środa, 9 sierpnia 2017

[AKCJA] Książka idealna na wakacje (opinie autorskie)

Hej! Pamiętacie o akcji owianej tajemnicą, o której wspominałyśmy wam tyle razy? Oto i ona! Wakacje wciąż trwają, także w ostatnim miesiącu laby warto zapoznać się z pozycjami, które polecają autorzy polscy, jak i zagraniczni! Zniewolone również podzielą się z wami swoimi idealnymi książkami na wakacje, a skoro wszyscy to… może i ty? Pochwal się w komentarzu, jaka książka zawróciła ci w te wakacje w głowie! Chętnie zapoznamy się z twoją opinią!


Słowem wstępu, chciałybyśmy jeszcze serdecznie podziękować wszystkich autorom, którzy wzięli udział w naszej akcji. Aby opisać to, jak bardzo jesteśmy szczęśliwe z powodu tak sporego zainteresowania naszym malutkim przedsięwzięciem, nie starczy słów. Możemy jedynie powiedzieć, że... jesteście naprawdę wielcy! Życzymy wam weny i wielu kolejnych wspaniałych dzieł! Uszczęśliwiajcie czytelników, jak tylko możecie :). A teraz... ZACZYNAMY!


KATARZYNA BONDA  autorka wielu powieści kryminalnych, takich jak: „Cicha 5” czy cyklu książek: „Cztery żywioły Saszy Załuskiej”. 

Skoro zbliża się 22.00 – czas na „Nocny film”. Magnetyczna, hipnotyczna, obrazoburcza, straszna, wciągająca, obezwładniająca, dziwna, dłuuuuga, infekująca, obliczona na poklask i bezwstydnie popisująca się, lecz absolutnie smakowita proza. Mówicie, że moje książki są grube, ale to cieniasy przy drugim dziele Marishy Pessl. Świetna na letnie wieczory, absolutnie dziwaczna opowieść o infekcji zła, o fascynacji mrokiem i poszukiwaniu przewodnika. Początkowo byłam skonfundowana. Opowieść pisana z perspektywy zbrukanego dziennikarza śledczego, wzbogacona contentem (tak, to zagraniczne słowo doskonale pasuje, nie da się tego oddać inaczej, jest iście amerykańskie:))) z internetu, notatkami i zdjęciami, specjalnie przygotowanymi do tej edycji, zawieszona gdzieś między rzeczywistością a fantazją, odwracająca wszystko, co znamy, na wylot, nicująca nasze strachy, poszukująca i nasycona Lynchem, Dostojewskim, Capotem, MacCartym i Tarantino. Czytałam ją na lotnisku, potem w pociągach i taksówkach, targałam na niderlandzką plażę, czytałam, jedząc śledzia i nie mogłam się oderwać. Dawno już opowieść nie wsiąkła we mnie tak, bym wolała ją niż rzeczywistość. A kiedy skończyłam… Cóż, nie zdradzę, by nie psuć Państwu niespodzianki, ale wyznam, iż poczułam się dziwnie, jakby to był sen, nieco wstydliwy, bo czyż ta historia naprawdę mogła mi się tak bardzo podobać? :) Tak jak rankiem, kiedy koszmar nocnego filmu wydaje się w świetle dnia obnażony, ale już nie tak intensywny, kiedy to, do czego sięga się w czasie nocnych wojaży, po mrocznej fabule znika, ale gdy zapadnie ciemność, gdy widzimy stare zamczyska, gdy zagubimy się wieczorową porą w lesie, te emocje ożywają, jakby były jedynie uśpione w naszej podświadomości. Niezła intryga kryminalna, choć nie ona jest tutaj celem, lecz szalona podróż lunatyczna po ciemnych zaułkach, fascynująca postać femme fatale Ashley i powiązani z nią bohaterowie. Sam Cordova – jako oś, też całkiem spoko, choć momentami akcje niczym z scenopisu filmowego mnie nieco nużyły i pomijałam je, by znów zanurzyć się w literaturze, bo to, co mnie uderzyło i za co polubiłam Marishę Pessl, to sprytne łączenie filmowo-telewizyjnej papki z prozą, zwłaszcza zaś przemyślenia autorki. Jakby mówiła tylko do mnie, jakby czytała mi w myślach. Cóż, jesteśmy z tego samego rocznika (‘77). Ona z centrum Nowego Jorku, ja z podlaskiej głuszy, ale wiele z jej poglądów na świat, na strefy cienia, na ludzki los - jest zbieżna. Magia? Niewytłumaczalne? :) Wiem, wiem, naczytałam się „Nocnego filmu” :) Mimo tego, kiedy będę w Nowym Jorku, zadbam o to, by nas przedstawiono :) Polecam!!!  

GRAHAM MASTERTON – autor horrorów, takich jak „Dziecko ciemności”, „Wojownicy nocy” czy „Tengu”.

Ponieważ piszę każdego dnia, odkrywam, że nie mogę czytać powieści innych autorów, kiedy mam kilka dni wolnego (nie zdarza się to często). Mam trochę wolnego w przyszłym tygodniu i dlatego będę kończył piękną, historyczną książką o nazwie London In the 18th century autorstwa profesora Jerry’ego White’a. Kupiłem ją jako pomoc naukową przy tworzeniu nowej powieści w serii, zaczynającej się od Szkarłatnej Wdowy, która opowiada o młodej kobiecie imieniem Beatrice Scarlet. Jej ojciec był aptekarzem w latach 50. XVII wieku – nauczył ją wszystkiego, co wiedział o lekach i chemii – kobieta użyła tej wiedzy po to, aby pomóc rozwiązać sprawę dotyczącą morderstw, które zdaniem innych ludzi były popełnione przez samego Szatana (czy inne demony). Ta książka jest niezwykła, ponieważ przedstawia żywy opis Londynu w czasach georgiańskich, kiedy nie było podziemnych kanalizacji, a ścieki trafiały na środek ulicy. Wszyscy mieli wtedy blizny po ospie i zepsute zęby. Ponad połowa kobiet w stolicy była prostytutkami.
Moja nowa powieść The Coven ukaże się jako ebook już w październiku, natomiast w Polsce zostanie wydana przez wydawnictwo Albatros w 2018 roku. 

MARTA KISIEL – autorka powieści fantastycznych, takich jak „Nomen Omen”, „Dożywocie” oraz „Siła niższa”. 

Osiołkowi w żłoby dano, czyli klasyka gatunku. Miałam polecić Wam na wakacje jedną książkę, tymczasem nijak nie umiem się zdecydować. Dlatego też, niczym Mały Wódz Wielki Niepokój, będę dziś okrutna — i polecę aż dwie.
Miłośnicy oryginalnej fantastyki i wartkich powieści przygodowych zapewne znają te nazwiska jeśli nie z autopsji, to przynajmniej ze słyszenia. Aleksandra Janusz i Krzysztof Piskorski to autorzy zaprawieni w bojach, a przy tym mistrzowie wielowątkowych fabuł i światotworzenia. Każde z nich podąża jednak nieco inną drogą.
Aleksandra Janusz, prywatnie doktor neurobiologii molekularnej, z niebywałą zręcznością wykorzystuje posiadaną wiedzę, pieczołowicie budując od podstaw świat Rozdartego Królestwa, w którym magia nie polega na machaniu różdżką i ciskaniem w przeciwnika fajerbolami, lecz na całkowaniu, różniczkowaniu, przeliczaniu zmiennych i tym podobnych działaniach o ściśle naukowej proweniencji. Nie bójcie się jednak — nawet ja, posiadaczka umysłu impregnowanego na tego rodzaju przykrości, bez trudu zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi, i całkowicie wsiąkłam w historię Vincenta Thorpe’a, tytułowego Asystenta czarodziejki, jego mistrzyni, Szalonej Meg oraz Amandine, dzielnej, wiernej, lecz ani trochę biernej narzeczonej. Zamiast Wybrańców przez olbrzymie, nadęte W, bezwolnych niewiast i ślepego bohaterstwa, zwykle zwieńczonego zgonem, który robi wrażenie wyłącznie w ludowych podaniach i pieśniach, znajdziecie tu postacie z głową na karku, które najpierw myślą, a potem działają, wbrew ogranym stereotypom gatunkowym czy płciowym.
Plusy? Nieszablonowi bohaterowie, inteligentny humor, błyskotliwie prowadzona intryga, świetne tempo oraz imponująca konsekwencja, drobiazgowość i naturalność, z jaką autorka wprowadza czytelnika w złożony, wielowarstwowy świat. Oraz smoki. Smoki rządzą.
Minusy? Trzeci tom Kronik Rozdartego Królestwa (po Asystencie czarodziejki i Utraconej Bretanii) wychodzi dopiero we wrześniu 2017 roku, a czwarty właśnie powstaje. Chlip.
Krzysztof Piskorski dla odmiany majstruje przy świecie, który dobrze znamy — a przynajmniej tak mogłoby się z początku wydawać. Eliza Żmijewska, ocalała z powstańczej rzezi, po latach wyrusza do Anglii, by odnaleźć zdrajcę i wykonać na nim wyrok wydany przez Radę Emigracyjną. Świetny punkt wyjścia dla awanturniczej intrygi. Lecz XIX-wieczna Europa, którą przemierza bohaterka w nominowanej do Nagrody im. Janusza A. Zajdla powieści Czterdzieści i cztery, zapiera dech w piersi. Czego tu nie ma! Ether, światy równoległe, tajna policja, wielcy naukowcy, śmiali podróżnicy, skomplikowane szyfry, spiskowcy i zamachowcy, wrogie mocarstwa, wynalazki szalone i śmiercionośne, słowiańskie bóstwa, żywe trupy — a do kompletu Byron, Mickiewicz i Słowacki. Autor z charakterystyczną swobodą żongluje historią, co rusz dorzucając od siebie kolejną śmiałą koncepcję i łącząc w jednej fabule Adę Lovelace z Emilią Plater, towiańczyków z obcymi istotami, Wilno roku 1830 z pozaświatowymi koloniami. I robi to po mistrzowsku. Jako miłośniczka XIX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem romantyzmu, śliniłam się nad tą powieścią ze szczęścia.
Plusy? Ciekawa bohaterka, rozmach i precyzja wizji, dynamiczna, wielowątkowa fabuła, mnogość historycznych i technologicznych ciekawostek. Steampunk najwyższej klasy. 
Minusy? Czemu to jest takie krótkie?!
Jeżeli zatem lubicie porywające przygody, a z braku laku nie ruszacie się w te wakacje z kanapy bądź leżaka, śmiało sięgajcie po Asystenta czarodziejki i Czterdzieści i cztery. Ostrzegam jednak lojalnie — zadyszka gwarantowana.

VICTORIA SCOTT – amerykańska autorka powieści, takich jak „Ogień i woda”, „Kamień i sól” oraz „Tytany”.

Moja idealna książka na wakacje to Łabędzie z Piątej Alei autorstwa Melanii Benjamin. Absolutnie kocham tę przepełnioną modą i szampańskimi bąbelkami książkę – myślę, że ty też byś ją pokochał/a!
Ciesz się tą książką na brzegu basenu w towarzystwie kokosowego drinka! – Victoria Scott, autorka Ognia i wody.


MARTA KRAJEWSKA – autorka cyklu „Wilcza dolina” oraz wielu licznych opowiadań wydanych w antologiach.

W tym roku zdarzyło mi się uprawiać "turystykę literacką", jak ją sobie nazwałam. To znaczy przeczytałam "Słoneczną dolinę" Stefana Dardy tuż przed wyjazdem na Roztocze. Muszę przyznać, że możliwość odwiedzenia miejsc, o których się czytało, dodawała spacerom dodatkowych emocji, szczególnie, że cykl Czarny Wygon pana Dardy to horror. Polecam tego rodzaju turystykę, polecam całe przepiękne Roztocze oraz Czarny Wygon.

SANDY HALL – amerykańska autorka książek z gatunku literatury młodzieżowej, takich jak „Daj mi odpowiedź” czy „Musimy coś zmienić”.

Moja ulubiona książka to Alex, Approximately autorstwa Jenn Bennett. To moja  ulubiona przenośnia (od wrogów do kochanków), godny omdlenia chłopiec i niesamowity główny charakter. Naprawdę podobała mi się atmosfera i otoczenie na wybrzeżu północnej Kalifornii. Czułam się, jakbym była tam z Baily i Porterem, walcząc, całując się i... walcząc trochę więcej. Gorąco polecam każdemu, kto szuka idealnej książki na wakacje!

MARCIN JAMIOŁKOWSKI – autor cyklu zatytułowanego „Herbert Kruk”. 

Pozycją, którą chciałbym polecić to „Piętnaście pierwszych żywotów Harry'ego Augusta”. Już sam tytuł przykuwa uwagę – trochę za długi, trochę jakby bez sensu. No bo jak to pierwszych? Ale autorka – Claire North – daje nam naprawdę świetnie napisaną historię, a jej siłą jest nowatorskie podejście do zagadnienia czasu.
Główny bohater jest ouroboraninem, osobą żyjącą wiele razy, choć „przywiązaną” do jednego okresu – po śmierci powraca do dnia swoich pierwotnych urodzin i żyje ponownie, zachowując pamięć wydarzeń poprzedniego żywota. Obserwujemy razem z Harrym jak z każdym jego kolejnym życiem, z każdą podróżą zmienia się otaczający go świat, a rozwijająca się powoli intryga wciąga z każdą kolejną kartką coraz głębiej. Autorka Clarie North, jako Kate Griffin, stworzyła także świetną serię urban fantasy, której bohaterem jest mag – Mathew Swift.

JUSTYNA DRZEWICKA – autorka cyklu powieści pt. „Niepowszedni”.

Nie tylko miłośnikom biografii polecam „Awantury na tle powszechnego ciążenia”, czyli wspomnienia o Stanisławie Lemie spisane piórem jego syna Tomasza. Każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Zmęczeni upałem urlopowicze dostrzegą w niej lekturę lekką i przyjemną: nostalgiczny zbiór jędrnych anegdot z prywatnego życia znanego człowieka. Mniej rozleniwieni czytelnicy spod warstwy humoru wyłuskają obraz środowiska powojennej inteligencji borykającej się z siermięgą Peerelu. Jeszcze innych – jak mi się to przydarzyło – zauroczy przede wszystkim bogato ilustrowany zdjęciami z rodzinnego archiwum obraz genialnego pisarza, niebanalnego ojca i nie zawsze łatwego towarzysza codziennego życia. Perła jakich mało. 

GRAEME SIMSION – australijski autor literatury współczesnej, w Polsce ukazały się dwie jego powieści: „Projekt: Rosie” oraz „Efekt Rosie”. 

Chciałbym polecić książkę A Boy Made of Blocks autorstwa Keitha Stuarta. Zgaduję, że czytelnicy, którzy mogą być zainteresowani moim zaleceniem, to ci, którzy polubili Projekt Rosie i Efekt Rosie z autystycznym bohaterem, Donem Tillmanem. A Boy Made of Blocks dotyczy również osoby z autyzmem, ale tym razem dziecka. Myślę, że ważne jest, że widzimy więcej niż jedną perspektywę autyzmu i uznajemy, że ludzie autystyczni są tak zróżnicowani, jak "neurotypici". Z tego też polecam Ginny Moon Bena Ludwiga i Shtum Jem Lester. A Boy Made of Blocks ma zostać wydany w Polsce w marcu 2018 r. przez wydawnictwo MUZA.

DOMINIKA ROSIK – autorka powieści wydanej w 2017 roku – „Projekt: królowa”.

Na wakacje proponuję lektury niebanalne, które wzruszają oraz skłaniają do rozmyśleń. Spójrzcie, jakie emocje towarzyszyły mi podczas ich czytania.

JILL SANTOPOLO „ŚWIATŁO, KTÓRE UTRACILIŚMY“

Lucy, czy wiesz, co najbardziej urzekło mnie w Twojej historii? Ty i Gabe – wasza miłość zrodzona na tle ruin WTC, miłość niczym „podwójna gwiazda“, która przypomniała mi o tym, że kochając, krążymy wokół siebie, lecz wciąż pozostajemy tymi samymi ludźmi. Ludźmi, którzy mają własne marzenia oraz pragnienia.
Poznając Twoje losy nieustannie zadawałam sobie pytanie, czy wystarczy kogoś kochać, żeby czuć się szczęśliwym? Czy warto zrezygnować z miłości, by realizować swoje marzenia?
Byłam zła na wybory, których dokonał Gabe, byłam zła z powodu Twojej słabości oraz niezdecydowania, współczułam Wam i chciałam, żebyście odnaleźli odpowiedzi, których tak uparcie poszukiwaliście. Jednak niezależnie od tego, jakimi ścieżkami postanowiliście podążyć, ani jaką cenę musieliście za nie zapłacić, Lucy – luz, jednego jestem pewna: warto wierzyć, że gdzieś na świecie istnieje osoba, która jest naszym światłem.
„Światło, które utraciliśmy“ to książka nie tylko o pierwszej miłości, ale przede wszystkim o wyborach, poszukiwaniu nowej drogi, uczuć, piękna, samego siebie. Napisana w formie pamiętnika skierowanego do ukochanego – przepełnia czytelnika tęsknotą i melancholią.


NINO HARATISCHWILI – „ÓSME ŻYCIE (dla Brilki)“

„Ósmemu życiu“ zawdzięczam wersy napisane barwnym, plastycznym stylem; bohaterów, którzy pragnęli żyć, lecz podcinano im skrzydła; miłość, która potrafiła nieść nadzieję, ale i brutalnie ją odebrać; marzenia, które niepielęgnowane mogą doprowadzić do tragedii oraz wiarę, że każde przekleństwo można odczarować.
Ta wielowątkowa powieść przedstawiająca losy gruzińskiej rodziny Jaszi na przestrzeni stu lat urzeka pod wieloma względami; jest piękna, odważna i wyjątkowa. Zachwyca smakiem oraz zapachem niczym magiczna czekolada przygotowana przez fabrykanta, i rzuca klątwę, od której nie potrafisz się uwolnić.
„Ósme życie“ niepostrzeżenie wkradło się do mojego serca. Długo czekałam na powieść napisaną z takim rozmachem i mogę Wam jedynie zdradzić, że drugi tom wzbudza jeszcze większy zachwyt.
Życzę Wam wielu czytelniczych (i nie tylko) wakacyjnych przeżyć!


THOMAS ARNOLD– polski autor powieści „33 dni prawdy”.


Trudno byłoby wypisać tytuły, które mógłbym polecić, dlatego też skupię się na ostatnio czytanym autorze, a właściwie... autorach. Dlaczego autorach? Ponieważ powieści sygnowane nazwiskiem Cussler pisane są obecnie głównie przez jego współpracowników. Po przełknięciu tej małej zniewagi  gdy już przestanie nam przeszkadzać, że każdy współautor ma swój styl – pozostaje rozkoszować się czystą mieszanką sensacji i przygody. Pomysłowość Cusslera nie zna granic, a każda z jego książek przenosi nas w inny zakątek świata. Praktycznie zawsze znajdziemy w nich nawiązanie do jakiegoś odległego w czasie wydarzenia, a historia powoli zazębia się, doprowadzając do spektakularnego finału. Nie są to książki wymagające, a bohaterowie to okrojona drużyna „Niezniszczalnych”, ale jeżeli szukacie czegoś, przy czym można się odmóżdżyć, zapomnieć i dobrze bawić, to polecam. Osobiście zawsze zaczytywałem się w thrillerach, thrillerach medycznych, kryminałach i książkach o mocniejszej tematyce, ale jak się okazało, również w książkach Cusslera znalazło się coś dla mnie  :).

MARIA ZDYBSKA – autorka książki wydanej w 2017 roku – „Wyspa mgieł”, z kategorii: fantastyka.

Latem każdy chętniej sięga po lżejsze lektury i dlatego ja też postanowiłam polecić kilka takich tytułów! Fanom fantasy na lato proponuję Świat Dysku Pratchetta. Zupełnie wyjątkowe poczucie humoru Terry'ego sprawia, że czyta się to po prostu genialnie, a efektem ubocznym jest natychmiastowa poprawa humoru. Z lżejszego fantasy polecam też Miecz Prawdy Goodkinda  wartka akcja, sympatyczni bohaterowie i dopracowane uniwersum składają się na przyjemną lekturę, a jeżeli ktoś tęskni za romansem, to trochę nietypowo polecę nieśmiertelną Dumę i Uprzedzenie, Jane Austen, zwłaszcza, że rok 2017 został ogłoszony jej rokiem.


SadisticWriter: „Indeks szczęścia Juniper Lemon” Julie Israel to książka, którą przeczytałam właśnie w te wakacje. Może nie opowiada o słonecznej porze roku, której dotyczy nasza akcja, ale z pewnością niesie ze sobą promienie słońca! Opowiada o nastoletniej Juniper, która na własny sposób próbuje poradzić sobie ze stratą ukochanej siostry. Za jej wcześniejszą namową, zakłada indeks szczęścia, w którym wypisuje wszystkie pozytywne, jak i niepozytywne rzeczy, które dzieją się za dnia. To dzięki niemu poznaje wielu nowych przyjaciół, przeżywa mnóstwo zabawnych historii i przede wszystkim leczy swoje zranione po stracie serce. To wesoła historyjka o dorastaniu, która umili ci dzień. Może nie jest jakaś wybitnie oryginalna, ale za to lekka, przyjemna i słoneczna – w sam raz na te wakacje! <<RECENZJA>>


Cleo M. Cullen: Książką, którą mogę polecić na wakacje, jest „Chłopak z innej bajki” autorstwa Kasie West. Opowiada o życiu Caymen, dziewczyny oddychającej sarkazmem, której bierne zachowanie może wkurzać, ale i budzić współczucie. Fabuła jest zgrabna, bohaterowie dobrze rozpisani, a wszechobecne, specyficzne poczucie humoru Caymen jest jednym z największych plusów powieści. Występują małe dramaty, ale nie przysłaniają one głównego wątku, jak i nie ma ich w nadmiarze, który mógłby czytelnikowi zaszkodzić. Dość przewidywalna, ale przyjemna lektura idealna na upalne popołudnie przy szklance lemoniady.

Paula: Moja pierwsza myśl dotycząca książki na wakacje to książka „Sięgając marzeń” (Maja Chmiel).  Opowiada o trzech przyjaciółkach, które były na różnym etapie swojego życia. Każda z nich miała odmienne charaktery, a mimo to potrafiły się dogadać jak nikt inny. Iza, Jolka, Ewa bo to on nich mowa pewnego razu wyruszyły na „wycieczkę” by odnaleźć biologiczną matkę jednej z przyjaciółek. Po drodze przytrafiają  się im różne przygody, np. poznają pewnego pana, który na nieco dłużej przyłączy się do ich towarzystwa. Przez cały czas panuje miła atmosfera. Dziewczyny działają wspólnie, mają jeden cel. Dlaczego kojarzę wakacje z tą książką? Bo ma wszystko to, czego wymaga się od letniej pory! Przygoda, znajomi, wspólny wypad za miasto oraz słoneczna pogoda. Lektura niesie za sobą przesłanie. Czyta się ją lekko i przyjemnie. W sam raz na okres dłuższego wypoczynku! Nie wiem jak wy, ale mnie naszła ochota na ponownie przeczytanie tej książki i chyba tak zrobię!

Laurie January: Nie mam swojej ulubionej książki, do której wracam do lato. Nawet takiej, która kojarzy mi się z latem, więc trochę się wahałam, co wybrać. W pierwszej chwili pomyślałam o „Władcy Pierścieni” Tolkiena, bo czego my tam nie mamy? Fantasy, elfy, epicka podróż pełna przygód i niebezpieczeństw, przyjaciele, którzy oddaliby za siebie życie, przepiękny wątek romantyczny. Czas spędzony z „Władcą Pierścieni” z pewnością nie będzie zmarnowany.

Druga książka, z którą przyjemnie spędzi się lato, to „Wyspa Mgieł” Marii Zdybskiej. Moją opinię mogliście już przeczytać na początku czerwca. Dlaczego więc wspominam o niej znowu teraz? Raz, bo kto z nas nie chciałby przeżyć takiej przygody jak Lirr? Nie oszukujmy się, dla wielu z nas czas wakacji niekoniecznie jest ekscytujący, więc dlaczego by nie zagłębić się w świat stworzony przez Marię Zdybską? Przynajmniej nie grozi nam odniesienie ran ;). est jeszcze jeden powód – bo to książka warta przeczytania i mówienia o niej. A ja wciąż czekam na „Jezioro Cieni”.

6 komentarzy:

  1. Książek, które ostatnio zawróciły mi w głowie było dużo, najlepszy przykład to "Dziewczyna z Brooklynu" Guillaume`a Musso :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też zdecydowanie polecam Światło, które utraciliśmy! ;) I planuję przeczytać Nocny film, bo już od dawna mnie ta książka kusi, a wznowienie wydania tylko mi o tym przypomniało. ;D
    Co dodam od siebie? Moja Lady Jane! Zdecydowanie najlepsza lektura tych wakacji, chociaż jeszcze się nie skończyły. ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo spodobała mi się Wasza wakacyjna akcja z autorami i trzymam za Was kciuki by blog nadal się prężnie rozwijał :) Natomiast ja chciałabym polecić na wakacje: dla młodzieży cykl Zwiadowcy, a dla dojrzalszych trylogię Millenium :D

    Pozdrawiaaam

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, świetna akcja! Gratuluję i pomysłu, i świetnego doboru autorów! ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. No, no... niektórzy autorzy rozpisali się z taką precyzją, że nie uznałabym tego za polecajkę, a samą recenzję! Brakuje jedynie punktacji. :P
    A tak na serio to gratuluję inicjatywy, która jest naprawdę świetna. Jestem doprawdy zdziwiona, że tak niewielu przyszło przeczytać, co takiego autorzy polecają, bo niektóre tytuły są doprawdy godne zapisania na liście chcę się z tym zapoznać! A może przyszli, ale nie zostawili po sobie znaku obecności? Hmm... Tak czy inaczej: jedno wielkie WOW!
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ świetna akcja! :) Polecany przez panią Bondę "Nocny film" mam na swojej liście TBR, także na pewno do niej dotrę. Sama nie mogę pomyśleć o żadnej powieści, która szczególnie kojarzyłaby mi się z latem, nigdy też nie dobieram sobie lektury pod tym względem, że lato, to coś lekkiego. Ale ja to ja :)

    Pozdrawiam cieplutko,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz :)