poniedziałek, 10 kwietnia 2017

[Recenzja książki] Sara Pennypacker - "Pax"

Autor: Sara Pennypacker
Ilustrator: Jon Klassen
Tytuł: Pax
Wydawnictwo: IUVI
Gatunek: literatura dziecięca
Data wydania: 26 października 2016 r.

Opis: Odkąd Peter uratował osieroconego liska, on i Pax byli nierozłączni. Pewnego dnia dzieje się jednak coś, czego Peter nigdy by się nie spodziewał: jego ojciec idzie do wojska i chłopiec musi się przeprowadzić do dziadka, którego słabo zna i raczej nie lubi (ze wzajemnością) – a lisa wypuścić do lasu.
Jednak już pierwszej nocy Peter wymyka się z domu dziadka i wyrusza do swojego, oddalonego o 500 kilometrów, gdzie ma nadzieję zastać Paxa.
Lis w tym czasie musi się nauczyć, jak przetrwać w dzikim lesie, i na nowo odkryć świat ludzi i zwierząt. Nigdy jednak nie traci nadziei, że jego chłopiec po niego wróci. Czy dwunastolatek dotrze sam do domu? I czy odnajdzie tam Paxa?

Każdy z nas miał w dzieciństwie swojego zwierzęcego przyjaciela. Nawet jeśli nie gościł go oficjalnie w swoim domu to z pewnością zapałał miłością do jakiegoś mniejszego od siebie stworzonka, które spotkał na swojej drodze. Wielu z nas – i to wielokrotnie – przeżyło również straty takich przyjaciół. Czasami nie możemy z tym nic zrobić – bo taka jest kolej rzeczy, ale co, jeśli istnieje szansa na odzyskanie cennego kompana naszego życia? Siła przyjaźni potrafi napędzać, o czym przekonał się Peter wraz ze swoim lisim towarzyszem.
Żeby racjonalnie ocenić Paxa, postanowiłam cofnąć się do czasów swojego dzieciństwa. Musiałam przypomnieć sobie jakie lektury czytałam i co o nich wówczas twierdziłam. Chciałam spojrzeć na lisie przygody dziecięcym okiem, nie moim własnym, dorosłym i krytycznym. Czy małej mnie spodobałby się Pax, gdyby trafił w moje ręce? Uważam, że jak najbardziej. Może ta książka nie stałaby się wówczas moją ulubioną, ale na pewno na długo pozostałaby w mojej pamięci jako przyjemna historia o trudach małego liska pozostawionemu samemu sobie i jego upartym chłopcu, który przebył kawał drogi, aby go odnaleźć.
To, na co najpierw zwróciłam uwagę to cudowna okładka i ilustracje znajdujące się wewnątrz lektury. Naprawdę, dawno nie widziałam tak ładnie zilustrowanej książki. Żałowałam tylko tego, że obrazków było tak mało! Mimo tego – Jon Klassen wykonał kawał świetnej roboty.
Pax coś w sobie ma. Osobiście nie nazwałabym go dziełem na miarę Małego księcia, bo książki jednak odrobinę się różnią. Pax jest przede wszystkim bardziej ludzki i mniej abstrakcyjny, w końcu cała historia dzieje się na Ziemi. Przemawia do mnie dlatego, że opowiada o rzeczach nam bliskich, bez fantastycznego koloryzowania. Może autorka chwilami rzeczywiście brzmiała jak Antoine de Saint-Exupéry, ale jednak nie zapoznała nas z myślami, które na długo zapadną nam w pamięć.  
O czym tak naprawdę jest książka Sary Pennypacker? Nie ma tu jednolitej tematyki, a podejmowanych naraz problemów jest wiele. Moje serce najbardziej poruszył wątek dotyczący przyjaźni, ścierającej się po drodze z poświęceniem, wytrwałością, miłością, nadzieją i wiarą. Peter i Pax uczą młodszych czytelników tego, że nie możemy patrzeć tylko i wyłącznie na siebie, musimy być gotowi na podjęcie ciężkich decyzji, które nie zawsze będą nam się podobać, ale będą dobre, póki ważna dla nas osoba będzie szczęśliwa.
Autorka dobrze oddała brutalność wojny – myślę, że wiele pomogła sama perspektywa lisów, które wyczuwały w powietrzu zbliżającą się ludzką katastrofę. W dosyć mocny sposób przekazują, co sądzą o ludziach dążących do samozniszczenia w imię jakichś wzniosłych celów. Świetną, wojenną bohaterką była również Vola – polubiłam tą panią. Gdyby nie ona, podróż Petera byłaby nudna, bo muszę przyznać, że na początku nie bardzo mnie zachęcała do czytania. Bardzo miłym tłem dla powieści był dom Voli. Dzięki dobrym opisom mogłam to wszystko odtworzyć w swojej głowie i wiecie co? Z chęcią bym się tam wybrała.
Co na temat dwójki głównych bohaterów? Niewiele, ale to nie dlatego, że mnie nie zainteresowali. Po prostu zostali tak dobrze i realnie wykreowani, że nie mam co więcej dodać. Myślę, że wiele dzieci mogłoby się utożsamiać z postacią Petera, pomimo tego, że nie wszystkie mogły przeżyć to, co ten młody chłopiec. Nasz tytułowy bohater również daleko nie odchodzi od przedstawicieli swojego zwierzęcego gatunku. Nie ma nadanych jakichś nadzwyczajnych cech, które wyróżniałyby go z tłumu innych listów (pomijając to, że wychował się u ludzi i las był dla niego czymś zupełnie nowym). Co prawda było pokazane jak lisy się ze sobą porozumiewają, ale nie miały nadanych typowych cech ludzkich i wszystko przebiegało w ich zwierzęcym świecie tak jak powinno być.
Podobały mi się wymyślne nazwy, które stosowali bohaterowie. Przykładowo, Pax nadawał imiona swoim kompanom skupiając się na ich cechach zewnętrznych: Chudzielec, Nastroszona, Szary. Lisy mówiły o ludziach „zarażeni wojną”, a Vola zwała podróżującego młodzieńca „Peterem bez kija”. To naprawdę fajny zabieg.
Pax to trochę smutna, wzruszająca, chwilami może nawet brutalna historia – w końcu pokazuje realną wizję doczesnego świata, który bywa okrutny  nie sprawia jednak, że mamy ochotę płakać na każdym kroku. Opowieść została przedstawiona tak delikatnie, abyśmy nie przeżywali większej traumy, chociaż muszę przyznać, że ilekroć przypomnę sobie o początku i zakończeniu książki to mam ochotę wybuchnąć płaczem. Fabuła na pewno trzyma w napięciu, szczególnie w momentach kulminacyjnych.
Czy dodałabym coś do Paxa? O, tak. Uważam, że książka mogła być lepiej rozwinięta. Trzystukilometrowa podróż Petera byłaby ciekawsza, gdyby chłopiec zwiedził jeszcze jakieś inne ciekawe miejsca lub gdyby spotkały go jeszcze inne przygody. Zdecydowanie zbyt szybko odnalazł Paxa. To samo uczucie miałam co do naszego cudownego liska – zbyt szybko przyzwyczaił się do swoich towarzyszy i uznał ich – powiedzmy – za swoją rodzinę. Przez to czułam pewien niedosyt. Historia mogłaby być naprawdę wybitna, gdyby była dłuższa i bogatsza w przygody dwójki bohaterów, ale z drugiej strony… czy taka kobyła spodobałaby się dzieciom?
Do bezwarunkowej i wzruszającej przyjaźni Petera i Paxa będę wracać jeszcze nieraz, tym bardziej, że książki nie czyta się długo – po prostu się przez nią płynie. Mogę też zapewnić, że przeczytam ją kiedyś swoim dzieciom, bo można z niej wyciągnąć naprawdę cenne wnioski. Przede wszystkim Pax nie mąci w głowach głupotą, a przedstawia w łagodny i przy okazji ciekawy sposób realia życia, które nie zawsze są kolorowe. Osobiście – polecam.


Ocena: 7/10

STREFA DOBRYCH CYTATÓW:

Jest taka choroba, która czasami dopada lisy. Sprawia, że przestają być sobą i atakują obcych. Wojna to taka choroba, tylko u ludzi.

- No więc jak to jest Wracasz do domu czy do swojego zwierzaka?
- To to samo – odparł Peter z przekonaniem, sam zaskoczony tą odpowiedzią.

- Co się stało w sklepie?
- Och… - Obróciła się w stronę kuchenki i przewróciła placki. – Masło orzechowe.
- Masło orzechowe się stało?

„Wszyscy mamy w sobie bestię zwaną złością. Ona może nam służyć; wiele dobrych rzeczy wynika ze złości na złe rzeczy, wiele niesprawiedliwości zostaje naprawionych. Ale najpierw wszyscy musimy dojść do tego, jak ją ucywilizować.”

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu IUVI!

10 komentarzy:

  1. Jak dobrze wiesz jestem zakochana w tej historii i porównywanie tej książki do Małego Księcia jest - według mnie - grzechem. Pokochałam naszych małych bohaterów całym serduchem i nie wyobrażam sobie, abym teraz nie znała tej powieści! I zgadzam się - ilustracji było malutko, ale nasz Jon Klassen wykonał kawał dobrej roboty. Idealnie wpasował się do twórczości Sary Pennypacker, gdzie całokształt cieszy oczy. A co do szybkiej asymilacji naszego Paxa... jak widać w chwilach zagrożenia szybciej się spoufalają, by się wzajemnie wspierać.
    Jeżeli znajdziesz jakiś błąd w tym komentarzu to musisz winić za to słońce świecące mi prosto w oczy. Nienawidzę mieć okna po zachodniej stronie!
    Pozdrawiam. <3
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo miło wspominam tę przygodę czytelniczą, a pomyśleć, że wahałam się, czy po książkę sięgnąć. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze ale nie wiem czy to do końca lektura dla mnie :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że chętnie sięgnę po taką lekturę, mimo że niewiele zostało mi z dziecięcego spojrzenia na świat. A może właśnie dzięki "Paksowi" spojrzę na rzeczywistość trochę inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka strasznie mi się spodobała - taka współczesna wersja Małego Księcia, aczkolwiek jego nic nie pobije jak dla mnie :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciężko mi było się przekonać do tej książki, ale dzięki Tobie chyba po nią w niedługim czasie sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie bardzo ta książka ciekawi i zachęca do przeczytania ale jakoś nam ze sobą nie po drodze :/ Ale myślę, że jak już ją poznam to mnie zachwyci!

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam tą książkę. Jest dla mnie taka urocza i kochana, że mam ochotę ją poprzytulać :D Czytało mi się ją szybko a "Pax" był świetny! Według mnie młodszym czytelnikom spodoba się o wiele bardziej.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. "Paxa" koniecznie muszę przeczytać! ♥ Książka już od dawna jest na mojej liście do przeczytania i teraz tylko czekam aż będę robiła jakieś zamówienie i będę mogła wrzucić ją do koszyka.
    Pamiętam, że ta książka niezwykle mnie sobą zainteresowała, kiedy byłam w empiku. Przeczytałam jej opis, pozachwycałam się nad okładką i wnętrzem, ale nie kupiłam. Do dziś żałuję.
    Mam nadzieję, że już niedługo będę się mogła z nią zapoznać.

    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze, co zwróciło już przy zapowiedziach moją uwagę, to okładka - jest cudna. Ale początkowo sądziłam, że książka raczej nie dla mnie i że jestem za stara na tę historię. Teraz jednak, z każdą kolejną przeczytaną recenzją czuję, że chyba jednak sięgnę po Paxa i będę zadowolona z lektury. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz :)