środa, 19 kwietnia 2017

[Recenzja książki] Brandon Sanderson - "Dusza Cesarza"

Autor: Brandon Sanderson
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Tytuł: Dusza Cesarza
 Tytuł oryg.: The Emperor’s Soul
Gatunek: fantasy
Wydawnictwo: Wydawnictwo MAG
Data wydania: 15 czerwca 2016
Ilość stron: 128

Opis: Kiedy Shai zostaje pojmana podczas próby zastąpienia Księżycowego Berła niemal idealnym falsyfikatem, musi targować się o życie. 
         Cesarz Ashravan co prawda nie zginął podczas ataku skrytobójcy, ale utracił świadomość – a fakt ten nie wyszedł na jaw jedynie dlatego, że w tym samym zamachu zginęła jego żona. Jeśli jednak po trwającej sto dni żałobie cesarz nie pokaże się publicznie, rządzące Stronnictwo Dziedzictwa utraci władzę, a cesarstwo pogrąży się w chaosie. 

         Shai dostaje do wykonania niemożliwe zadanie: w ciągu niecałych stu dni stworzyć – za pomocą Fałszerstwa – nową duszę dla cesarza. Niestety, Fałszowanie dusz jest uważane za bluźnierstwo przez tych, którzy ją pojmali. Shai zostaje zamknięta w niedużej, brudnej komnacie, strzeżona przez człowieka, który czuje do niej nienawiść, szpiegowana przez polityków i uwięziona za drzwiami opieczętowanymi jej własną krwią. Jedynym sojusznikiem Shai jest Gaotona, najbardziej lojalny doradca cesarza, który próbuje zrozumieć jej prawdziwy talent. 

Shai brakuje czasu. Tworząc Fałszerstwo i próbując zrozumieć prawdziwe motywy tych, którzy ją uwięzili, musi jednocześnie opracować doskonały plan ucieczki.


        Fałszerstwo zwykle przywodzi nam na myśl coś, co jest negatywnie odbierane. W końcu to udawanie, wręcz kradzież cudzego pomysłu i dokonań. Często w celach zarobkowych. Jednak skoro mamy talent, dlaczego nie wykorzystać go do stworzenia czegoś swojego?
        Shai jest Fałszerzem najwyższej klasy. Jednak zostaje zdradzona i złapana podczas próby zastąpienia Księżycowego Berła falsyfikatem. Zamiast jednak kary śmierci otrzymuje propozycję nie do odrzucenia – ma użyć swojej magii do stworzenia falsyfikatu duszy Cesarza, który ucierpiał w zamachu na swoje życie. Tylko to pozwoli Stronnictwu Dziedzictwa utrzymać władzę w Cesarstwie, choć uważają oni Fałszerstwo dusz za bluźnierstwo. Shai nie ma wyjścia, w sto dni musi stworzyć dzieło, które normalnie potrzebuje wielu lat pracy, a jednocześnie wymyśleć, jak wyjść z tej historii żywa.
       Do tej recenzji zbierałam się długo. Niby stustronicowa minipowieść, a miałam problem z wykrzesaniem z siebie paru zdań. Sama nie jestem pewna, dlaczego, bo „Dusza Cesarza”, choć niewielkich rozmiarów, jest bardzo dopracowanym dziełem. Sanderson wyraźnie nakreśla polityczną intrygę, w którą zostaje wciągnięta Shai, świat Różanego Cesarstwa z jego zwyczajami i rasami. Już okładka pokazuje nam inspiracje kulturą Dalekiego Wschodu, na kartach powieści zaś znajdziemy ich całe mnóstwo.
       Także bohaterowie są dopracowani w każdym calu. Nie ma ich wielu, Sanderson głównie skupia się na relacji pomiędzy Shai a Gaotoną, która tworzy się w czasie pracy nad Fałszerstwem duszy cesarza.
         Shai jest genialną Fałszerką, która zna swoją wartość, ale też ograniczenia. Jest dumna ze swej pracy, traktuje ją bardzo poważnie. Do tego zdaje sobie sprawę, w co została wciągnięta. Praca nad duszą cesarza daje jej szansę na przeżycie, inaczej zostałaby ścięta. Tak to z początku traktuje, cały czas powtarza sobie, że ucieczka jest jej priorytetem.
       Kobietą zainteresowany jest Gaotona, doradca cesarza. Próbuje zrozumieć, dlaczego tak zdolna osoba fałszuje dzieła innych, chociaż mogłaby z powodzeniem tworzyć własne. Przy tym nie knuje żadnej intrygi, jest raczej prostoduszny i szczery w swych działaniach. Cesarza traktuje bardziej jak członka rodziny niż swego władcę.
       Zupełnie przeciwnymi wartościami kreuje się Frava. Doradczyni sceptycznie podchodzi do pomysłu wciągnięcia Shai w sprawę, po czym, gdy tak się staje, próbuje wykorzystać sytuację na swą korzyść. Stara się zmanipulować Shai, by ta umożliwiła jej panowanie nad cesarzem, do tego trzyma przy sobie innego Fałszerza, by jak najszybciej pozbyć się kobiety.
        I jeśli chodzi o bohaterów, tutaj mogłabym skończyć. Co prawda są jeszcze sam Cesarz i Zu, kapitan straży, ale na te spotkania każdy z czytelników powinien udać się samodzielnie, bym nie zepsuła nikomu frajdy z czytania.
        Styl Sandersona jest dopracowany, czyta się go bardzo przyjemnie. „Dusza Cesarza” podzielona jest na krótkie rozdziały opisujące kolejne, ważne dla dzieła Shai, dni. Co jest tu naprawdę ciekawe, to pomysł na magię fałszerstwa. Shai zmienia naturę rzeczy, nadpisując historię danego przedmiotu. Pierwszy raz spotykam się z czymś takim i ta idea przypadła mi do gustu.
        „Dusza Cesarza” to ciekawa mikropowieść inspirowana Dalekim Wschodem z dobrze zarysowanym światem, bohaterami, intrygą, którą czyta się z przyjemnością. Z pewnością spodoba się dotychczasowym fanom Brandona Sandersona, jak i nowym, którzy lubią fantastykę.

Ocena: 10/10

Strefa dobrych cytatów:

          – Wszystko istnieje w trzech krainach, Gaotono. Materii, Umysłu, Ducha. Materia jest tym, co czujemy, co mamy przed sobą. Umysł jest tym, jak postrzegany jest przedmiot i jak postrzega sam siebie. Kraina Ducha zawiera duszę przedmiotu, jego esencję, jak również sposoby, w jakie jest połączony z otaczającymi go rzeczami i ludźmi.

          Człowiek ciągle się zmienia, wzrasta, przeobraża. Przez to pieczęć na człowieku się zużywa, o nie zdarza się z przedmiotami.

          Myślimy o oknach, wiemy o oknach. To, czym okno jest i czym nie jest, nabiera... znaczenia, w Krainie Ducha. W pewnym sensie nabiera życia.

          Każdy człowiek jest układanką.

          – Ludzie – Shai podniosła się i sięgnęła po kolejną pieczęć – z natury próbują zapanować nad tym, co ich otacza. Budujemy ściany, by chroniły nas przed wiatrem, dachy, by powstrzymywały deszcz. Ujarzmiamy żywioły, naginamy naturę do naszej woli. Dzięki temu czujemy, że panujemy nad sytuacją.

          – Przyjmie się. Gdybyś był ścianą, jaki wolałbyś być? Ponury i nudny czy ożywiony farbą?
          – Ściany nie myślą!
          – Ale się przejmują.

6 komentarzy:

  1. Książka krótka, ale wręcz napakowana piękną treścią - Sanderson ostatnio stał się dla mnie mistrzem, czy to cegły, czy krótkie opowiadania, zawsze sprawi, że jestem oczarowana. :)
    Pozdrawiam,
    GeekBooks

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam ale wydaje się mega ciekawa :D

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/04/24-recenzja-13-powodow-dlaczego.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż już parę razy obiecałam sobie w przeszłości, że sięgnę po twórczość Sandersona, to jakoś nie dotrzymałam danego sobie słowa. Nie wchodzi w to jedynie fakt, że nie miałam dostępu do jego książek, ale również to, iż jest o nim za głośno. O wiele za głośno. Rozumiem - trzeba wychwalać pod niebiosa doskonałego twórcę niesamowitych czytelniczych wrażeń (Ty również przepadłaś, jak widać), ale niekiedy wolę poczekać, aż szum ucichnie i wtedy po coś sięgnąć. Tak właśnie jest z dziełami tego pana. A jeszcze niedawno zrzucałam winę na zmniejszenie się zainteresowania jego powieściami... Dziwnie.
    Pozdrawiam! :)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow - świetna ocena, czyli warto się zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę w końcu przeczytać coś Sandersona! Już słyszę tyle pozytywnych opinii, że normalnie... Aż wstyd nie czytać :D Może ta minipoweść będzie dobrym początkiem z jego twórczością? Po za tym jeszcze bardziej zachęca mnie twoja recenzja i ocena jaką wystawiłaś tej książce!

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz :)