są fajnie, przyjemnie mieć takie na playliście.
    Suicide Squad (och, jak to świetnie brzmi w oryginale!) będzie moim "zapoznaniem się" z DC. Wiem, że filmy, wychodzące spod rąk DC nie są najlepsze, ale mam nadzieję, że SS przynajmniej trochę mi podejdzie.
    Jestem ogromną fanką Marvela, więc nie jest mi po drodze z DC, ale cóż, zobaczymy. :)

    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz :)