wtorek, 27 września 2016

[Recenzja książki] Rainbow Rowell - "Fangirl"

Autor: Rainbow Rowell
Przekład: Magdalena Zielińska
Tytuł: Fangirl
Gatunek: Literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Rok wydania: 2015
Ilość stron: 380

Opis: Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie. Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne. Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości. Na swojej drodze spotyka Reagan (Cath prędzej dogadałaby się z Marsjaninem niż z nią) i wiecznie uśmiechniętego Levi’ego (czy on kiedyś zrozumie, co to jest przestrzeń osobista?) oraz panią profesor od kreatywnego pisania (która wszelkie fanfiki uważa za plagiaty).

Kogo można określić mianem fangirl? Dziewczynę, która ma obsesję (niekoniecznie chorobliwą, ale obsesję) na punkcie np. postaci z książek czy danej serii powieści, filmów, serialu, aktora. Przykłady można mnożyć. Co ją charakteryzuje? Specyficzny język, którym się posługuje, i to, że swojej miłości ofiaruje wiele wolnego (lub nie) czasu, siedzi na forach poświęconych tejże miłości, poznaje podobnych sobie, wręcz wchodzi do fandomu. Niektóre  fangirl idą krok dalej i swoje talenty wykorzystują w ukazaniu fanowskiej miłości.
                Cath, główna bohaterka powieści, to wielka fanka nastoletniego czarodzieja –  Simona Snowa. Od kilku lat pisze o nim fanfika, który osiąga w Internecie szczyty popularności. Cath ma siostrę bliźniaczkę –  Wren. Do tej pory świetnie się dogadywały. Wszystko zmieniły studia. Po raz pierwszy siostry nie będą chodziły na te same zajęcia, co więcej – mieszkają w innych częściach kampusu. Cath zostaje rzucona na głęboką wodę i musi nauczyć się życia bez bliźniaczki. Czy sobie z tym poradzi? My już wiemy, a poniżej prezentujemy Wam naszą ocenę powieści Rainbow Rowell.
               
                "Fangirl" ma dużo dobrych opinii i dużo złych opinii. Patrzyłyśmy na nią raczej okiem dorosłych studentek niż nastolatek
              Tym, co pierwsze rzuciło mi się oczy to sama postać Cath. Irytowała mnie. Rozumiem, że jest aspołeczna, rozumiem, że woli siedzieć przed laptopem i nerdzić, ale jednak niektóre z jej decyzji były dzikie. Przypominała mi prędzej przestraszone zwierzę niż człowieka. Rzadko bywała miła dla innych ludzi, starała się ich świadomie odpychać, dlatego bardzo mnie dziwi, że ktokolwiek się w niej zakochał lub ją polubił. Co sądzisz o głównej bohaterce, Cleo? Wydaje mi się, że mamy podobne opinie.

                Och, powiem, że nawet identyczne opinie! Fakt, nie mamy już nastu lat, ale byłyśmy nastolatkami, obie poszłyśmy na studia i mniej więcej wiemy, jak to jest oswajać się z nową rzeczywistością w zupełnie nowym świecie, gdzie to my podejmujemy decyzje. Cath to dla mnie postać nie tylko denerwującą, co odrobinę nierealna. Ukazana jest jako całkowity outsider, a pod koniec powieści ma całkiem spore grono znajomych. Jak? Czy w kilka miesięcy naprawdę da się do tego stopnia pokonać swoją aspołeczność? Poza tym raził mnie jej lekki brak szacunku dla profesor Piper uczącej sztuki pisania. Odnosiłam wrażenie, że Cath celowo nie chce zająć się pisaniem czegoś innego niż fanfiction o wielbionym Simonie. Rozumiem, że w tym czuła się dobrze, ale czy pisarz zawsze trzyma się jednej znajomej ramy? Chyba nie.
Dodatkowo wątek jej i Nicka –  kolegi ze wspomnianych zajęć ze sztuki pisania –  strasznie nie przypadł mi do gustu. Sama Cath zachowuje się przy nim jak jakaś dwunastolatka, rojąc sobie wymyślne rzeczy i ewidentnie dając się wykorzystywać. 
A co Ty, Sadistic, myślisz o wspólnym pisaniu pracy Nicka i Cath? Podobały Ci się momenty o niej czy nie za bardzo?

                Szczerze powiedziawszy, nie miały dla mnie zbyt wielkiego znaczenia, już prawie nic nie pamiętam z ich wątku, oprócz tego, że pisali! Nie polubiłam Nicka, to na pewno. Trochę lepiej zareagowałam na Leviego –  "wieśniaka z doliny uśmiechów" (jak lubiłam go zwać), co nie znaczy, że go wielbiłam. Nie porwał mnie.

              Mnie też nie. Właściwie przez całą powieść był dla mnie nijaki. Za miły, nigdy się nie denerwował, a jego podchody do Cath były tak widoczne, że aż zastanawiałam się z uniesioną brwią, gdzie ona ma oczy, że nie widzi, dlaczego on cały czas jest w jej pokoju. Wątek dotyczący jego postaci był ciekawy, aczkolwiek uważam, że nie został w pełni wykorzystany.
Za co mogłam polubić Leviego? Za przynoszenie perniczkowej latte. Bo też –  jak Cath –  mam do niej słabość.

                Skoro już jesteśmy przy postaciach, to... co w takim razie sądzisz na temat reszty?

               Wśród postaci drugoplanowych dla mnie nikt się nie wyróżniał. Nawet Wren, która powinna mieć jakiś wpływ na życie siostry. Kiedy się pojawiała, miałam wrażenie, że nie interesuje się zbytnio Cath, czasami zwróci na coś uwagę, ale ogólnie woli zajmować się sobą. Dodatkowa drama z jej udziałem w ogóle mnie nie zainteresowała –  jak w ogóle cały dramat, który był częścią życia sióstr. Miałam wrażenie, że już kiedyś czytałam o czymś podobnych, więc obeszło się bez większych uczuć z mojej strony.
               Reagan, współlokatorka Cath, także jakoś nie przypadła mi do serca. Była, ale jakby obok. Wiedziałam, że jest, ale nie czułam jej wpływu na los głównej bohaterki, dodatkowo wiedziałam od samego początku, że się zakumplują, bo to nie może być smutna opowieść.
              Jedynie ojciec bliźniaczek zdobył moją sympatię swoją opiekuńczością, ale i dziwnym transem, w który wpadał w związku z pracą. Lubię ludzi, którzy mają zadatki na "innych" pod względem mentalnym, poza tym podobało mi się to, jak w odpowiednim momencie ustawił Wren do pionu. Pozostałe postacie jak dla mnie były jedynie tłem.

                Myślę, że nie mam nic do dodania, bo mam takie samo zdanie jak ty! Najbardziej polubiłam ojca bliźniaczek, bo rzeczywiście był jakąś odmianą, kimś nowym w powieściach młodzieżowych, poza tym mam słabość do ludzi, którzy fiksują!
               Postacie rozpracowane. Pora na fabułę. Uważam, że pani Rowell miała znakomity pomysł, dosyć oryginalny, bo nie widziałam jeszcze, żeby ktoś poświęcił książkę tematowi fangirlowania, a przecież dla wielu z nas ten temat jest bliski! Na dodatek forma całej książki. Ciekawe wstawki, fragmenty opowiadań Cath z dokładnymi datami i fragmenty z Simona Snowa. Przyznam szczerze, na początku byłam przekonana o tym, że taka seria książek naprawdę istnieje, chociaż dziwnie zajeżdżało mi Harrym Potterem. Niemiło się zaskoczyłam. Zdecydowanie bardziej wolałabym poczytać o Simonie niż przygodach Cath... 
                     Powracając: pomysł dobry, ale chwilami było naprawdę nudno, szczególnie od tego momentu, kiedy Levi i Cath zaczęli ze sobą kręcić. Za samą końcówkę – wielki minus. Opowieść jakby urwana w nieodpowiednim momencie.

Pomysł dobry i wyjątkowy –  o samym byciu fangirl jeszcze powieść żadna nie powstała –  ale wydaje mi się, że fabuła jest nie do końca przemyślana. Niektóre sceny i wątki wydawały mi się być takimi zapchaj-dziurami, byle tylko móc przejść do tego, co może zaciekawić.
Zakończenie –  może miało wzruszać, ale nie wzruszyło. Właściwie to pomyślałam: "To koniec? Dobrze" i odłożyłam książkę. Nie żałuję poświęconego jej czasu, język pani Rowell jest lekki, przez co czyta się dość szybko, ale nie znalazłam w "Fangirl" czytelniczego raju, nie miałam książkowego kaca, dlatego dziwi mnie ten zachwyt nad powieścią.

                Dokładnie. Powieść nie jest zła, czyta się ją miło, na dodatek ma własną aurę dziwności i nikt nie pomyliłby ją z żadną inną, ale nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Uważam, że pani Rowell mogła wprowadzić więcej akcji, a wiele z wątków po prostu usunąć.

                Fangirl to powieść, która nadaje się jako lektura do czytania podczas jesiennego wieczoru, kiedy za oknem szybciej robi się ciemno, a my akurat mamy ochotę na herbatę (lub piernikową latte). Lekkość i prosty język, a także pomysł na fabułę przypadną Wam do gustu. Nie należy jednak liczyć na jakieś porywy czy większe wzruszenia. Ot, książka, którą można czytać jako przerywnik między kolejnymi podręcznikami czy po szkolnych lekturach. Jest miło, czasami przesłodzenie, ale nie rajsko.


Ocena Cleo&SadisticWriter: 5/10
(jednogłośna!)


Strefa dobrych cytatów:

"Czasem pisanie jest jak zbieganie z górki. Palce zostają na klawiaturze, tak samo jak nogi zostają w tle, nie nadążając za resztą ciała."

"–   To idealny chłopak –  mówiła Cath.
–  Jest jak nocny stolik –  kwitowała Wren.
–  Zawsze przy mnie stoi.
– ... żebyś mogła odłożyć na niego gazetę.
(...)
Lubię Abla. Jest taki stabilny.
–  Właśnie opisujesz nocny stolik..."

"–  Jesteś człowiekiem, do którego wszyscy dzwonią po pomoc?
–  Pytasz, czy jestem Supermanem? –  uśmiechnął się."

"–  Cześć –  powiedział, całując Cath w czubek głowy. –  Masz wilgotne włosy.
–  Tak się dzieje, gdy je myjesz."


4 komentarze:

  1. Zacznijmy od tego, że wo, długo Was nie było - zaczynałam tęsknić, a to bardzo, bardzo niedobrze :(
    Recenzja, mimo Waszej nieobecności, wyszła jak zwykle na tip top - nie tracicie poziomu nawet podczas "wakacji". :D
    [Fangirl] pamiętam jako coś, przy czym mogłam się odprężyć, nic ambitnego czy wymagającego - po prostu świetny czasoumilacz. Dobrze się bawiłam, choć bohaterowie nie przypadli mi do gustu - widzę, że jesteśmy podobnego zdania! :D

    Pozdrawiam Was cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmmm ja sama osobiście mogłabym uchodzić za fangirl.. haha :D Co do książki to dokladnie pamietam chwile kiedy stalam w biedronce na dziale z ksiązkami i trzymalam ją w rekach ale nie bylam do konca przekonana i odłożyłam ją... wtedy nie czytalam jeszcze zadnych recenzji, i dopiero jak zechcialam ja kupic nastpnego dnia to juz jej nie bylo. Takze ta ksiazka nalezy do tych ktore chce przeczytac, ale nie wiem kiedy to zrobie. Świetna recenzja!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tę książkę sporo razy, ale jakoś nie zamierzałam po nią sięgać. Wasza opinia tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. O widzicie, a ja właśnie bym chętnie sięgnęła po tę książkę. W tamtym roku kupiłam ją przyjaciółce na urodziny i powiedziała, że lekko i przyjemnie jej się czytało, więc chyba zaryzykuję i sama też ją przeczytam. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za komentarz :)